UWAGI WSTĘPNE
Księga
Sędziów obejmuje mniej więcej trzy pierwsze wieki po osiedleniu się Israelitów
na ziemi kananejskiej, czyli epokę od Jezusa syna Nuna - do Saula, który
wstąpił na tron królewski pod koniec 11-go stulecia p.n.e. Skutkiem rozmieszczenia
poszczególnych pokoleń i wynikłej stąd sprzeczności interesów było stopniowe
zanikanie poczucia jedności i solidarności plemiennej, która przedtem łączyła
lud Israela w jedną rodzinę równouprawnionych, pod wspólną Bożą opieką żyjących
braci. Powaga Świątyni oraz tradycji osłabła, a razem z kulturą fenicką
przenikały i rozkrzewiały się różne formy zmysłowego kultu pogańskiego (odlewy,
posągi). Otoczona przepychem i blaskiem służba Baalowi i Astarcie wkrótce
pociągnęła za sobą większość ludu. W tym czasie nie istniała żadna władza
świecka w Israelu, ale wzbogacenie się części społeczeństwa doprowadziło do
powstania klasy „panów”, późniejszych naczelników i starszych, którzy jeździli
na pstrej maści mułach. Natomiast tubylcze plemiona znów rozpoczęły boje o dawne
ich terytoria.
W
takich to ciężkich czasach zjawiali się natchnieni mężowie, przejęci zapałem do
wiary ojców, którym nadano miano sędziów (hebr. szofetim). Księga Sędziów tworzy jak gdyby epopeję, która w żywym,
prostym i szlachetnym stylu maluje charakter owej epoki.
Talmud
przypisuje spisanie księgi Samuelowi. Inni wskazują na znacznie późniejsze
okresy, aż do uprowadzenia przez króla Tyglach-Pilesera 10 pokoleń do niewoli
asyryjskiej.
Sędziów
Szofetim *
Księga Sędziów
1. Po śmierci Jezusa, syna Nuna, stało się, że synowie Israela
zapytali się WIEKUISTEGO *, mówiąc: Kto z nas
wyruszy pierwszy przeciwko Kanaanitom, aby na nich uderzyć? 2 Zaś WIEKUISTY powiedział: Juda wyruszy; oto
poddam kraj w jego moc. 3 Jednak Juda powiedział
do swojego brata Szymeona: Wyrusz ze mną do mojego udziału, byśmy razem
uderzyli na Kanaanejczyków, po czym i ja wyruszę z tobą do twojego udziału. I
tak poszedł z nim Szymeon *. 4 Zatem Juda wyruszył, a WIEKUISTY poddał w ich
moc Kanaanejczyków i Peryzejczyków, więc ich pobili w Bezek – dziesięć tysięcy
ludzi. 5 Pod Bezekiem zetknęli
się z Adonibezekiem *,
uderzyli na niego i pobili Kanaanejczyków i Peryzejczyków. 6 Zaś Adonibezek ratował się ucieczką. Zatem puścili
się za nim w pogoń, ujęli go i poucinali mu wielkie palce u rąk, i u nóg. 7 A Adonibezek powiedział:
Siedemdziesięciu królów z poucinanymi, wielkimi palcami, zbierało okruchy pod
moim stołem; jak czyniłem – tak Bóg mi odpłacił. Potem sprowadzili go do Jeruszalaim
i tam umarł. 8 Bowiem Judejczycy
uderzyli na Jeruszalaim i ją zdobyli, porazili ją ostrzem miecza oraz oddali miasto na pastwę
ognia *. 9 Potem synowie Judy
pociągnęli, aby uderzyć na Kanaanejczyków, którzy osiedli na górach, w południowej krainie i na
nizinie. 10 Zatem Juda zwrócił się
przeciw Kanaanejczykom, którzy osiedli w Hebronie i pokonali Szeszaja, Achimana i Talmaja. Zaś
przedtem Hebron nazywał się Kirjath Arba. 11 Stamtąd Juda się zwrócił przeciwko
mieszkańcom Debiru, zaś Debir nazywał się przedtem Kirjath Sefer. 12 A Kaleb powiedział: Kto
pokona Kirjath Sefer i je zdobędzie, temu oddam za żonę moją córkę Achsę. 13 I zdobył je Othniel, syn Kenara, młodszego brata
Kaleba; więc oddał mu za żonę swoją córkę Achsę. 14 A gdy się do niego
sprowadzała, stało się, że go nakłoniła, by uprosił od ojca jakieś pole. Potem
ześlizgnęła się z osła, a kiedy Kaleb ją zapytał: Co ci jest? 15 Odpowiedziała: Podaruj mi pożegnalny upominek,
ponieważ mnie wydałeś do suchej ziemi; daj mi więc, źródła wód. I tak Kaleb
oddał jej źródła na wyżynie oraz źródła na nizinie.
16 A synowie Keni’ego *, szwagra Mojżesza, wyruszyli wraz z Judejczykami z miasta Palm ** do pustyni judzkiej, położonej na południu Aradu. Poszli tam oraz
się osiedlili razem z ludem. 17 Zaś Juda pociągnął wraz
ze swym bratem Szymeonem i pokonali Kanaanejczyków, którzy osiedli w Cefath oraz
poddali je zaklęciu. Dlatego imię tego miasta nazwano Horma *. 18 Potem Juda zdobył Azę * i jej dziedzictwo, Aszkelon i jego dziedzictwo oraz Ekron i jego
dziedzictwo. 19 A WIEKUISTY był z Judą, tak,
że wziął w posiadanie górską granicę. Jednak mieszkańców doliny nie można było
wypędzić, bo posiadali żelazne, wojenne wozy. 20 Zaś Hebron oddali
Kalebowi, jak polecił Mojżesz; więc wypędził stąd trzech potomków Enaka. 21 Jednak synowie Binjamina nie mogli wypędzić Jebusytów,
mieszkańców Jeruszalaim. I tak Jebusyci pozostali w Jeruszalaim przy synach Biniamina
aż po dzisiejszy dzień.
22 Także ci z domu Josefa wyruszyli ze swej strony
ku Betelowi, a WIEKUISTY był z nimi. 23 I ci z domu Josefa * kazali przepatrzeć Betel **; a przedtem imię tego
miasta było Luz. 24 Zatem kiedy ci, co trzymali straż ujrzeli
człowieka wychodzącego z miasta, powiedzieli do niego: Wskaż nam
najwygodniejsze wejście do miasta, a wyświadczymy ci łaskę. 25 Więc im wskazał wejście do miasta i porazili to miasto ostrzem
miecza; zaś owego człowieka oraz całą jego rodzinę puścili wolno. 26 Potem ten człowiek udał się do chittejskiej ziemi,
zbudował miasto i nadał mu nazwę Luz; taka jest jego nazwa aż po dzisiejszy
dzień. 27 Także Menasze nie
wypędził mieszkańców Beth Szean i jego przyległych osad; ani mieszkańców
Taanachu i jego przyległych osad; ani mieszkańców Doru i jego przyległych osad;
ani mieszkańców Ibleamu i jego przyległych osad; ani mieszkańców Meggida i jego
przyległych osad. I tak się udało Kanaanejczykom utrzymać w tej okolicy. 28 Kiedy jednak Israel się wzmocnił, uczynił Kanaanejczyków
hołdownikami; jednak wypędzić ich nie zdołał. 29 Także Efraim nie
wypędził Kanaanejczyków, którzy osiedli w Gezer; i tak Kanaanejczycy utrzymali się w jego środku,
w Gezer. 30 Zaś Zebulun nie
wypędził mieszkańców Kitronu oraz mieszkańców Nahalolu; i tak Kanaanejczycy
utrzymali się w jego środku; jednak w końcu uczynił ich hołdownikami. 31 Aszer nie wypędził mieszkańców Akko, mieszkańców
Cydonu, następnie Achlabu, Achzybu, Helby, Afiku i Rechotu. 32 I tak Aszerydzi osiedlili się pośród Kanaanejczyków, którzy mieszkali w kraju,
ponieważ nie mogli ich wypędzić. 33 Naftali nie wypędził
mieszkańców Beth Szemeszu oraz mieszkańców Beth Anatu. I tak osiadł on pośród
Kanaanejczyków, którzy mieszkali w kraju; jednak mieszkańcy Beth Szemeszu i Beth Anatu
stali się ich hołdownikami. 34 Zaś Emorejczycy wyparli
synów Dana na wzgórze i nie pozwolili im zejść na nizinę. 35 Tak udało się Emorejczykom utrzymać w Har
Heres, w Avalonie i w Szaalbim. Kiedy jednak wzmogła się moc domu Josefa, stali
się hołdownikami. 36 A dziedzictwo Emorejczyka
rozciągało się od stopni niedźwiadków; począwszy od Sela * i wyżej w górę.
* hebrajska nazwa Księgi
Sędziów
*1,1 poprzez arcykapłana Pinhasa, za pośrednictwem
Urym i Thumim
*1,3 pokoleniu Szymeona wyznaczono wiele
miast w udziale Judy (patrz: Jezusa
syna Nuna 19,15).
*1,5 co znaczy: Pan Bezeku; tytuł.
*1,8 Israelici zdobyli najpierw dolną część
miasta, bowiem twierdzą Cyon zawładnął dopiero Dawid.
*1,16 syna Reguela, którzy towarzyszyli Israelitom
w wędrówce po pustyni i stosownie do przyrzeczenia Mojżesza, wyznaczono im
pewne terytoria
**1,16 czyli z Jerycha
*1,17 co znaczy: Poświęcone
*1,18 spolszczone z gr. Gazę
*1,23 czyli pokolenia Efraima i Menasy
**1,23 Betel, leżące pomiędzy pokoleniami Binjamina
i Efraima zostało przyznane pokoleniu Binjamina.
*1,36 czyli Petry (Skały)
2. A wysłaniec
* WIEKUISTEGO wszedł od Gilgal do Bochim i powiedział: Wyprowadziłem
was z Egiptu i sprowadziłem was do ziemi, którą zaprzysiągłem waszym ojcom, i
przyrzekłem, że na wieki nie złamię Mojego z wami przymierza. 2 Jednak nie wolno wam zawierać przymierza z mieszkańcami tej
ziemi; powinniście zburzyć ich ołtarze. Ale nie usłuchaliście Mojego głosu. Co
uczyniliście? 3 Otóż powiadam wam: Nie
wypędzę ich przed waszym obliczem, więc będą waszymi gnębicielami, a ich bóstwa
będą dla was sidłami. 4 A gdy wysłaniec
WIEKUISTEGO przemawiał tymi słowami, stało się, że lud zaczął głośno płakać. 5 Dlatego imię tej miejscowości nazwano Bochim *; i złożyli tam ofiary WIEKUISTEMU. 6 Gdy więc Jezus, syn Nuna, pożegnał lud, synowie
Israela wrócili – każdy do swojego dziedzictwa, aby objąć kraj w posiadanie. 7 I lud służył WIEKUISTEMU po wszystkie dni życia Jezusa syna Nuna oraz po wszystkie dni
starszych, co przeżyli Jezusa, i widzieli wszystkie wielkie czyny WIEKUISTEGO,
jakie spełniał dla Israela. 8 A Jezus, syn Nuna, sługa
WIEKUISTEGO umarł w wieku stu dziesięciu lat. 9 Więc pochowano go w
obrębie dziedzicznej jego własności, w Thymnath Heres, na wzgórzu Efraima, na
północ od góry Gaasz. 10 Również całe ówczesne
pokolenie zostało przyłączone do swoich ojców. A po nim nastało inne pokolenie;
ludzie, którzy nie znali WIEKUISTEGO, ani czynów jakie spełnił dla Israela.
11 I synowie Israela robili to, co było złem w
oczach WIEKUISTEGO oraz służyli Baalom *. 12 Zatem odstąpili WIEKUISTEGO, Boga swych ojców,
który ich wyprowadził z ziemi Micraim; a szli za cudzymi bóstwami, za bóstwami
ludów, które ich dookoła otaczały, oraz korzyli się przed nimi, drażniąc tym
WIEKUISTEGO. 13 Więc gdy odstąpili od WIEKUISTEGO, a służyli
Baalowi i Astartom *, 14 zapłonął przeciw Israelitom gniew WIEKUISTEGO,
tak, że poddał ich w moc grabieżców, którzy ich łupili; oraz wydał ich w moc
wrogów, co byli dookoła i nie zdołali
się utrzymać wobec swoich wrogów. 15 Dokądkolwiek się
zwracali, ręka WIEKUISTEGO była przeciwko nim, ku ich niedoli, tak jak
wypowiedział WIEKUISTY i jak im przysiągł; więc byli bardzo ciemiężeni. 16 Wtedy WIEKUISTY ustanowił sędziów, a oni wybawiali ich z
ręki grabieżców. 17 Lecz nie słuchali i
swoich sędziów, ale popełniali cudzołóstwo z obcymi bóstwami oraz korzyli się przed nimi. Szybko odstąpili
od drogi, którą chodzili ich przodkowie, słuchając przykazań WIEKUISTEGO; a oni tak nie czynili. 18 Zaś kiedy WIEKUISTY ustanowił sędziów - WIEKUISTY
był z sędzią oraz wybawiał ich z ręki ich gnębicieli po wszystkie dni sędziego;
gdyż WIEKUISTY użalił się z powodu ich skarg na gnębicieli oraz ich ciemiężców.
19 A jednak po śmierci sędziego,
znowu się psuli, bardziej niż ich ojcowie, idąc za cudzymi bóstwami, by służyć
i korzyć się przed nimi. Nie porzucili niczego
ze swych zdrożności oraz ze swej przekornej drogi. 20 Dlatego zapłonął gniew
WIEKUISTEGO przeciw Israelowi i powiedział: Ponieważ ten lud przekroczył Przymierze,
które powierzyłem ich przodkom, oraz nie usłuchali Mojego głosu, 21 więc i Ja nie wypędzę przed nimi żadnego z tych
ludów, które Jezus syn Nuna pozostawił przy swoim zgonie, 22 aby nimi doświadczać Israelitów,
czy przestrzegają drogi WIEKUISTEGO, by chodzić po niej tak, jak przestrzegali
ją ich ojcowie - czy też nie. 23 Tak więc WIEKUISTY pozostawił te ludy, nie
wypędzając ich szybko, oraz nie poddał ich w moc Jezusa syna Nuna.
*2,1
także: anioł
*2,5 co znaczy: Płacz
*2,11 Baal - co znaczy: Pan; główne bożyszcze
Fenicjan. Rozróżniano różnych Baalów – Peora, Brith, Zebuba, Melkartha, itd.
*2,13 z kultem Baala łączył się kult Astarty
(Aszery – pelisztyńskiej, fenickiej i syryjskiej bogini płodności). Czczono ją
najohydniejszą rozpustą.
3. Oto ludy, które zostawił
WIEKUISTY, by doświadczyć nimi Israelitów – mianowicie wszystkie te, co nie
zaznały licznych wojen o Kanaan; 2 by służyły dla pokoleń synów
Israela w poznaniu i wyćwiczeniu się w wojennym rzemiośle; choćby te, co nie
poznały poprzednich walk: 3 Pięciu książąt Pelisztinów
*, wszystkich Kanaanejczyków, Cydończyków i
Chiwitów, zamieszkałych na libańskiej górze, od góry Baal Hermon - aż tam,
gdzie się idzie do Chamath. 4 To oni służyli, by
doświadczać nimi Israelitów oraz się przekonać, czy będą posłuszni przykazaniom
WIEKUISTEGO, które przez Mojżesza powierzył ich przodkom. 5 Tak synowie Israelitów osiedli pośród
Kanaanitów, Chittejczyków, Emorejczyków, Peryzejczyków, Chiwitów i Jebusytów. 6 Więc brali sobie ich córki za żony i oddawali ich
synom swoje własne córki, oraz służyli ich bóstwom.
7 Zatem synowie Israela czynili to, co było złem
w oczach WIEKUISTEGO oraz zapomnieli o WIEKUISTYM, swoim Bogu, służąc Baalom i
Astartom. 8 Więc zapłonął gniew
WIEKUISTEGO przeciw Israelowi, tak, że zaprzedał ich w moc Kuszan Riszatajma –
króla Aram–Naharaimu *; zatem synowie Israela
hołdowali Kuszan Riszatajmowi przez osiem lat. 9 Potem synowie Israela
wołali do WIEKUISTEGO, a WIEKUISTY wzbudził synom Israela wybawcę, który ich wyratował
– Othniela, syna Kenaza, młodszego brata Kaleba. 10 I tknął go Duch
WIEKUISTEGO, tak, że sprawował sądy w Israelu oraz wyruszył do walki, a
WIEKUISTY wydał w jego moc Kuszan Riszatajma – króla Aramu, więc jego ręka
przemogła Kuszan Riszatajma. 11 Wtedy kraj zażywał spokoju
przez czterdzieści lat. Po czym Othniel, syn Kenaza, umarł.
12 Ale synowie Israela znowu zaczęli czynić to, co było złem w
oczach WIEKUISTEGO. Wtedy WIEKUISTY dał moc Eglonowi – królowi Moabu, moc nad
Israelem, ponieważ czynili to, co było złem w oczach WIEKUISTEGO. 13 Zaś on połączył się z Ammonitami i Amalekitami, wyciągnął i
pobił Israelitow, oraz zajął miasto Palm. 14 Tak więc synowie
Israela hołdowali przez osiemnaście lat Eglonowi – królowi Moabu. 15 Potem synowie Israela wołali do WIEKUISTEGO, a WIEKUISTY
wzbudził im wybawcę – Ehuda, syna Gery, Binjaminitę, pozbawionego władzy w
prawej ręce. Przez niego synowie Israela wysłali dar Eglonowi – królowi Moabu. 16 A Ehud przygotował sobie
miecz o podwójnym ostrzu, długi na łokieć, i przypasał go sobie pod swoimi
szatami, na prawym swoim boku. 17 Potem złożył on dar
Eglonowi – królowi Moabu. Zaś Eglon był mężem bardzo otyłym. 18 Więc gdy spełnił złożenie daru, odprowadził
ludzi, którzy ten dar nieśli. 19 Potem sam wrócił do
posągów, które znajdowały się w Gilgal i oznajmił: Mam do ciebie tajemne słowo,
królu. Wtedy powiedział: Cisza! Więc wszyscy, którzy go otaczali, od niego się
odsunęli. 20 A kiedy Ehud wszedł do
niego, siedział on sam jeden w swojej górnej, letniej komnacie. I Ehud do niego
powiedział: Mam do ciebie słowo Boga. Zatem podniósł ze swojego krzesła. 21 Wtedy Ehud wyciągnął swoją lewą rękę, pochwycił
miecz ze swojego prawego boku i pchnął go w jego wnętrze. 22 Tak, że za brzeszczotem weszła również
rękojeść, a brzeszczot otoczył tłuszcz; bowiem miecza, co przebił krocze już
nie wyciągnął z jego wnętrza. 23 Potem Ehud wyszedł do
kolumnady, zamknął za sobą drzwi górnej komnaty oraz je zaryglował. 24 Ale zaledwie wyszedł, przybyli jego słudzy. Zaś gdy
spostrzegli, że drzwi górnej komnaty są zaryglowane, pomyśleli: Zapewne w letniej komnacie załatwia
on swoją potrzebę. 25 Tak czekali aż do zniecierpliwienia.
Kiedy jednak nie otwierał drzwi górnej komnaty, wzięli klucz i otworzyli; a oto
ich pan leżał martwy na ziemi. 26 A kiedy oni zwlekali - Ehud
uciekł; dotarł w tym czasie do posągów i uszedł do Seiru. 27 Zaś kiedy wrócił, zadął w trąbę na górach
Efraimu, a wtedy synowie Israela zeszli z nim z gór, a on był na ich czele. 28 Po czym do nich powiedział: Chodźcie za mną, bo
WIEKUISTY poddał w waszą moc Moabitów – waszych wrogów. Tak za nim zeszli,
obsadzili brody Jardenu, prowadzące ku Moabowi, i nikomu nie pozwolili się
przeprawić. 29 Wtedy porazili Moabitów,
w liczbie około dziesięciu tysięcy mężów, samych silnych i dzielnych ludzi;
tak, że żaden nie uszedł. 30 W owym to czasie Moab
ukorzył się pod ręką Israela. A kraj zażywał spokoju przez osiemdziesiąt lat. 31 Po nim nastąpił Szamgar, syn Anatha. Był to
ten, co kijem do byków pobił Pelisztinów w liczbie sześciuset ludzi, i który
też wyratował Israela.
*3,8 ziemska ojczyzna Abrahama w Mezopotamii
4. Jednak po śmierci Ehuda,
synowie Israela na nowo czynili to, co było złem w oczach WIEKUISTEGO. 2 Więc WIEKUISTY wydał ich w moc Jabina –
kanaanejskiego króla, który panował w Hacor. Zaś wodzem jego wojsk był Sysera,
który mieszkał w pogańskim Haroszet *. 3 Zatem synowie Israela wołali do WIEKUISTEGO, bo
posiadał on dziewięćset żelaznych wozów i przez dwadzieścia lat srodze uciskał
synów Israela.
4 A sądy nad Israelitami
sprawowała wówczas prorokini Debora *, żona Lipidota. 5 Zaś swą siedzibę miała pod palmą Debora, między
Ramath - a Betel, na górze Efraima; zatem synowie Israela przychodzili do niej
na sąd. 6 Ta posłała oraz wezwała
Baraka, syna Abinoama, z Kedesz Naftali oraz do niego powiedziała: Oto co
rozkazał WIEKUISTY, Bóg Israela: Idź, nadciągnij na górę Tabor, a weź ze sobą
dziesięć tysięcy mężów z synów Naftalego oraz z synów Zebuluna. 7 Wtedy, ku potokowi Kiszon * sprowadzę do ciebie Syserę – hetmana wojsk Jabina, jego wozy i
jego tłum, oraz poddam go w twoje ręce. 8 A Barak do niej
powiedział: Pójdę – jeżeli pójdziesz ze mną; a jeśli ze mną nie pójdziesz – nie
pójdę. 9 Zatem powiedziała:
Pójść, pójdę z tobą; jednak nie będzie twoją sława na drodze po której idziesz,
gdy WIEKUISTY podda Syserę w rękę niewiasty. I tak Debora wyruszyła i poszła z
Barakiem do Kedesz. 10 Zaś Barak zwołał do
Kedesz Zebuluna i Naftalego, i wyprowadził za sobą dziesięć tysięcy mężów; także
szła z nim Debora. 11 A Chaber, Kenita,
odłączył się od Kaina *, od synów Hobaba,
szwagra Mojżesza, oraz rozbił swój namiot aż do Elon-Becaananim, które znajduje się przy Kadesz. 12 I donieśli Syserze, że Barak, syn Abinoama
wszedł na górę Tabor. 13 Więc Sysera ściągnął do
potoku Kiszon wszystkie swoje wozy – dziewięćset żelaznych wozów oraz cały lud,
który z nim był w Haroszeth Hagoim. 14 Wtedy Debora powiedziała
do Baraka: Wstań, gdyż to jest ten dzień w którym WIEKUISTY wyda Syserę w twoje
ręce; oto WIEKUISTY idzie przed tobą. Zatem Barak zszedł z góry Tabor, a z nim
dziesięć tysięcy mężów. 15 I WIEKUISTY rozgromił ostrzem
miecza Syserę przed Barakiem, wszystkie jego wozy i cały obóz, a Sysera
zeskoczył z wozu oraz uciekał pieszo. 16 Zaś Barak popędził za
wozami i za obozem aż do Haroszeth Hagoim; po czym przez ostrze miecza zginął
cały obóz Sysery; nie został ani jeden. 17 Zaś Sysera pieszo schronił
się do namiotu Jaeli, żony Habera, Kenity; ponieważ była przyjaźń pomiędzy
Jabinem, królem Hacoru – a domem Habera, Kenity. 18 Więc Jael wyszła na
spotkanie Sysery oraz do niego powiedziała: Wstąp, panie, wstąp do mnie; nie
obawiaj się. Zatem wszedł do jej namiotu, a ona przykryła go kocem. 19 Potem do niej
powiedział: Daj mi się napić nieco wody, gdyż jestem spragniony. Wtedy
otworzyła łagiew mleka, dała mu się napić i go przykryła. 20 A on do niej powiedział:
Stań u wejścia do namiotu, a jeśli ktoś by przyszedł i zapytał, mówiąc: Czy tu
ktoś jest? Powiedz: Nie. 21 Wtedy Jaela, żona Chabera,
wzięła kołek od namiotu, ujęła młot w swoją rękę, po cichu weszła do namiotu i wbiła kołek w skroń Sysery, tak, że utkwił aż w
ziemi. Ponieważ on twardo spał, gdyż był znużony; i tak umarł. 22 A oto przybył Barak,
który ścigał Syserę, więc Jael wyszła naprzeciw niego i powiedziała: Chodź, a
pokażę ci męża, którego szukasz. Zatem wszedł do niej, a oto Sysera leżał
martwy, a w jego skroni był kołek. 23 Tak, owego dnia Bóg
upokorzył przed synami Israela Jabina – króla Kanaanu. 24 Dłoń synów Israela coraz silniej ciążyła na Jabinie – królu
Kanaanu, dopóki nie zgładzili Jabina – króla Kanaanu.
*4,2 obecnie ruiny Haris
*4,4 co znaczy: Pszczoła
*4,7 na granicę Zebuluna i Naftalego
*4,11 określenie zbiorowe, zamiast Kenitów.
5. Zatem owego dnia, tymi
słowami zaśpiewała Debora oraz Barak, syn Abinoama:
2 * Gdy stargały się więzy w
Israelu - lud się ochoczo stawił, i za to wysławiajcie WIEKUISTEGO!
3 Posłuchajcie królowie, uważajcie książęta! Ja
śpiewam WIEKUISTEMU, nucę WIEKUISTEMU, Bogu Israela.
4 O, WIEKUISTY! Gdy wystąpiłeś z Seiru, kiedy kroczyłeś z pól
Edomu – drżała ziemia, ociekały niebiosa i obłoki kapały wodą.
5 Przed obliczem WIEKUISTEGO truchlały góry; a Synaj
przed obliczem WIEKUISTEGO, Boga Israela.
6 Za dni Szamgara, syna Anatha; za dni Jaeli
opustoszały drogi, a ci, co wędrowali po ścieżkach, chodzili krętymi manowcami.
7 Wyludnione były miasteczka w Israelu; wyludnione były, aż
powstałam ja, Debora, aż powstałam w Israelu jako matka.
8 On wybrał sobie nowe bóstwa, a wtedy stanął u bram wojownik.
Czy ukazała się tarcza, albo oszczep pośród czterdziestu tysięcy Israela?
9 Moje serce jest oddane wodzom w Israelu; tym, co ochoczo się stawili
z ludu. Wysławiajcie WIEKUISTEGO!
10 Śpiewajcie - wy, jeźdźcy na siwych oślicach;
wy, którzy zasiadacie na makatach, i wy, wędrowcy na wyzwolonych drogach.
11 Głośniej niż okrzyki tych, co już bezpiecznie
rozdzielają stada wśród wodopojów. Niech wysławiają tam łaski WIEKUISTEGO;
łaski dla swych miasteczek w Israelu, bo lud WIEKUISTEGO znowu pociągnął do
bram.
12 Rozbudź się, rozbudź Deboro! Rozbudź się,
rozbudź oraz zaśpiewaj pieśń! Powstań Baraku! Uprowadź twoich jeńców synu Abinoama!
13 Słaby szczątek zwyciężył potężny naród; wśród bohaterów, WIEKUISTY
go dla mnie pokonał.
14 Zwycięzcy Amaleka wywodzą swój szczep od
Efraima; za tobą Binjamin ze swoimi tłumami; od Machira nadeszli znawcy Prawa,
a od Zebuluna ci, co władają trzciną pisarza.
15 Zaś przywódcy Issachara z Deborą – tak, Issachar,
podpora Baraka, w ślad za nim wyprawiony w dolinę. A w oddziałach Reubena były
podniosłe rozpamiętywania serc.
16 Czemu siedziałeś pomiędzy zagrodami,
przysłuchując się rykom stad? Tak, w oddziałach Reubena były podniosłe rozpamiętywania serc!
17 Gilead * się wylega po drugiej
stronie Jardenu, a Dan – czemu w bojaźni przebywa na okrętach? Aszer bawi nad
wybrzeżem mórz i spoczywa nad jego zatokami.
18 Zebulun – oto lud, co wystawia swe życie na
śmierć; tak jak Naftali na wyniosłościach pól.
19 Nadciągnęli królowie i walczyli; wówczas, nad
wodami Megiddo, królowie Kanaanu walczyli pod Taanach; jednak korzyści w srebrze nie
odnieśli.
20 Walczono z niebios; ze swoich szlaków gwiazdy
walczyły z Syserą.
21 Uniósł ich potok Kiszon; odwieczny potok, potok
Kiszon. Stawaj ma duszo z siłą!
22 Wtedy kopyta rumaków raziły od rozpędu, od
rozpędu jego mocarzy.
23 Przeklinajcie Meroz – mówi wysłannik
WIEKUISTEGO, klnijcie, przeklinajcie jego mieszkańców, gdyż pośród bohaterów
nie przybyli na pomoc WIEKUISTEMU, na wspomożenie WIEKUISTEGO.
24 Błogosławiona nad niewiasty jest Jael, żona Kenity Chabera;
niech w namiotach będzie błogosławioną nad niewiasty!
25 Zażądał wody – podała mleko, na książęcej misie
przyniosła śmietanki.
26 Swą ręką sięgnęła po kołek, a swą prawicą po
młot robotników; i uderzyła Syserę, przebiła jego głowę, zmiażdżyła oraz przeszyła
jego skroń.
27 Przykląkł u jej nóg, padł i legł; u jej nóg przykląkł i
legł; tam upadł zabity.
28 Matka Sysery wyglądała przez okno, zawodziła przez
okienną kratę: Czemu jego wóz zwleka z powrotem? Czemu się opóźnia bieg jego zaprzęgów?
29 Odpowiadają jej najmądrzejsze z jej księżniczek
i ona sama odpowiada na swoje mowy:
30 Czyżby nie natrafili na łup oraz go nie
dzielili? Jedna dziewica, czy dwie na głowę mężczyzny; łup różnobarwnych tkanin
dla Sysery; łup wzorzystych, różnobarwnych tkanin; po parze różnobarwnych, wzorzystych
tkanin na szyję branek.
31 Tak niech wyginą wszyscy Twoi wrogowie,
WIEKUISTY! Ale ci, co Go miłują są jak wschód słońca w swojej wspaniałości!
I kraj zażywał spokoju
przez czterdzieści lat.
*5,2 w języku starohebrajskim jest to utwór
poetycki
*5,17 czyli Gad i zajardeńska połowa pokolenia
Menasy.
6. Jednak kiedy synowie
Israela czynili to, co było złem w oczach WIEKUISTEGO – WIEKUISTY wydał ich na siedem
lat w moc Midjanitów. 2 A ręka Midjanitów przemogła
Israela tak, że z powodu Midjanitów synowie Israela robili sobie w górach nory,
jaskinie i twierdze. 3 Bo bywało, że ile razy Israel
coś wysiał, przychodzili Midjanici, Amalekici oraz synowie Wschodu, po czym go
najeżdżali. 4 Kładli się obozem
naprzeciw nich oraz niszczyli plony ziemi aż do Azy, nie zostawiając żadnej
żywności w Israelu, ani owiec, ani byków *, ani osłów. 5 Bowiem przyciągali ze swoimi stadami, przybywali ze swoimi
namiotami i byli niczym szarańcza w mnóstwie; nie było liczby zarówno ich
samych, jak i ich wielbłądów; a wkraczali do kraju, aby go pustoszyć. 6 Zatem Israel bardzo zbiedniał przez Midjanitow, a synowie
Israela wołali do WIEKUISTEGO.
7 Wiec gdy synowie Israela wołali do WIEKUISTEGO
z powodu Midjanitów, 8 WIEKUISTY posłał do
synów Israela proroka, który im oświadczył: Tak mówi WIEKUISTY, Bóg Israela: Ja
was wyprowadziłem z Micraim, wyprowadziłem z domu niewoli. 9 Wybawiłem was z mocy Micrejczyków, z mocy
wszystkich waszych ciemiężców; przepędziłem ich przed waszym obliczem oraz
oddałem wam ich ziemię. 10 Powiedziałem wam
również: Ja Jestem WIEKUISTY, wasz Bóg;
nie czcijcie bóstw Emorejczyków, w których kraju zamieszkaliście - ale nie
usłuchaliście Mojego głosu.
11 Potem zjawił się anioł WIEKUISTEGO i usiadł pod dębem Joasza
Abiezrydy w Ofrze, w chwili gdy jego syn Gideon młócił pszenicę na podziemnym klepisku, by ją ukryć
przed Midjanitami. 12 To wtedy ukazał mu się
anioł WIEKUISTEGO oraz do niego powiedział: WIEKUISTY z tobą, dzielny rycerzu! 13 A Gideon mu odpowiedział:
Przepraszam, mój panie! Czyżby WIEKUISTY był rzeczywiście z nami? Czemu więc, to
wszystko nas spotkało? I gdzie są wszystkie Jego cuda, o których nam opowiadali nasi ojcowie,
mówiąc: Czy nie WIEKUISTY wyprowadził nas z Micraim? A teraz WIEKUISTY nas
porzucił oraz podał nas w ręce Midjanitów. 14 Wtedy WIEKUISTY zwrócił
się do niego, mówiąc: Idź z tą twoją mocą, a wybawisz Israela z ręki
Midjanitów. Zaprawdę, Ja cię posyłam! 15 Zatem Mu odpowiedział:
Przepraszam, Panie! Czym mam wyratować Israela? Przecież mój ród jest
najsłabszy w pokoleniu Menasze, a ja najmniej
znaczny w domu mojego ojca. 16 Jednak WIEKUISTY
powiedział do niego: Ja będę z tobą, więc porazisz Midjanitów, tak, jakby byli jednym
mężem. 17 Zatem Mu odpowiedział:
Jeśli znalazłem łaskę w Twoich oczach – daj mi znak, że to Ty do mnie przemawiasz.
18 Nie odchodź stąd, dopóki do Ciebie nie powrócę;
przyniosę mój dar oraz położę go przed Tobą. Więc odpowiedział: Poczekam, aż
powrócisz. 19 Zatem Gideon odszedł i
przyrządził koźlątko ze stada oraz przaśne chleby z efy mąki. Mięso włożył do
kosza, polewkę wlał do garnka i przyniósł Mu to pod dąb oraz przed Nim
postawił. 20 Jednak anioł Boga
powiedział do niego: Zabierz to mięso oraz te przaśne chleby i połóż na tej
skale, zaś polewkę wylej. Więc tak uczynił. 21 Zatem anioł WIEKUISTEGO
wyciągnął koniec laski, którą miał w swojej ręce i dotknął się mięsa, i
przaśników. Wtedy wyszedł ogień ze skały i strawił mięso oraz przaśne chleby;
zaś anioł WIEKUISTEGO zniknął sprzed jego oczu. 22 Zatem Gideon poznał, że
był to anioł WIEKUISTEGO. Po czym Gideon zawołał: Biada, Panie, WIEKUISTY!
Przecież ujrzałem twarzą w twarz anioła WIEKUISTEGO! 23 A WIEKUISTY do niego powiedział:
Bądź spokojny, nie obawiaj się, nie umrzesz. 24 Potem Gideon zbudował
tam ofiarnicę WIEKUISTEMU i ją nazwał – WIEKUISTY pokojem. Znajduje się ona po
dzisiejszy dzień w Ofrze Abiezrydów.
25 Tej samej nocy się stało, że WIEKUISTY powiedział do niego:
Spomiędzy cielców twojego ojca weźmiesz rosłego, młodego byka, tego drugiego,
siedmioletniego byka; zburzysz ofiarnicę Baala, należącą do twego ojca oraz
wytniesz gaj, który jest przy niej. 26 Potem, w stosownym
miejscu, na wierzchołku tej warowni, zbudujesz ofiarnicę WIEKUISTEMU, twojemu
Bogu i weźmiesz tego drugiego byka oraz złożysz go na całopalenie przy drzewie
gaju, który wytniesz. 27 Zatem Gideon wziął dziesięciu
ludzi ze swych sług oraz uczynił tak, jak mu rozkazał WIEKUISTY. A ponieważ
obawiał się swojej rodziny oraz mieszkańców miasta – nie uczynił tego za dnia,
lecz uczynił to w nocy. 28 Gdy więc mieszkańcy
miasta wstali nazajutrz, okazało się, że ofiarnica Baala była zburzona, a gaj
przy niej wycięty. Zaś ów drugi cielec złożony był na nowozbudowanej ofiarnicy.
29 Wtedy się pytali jeden – drugiego: Kto to
zrobił? A kiedy się tak pytali oraz dowiadywali, powiedziano im: Uczynił to
Gideon, syn Joasza. 30 Zatem wszyscy
mieszkańcy miasta powiedzieli do Joasza: Wyprowadź twojego syna, niech umrze,
bo zburzył ofiarnicę Baala oraz ściął przy niej gaj. 31 Jednak Joasz odpowiedział wszystkim, którzy go
otaczali: Czy wy chcecie walczyć za Baala, albo pospieszyć mu z pomocą? Kto by za
niego walczył – śmierć poniesie, jeszcze zanim nadejdzie poranek. Jeśli jest
bogiem – niech sam za siebie walczy, ponieważ zburzono jego ofiarnicę. 32 Dlatego owego dnia nazwano go * Jerubbaal - Baal Walczy, by tym wyrazić: Niech go zwalczy Baal,
ponieważ zburzył jego ofiarnicę.
33 Tymczasem zgromadzili się wszyscy Midjanici,
Amalekici oraz synowie Wschodu, przeprawili się przez Jarden i rozłożyli obozem
na równinie Izreel. 34 Ale Duch WIEKUISTEGO
ogarnął Gideona, zatem uderzył w trąbę i wezwano Abiezrydów, by za nim szli. 35 Wysłał także posłów do całego pokolenia Menaszy,
którego również wezwano, aby szedł za nim; wysłał też posłów do Aszera,
Zebuluna i Naftalego, którzy wyruszyli przeciw nim. 36 Wtedy Gideon powiedział
do Boga: Jeżeli rzeczywiście, jak powiedziałeś, chcesz za moim pośrednictwem
wybawić Israela, 37 ja położę na klepisku
runo wełny. Jeśli rosa pokaże się na samym tylko runie, podczas gdy cała ziemia
pozostanie suchą, wtedy będę wiedział, że jak powiedziałeś, chcesz wybawić
Israela za moim pośrednictwem. 38 Tak też się stało.
Bowiem gdy nazajutrz wstał wczesnym rankiem i wyżął runo, wycisnął pełną misę
wody. 39 Jednak Gideon rzekł do
Boga: Niechaj przeciwko mnie nie zapłonie Twój gniew, jeżeli jeszcze raz
przemówię. Tylko pozwól mi jeszcze jeden raz uczynić próbę z tym runem. Niech
rano samo runo pozostanie suche, kiedy na całej ziemi ukarze się rosa. 40 Więc Bóg zarządził owej nocy, że kiedy na całej
ziemi ukazała się rosa - samo runo zostało suche.
*6,4
także: krów
*6,32 chodzi o Gideona
7. Zatem Jerubbal, czyli
Gideon wstał wczesnym rankiem wraz z całym ludem, który miał przy sobie
oraz rozłożyli się obozem przy źródle Harod. Zaś obóz Midjanitów znajdował się
na północ od niego, na równinie, począwszy od wzgórza More. 2 Jednak WIEKUISTY powiedział do Gideona: Za
liczny jest lud przy tobie, bym
wydał w ich moc Midjanitów; inaczej Israel mógłby się wobec Mnie chlubić,
mówiąc: Moja ręka mnie wyzwoliła! 3 Wołaj więc głośno w
uszy ludu, mówiąc: Kto jest lękliwy i trwożliwy niech się wróci i cofnie w góry
Gilead. Zatem wróciło się dwadzieścia dwa tysiące z ludu; tak, że pozostało
tylko dziesięć tysięcy.
4 A WIEKUISTY powiedział do
Gideona: Tego ludu jeszcze jest za dużo; sprowadź ich nad wodę, a tam ich przepatrzę. O kim ci powiem:
Ten ci będzie towarzyszyć – ten niech ci towarzyszy; jednak każdy o którym ci
powiem: Ten ci nie będzie towarzyszył – ten niech ci nie towarzyszy. 5 Tak sprowadził on lud nad wodę. A WIEKUISTY
powiedział do Gideona: Każdego, kto będzie chłeptał wodę swoim językiem,
podobnie jak chłepcą psy – tego postawisz osobno; również każdego, kto
uklęknie, aby się napić. 6 Zatem tych, co
chłeptali wodę, chwytając ją do ust ze swej ręki, stanowiła liczba trzystu
mężów; zaś wszyscy pozostali przyklęknęli, aby się napić wody. 7 A WIEKUISTY powiedział do
Gideona: Wybawię was przez tych trzystu ludzi, co chłeptali oraz poddam w twą
moc Midjanitów; ale wszyscy inni z ludu niech pójdą, każdy do swej siedziby. 8 Więc zabrali zapasy ludu, jak również ich
trąby; a wszystkich innych, israelskich mężów rozpuścił, każdego do swojego
namiotu; tylko zatrzymał owych trzystu ludzi. A obóz Midjanitów znajdował się
pod nim, na równinie.
9 I stało się owej nocy, że WIEKUISTY powiedział
do niego: Wstań, wtargnij do obozu, bowiem wydałem go w twoją moc. 10 Jednak gdybyś obawiał się iść sam, udaj się do
obozu ze swoim sługą Purą. 11 I podsłuchasz, co tam
będą mówić. Wtedy pokrzepią się twoje ręce, byś wtargnął do obozu. I tak, wraz
ze swoim sługą Purą, udał się na dół, do pierwszego oddziału zbrojnych w
obozie. 12 Zaś Midjanici, Amalekici
i wszyscy synowie Wschodu, rozłożeni byli na równinie, niczym szarańcza w
mnóstwie. A ich wielbłądy były niezliczone, jak piasek nad wybrzeżem morza; bez
liku. 13 Zatem kiedy przybył Gideon,
oto ktoś opowiadał sen swojemu towarzyszowi, mówiąc: Oto śnił mi się sen;
zdawało mi się, że bochen jęczmiennego chleba toczył się ku obozowi Midjanitów,
przytoczył się aż do namiotów i uderzył w nie tak, że upadły; przewrócił je do
góry i namioty runęły. 14 A jego towarzysz odpowiedział,
mówiąc: To nic innego, tylko miecz Gideona, syna Joasza, israelskiego męża. Bóg
poddał w jego moc Midjanitów, wraz z całym obozem.
15 Zatem kiedy Gideon usłyszał opowiadanie snu i
jego wykład – pokłonił się Bogu, wrócił do obozu israelskiego i powiedział:
Wstańcie, bowiem WIEKUISTY poddał w naszą moc obóz Midjanitów. 16 Potem rozdzielił owych trzystu ludzi na trzy hufce i
wszystkim rozdał do rąk trąby, i puste dzbany, a w dzbanach pochodnie. 17 Nadto do nich powiedział: Uważajcie na mnie
oraz czyńcie tak samo; gdy przybędę do skraju obozu, wtedy uczynicie tak, jak
ja uczynię. 18 Jeśli uderzę w trąbę,
ja i wszyscy, co będą przy mnie, wtedy i wy uderzycie w trąby dookoła całego
obozu i zawołacie: Miecz WIEKUISTEGO i Gideona! 19 Tak Gideon wraz ze stu
ludźmi, którzy mu towarzyszyli, przybył na skraj obozu na początku średniej
straży nocnej - bo właśnie wymieniali straż – i uderzyli w trąby, zarazem rozbijając trzymane w
ręku dzbany. 20 Trzy hufce uderzyły razem
w trąby, rozbijając dzbany, trzymając w lewej ręce pochodnie, a w prawej trąby
do trąbienia oraz wołając: Miecz WIEKUISTEGO i Gideona! 21 Przy czym stali dookoła obozu, każdy na swoim
miejscu; zaś cały obóz się rozpierzchnął, krzycząc i uciekając. 22 Bowiem kiedy zagrzmiało trzysta trąb, WIEKUISTY
zwrócił miecz każdego przeciwko swojemu towarzyszowi, i to w całym obozie. Tak
obóz pierzchnął aż do Beth Haszytta, w kierunku Cerery, aż do końca Abel
Mechola, ku Tabbat. 23 Potem zwołano israelskich
mężów z pokolenia Naftalego, Aszera i całego Menaszy, i puścili się w pościg za
Midjanitami. 24 Gideon rozesłał również
posłów po całym wzgórzu Efraima, z wezwaniem: Zabiegnijcie Midjanitom oraz obsadźcie
wody aż do Beth Barach i Jardenu. Więc
zgromadzili się wszyscy mężowie Efraima i obsadzili wody aż do Beth
Barach, i Jardenu. 25 Nadto ujęli dwóch
książąt midjanickich – Oreba i Zeeba. I zabili Oreba przy skale Oreb, zaś Zeeba
zabili przy prasie Zeeb oraz ścigali Midjanitów. Zaś głowy Oreba i Zeeba przynieśli
za Jarden, do Gideona.
8. I efraimscy mężowie powiedzieli
do niego:
Co to ma znaczyć? Co nam uczyniłeś, że nas nie wezwałeś, a sam wyruszyłeś do
walki z Midjanitami? I żywo się z nim posprzeczali. 2 Zatem im odpowiedział:
Co właściwie zdziałałem w porównaniu z wami? Nie są ważniejsze obierki Efraima
od winobrania Abiezera *? 3 Bóg wydał w waszą moc książęta midjanickie –
Oreba i Zeeba. Co w porównaniu z wami mogłem zdziałać? Więc gdy tak mówił,
uśmierzył się ich gniew przeciwko niemu. 4 Zatem Gideon przybył
nad Jarden – przeprawił się przez niego, a wraz z nim trzystu znużonych
ściganiem ludzi, którzy mu towarzyszyli; 5 i powiedział do
obywateli Sukoth: Dajcie ludziom, którym przewodzę kołacze chleba, bo są
znużeni, gdyż ścigam midjanickich królow - Zebacha i Calmunę. 6 Ale przełożeni Sukoth’u się
zapytali: Czy już trzymasz w swej mocy pięść Zebacha i Calmuny, żebyśmy twojemu
wojsku dali chleb? 7 A Gideon odpowiedział: Zatem
dobrze! Kiedy WIEKUISTY podda w mą moc Zebacha i Calmunę, wtedy wymłócę wasze
ciało cierniami i kolcami pustyni. 8 Potem stamtąd pociągnął
do Penuel oraz przemówił do nich w podobny sposób. Lecz obywatele Penuela dali
mu tę sama odpowiedź, jaką mu dali obywatele Sukoth. 9 Więc powiedział obywatelom Penuela: Jeśli
szczęśliwie wrócę, zburzę tą warownię. 10 Zaś Zebach i Calmuna
znajdowali się wraz ze swoim obozem w Karkor – było to około piętnastu tysięcy ludzi ze wszystkich
pozostałych, z całego wojska synów Wschodu. A poległych już było sto dwadzieścia
tysięcy mężów, którzy obnażyli miecz. 11 Zatem Gideon pociągnął
drogą karawan, na wschód od Nobach i Jogbeha oraz uderzył na obóz, kiedy obóz bezpiecznie
spoczywał. 12 Zebach i Calmuna
uciekli; on jednak puścił się za nimi w pogoń i zabrał do niewoli dwóch
midjanickich królów – Zebacha i Calmunę, zaś całe wojsko rozproszył. 13 Potem Gideon, syn Joasza wrócił z wojennej wyprawy do stopni
Cheresu *. 14 I pochwycił młodzieńca
z obywateli Sukoth oraz go wypytał; więc musiał on mu spisać imiona naczelników
i starszych Sukoth, w liczbie siedemdziesięciu siedmiu mężów. 15 Następnie przybył do obywateli Sukoth i zawołał:
Oto Zebach i Calmuna, z powodu którym mi urągaliście, mówiąc: Czyż trzymasz już
w swojej mocy pięść Zabacha i Calmuny, abyśmy twoim znużonym ludziom dali
chleb? 16 Potem ujął starszych
miasta oraz ciernie i kolce pustyni, i skarcił nimi obywateli Sukoth. 17 Zaś penuelską warownię zburzył i pozabijał
obywateli miasta. 18 Następnie zapytał
Zebacha i Calmunę: Jak wyglądali ludzie, których wymordowaliście pod Taborem?
Zatem odpowiedzieli: Zupełnie tak, jak ty; każdy wyglądał jak królewicz. 19 Więc rzekł: To byli moi bracia, synowie mojej
matki. Żywy jest
WIEKUISTY!
Gdybyście ich zostawili przy życiu i ja bym was nie uśmiercił. 20 Potem zawołał do Jetera, swojego
pierworodnego: Dalej, uśmierć ich! Jednak młodzieniec nie dobył swojego miecza,
bo się wzdragał, gdyż jeszcze był młodzieńcem. 21 A Zebach i Calmuna
powiedzieli: Dalej, ty nas zabij; gdyż jaki jest mąż, taką i jego siła. Zatem Gideon powstał i
uśmiercił Zabacha i Camurę. Nadto zabrał małe księżyce, które ich wielbłądy
nosiły na szyjach.
22 Potem mężowie israelscy prosili Gideona: Panuj
nad nami, zarówno ty, jak i twój syn, i syn twojego syna! Bowiem wyzwoliłeś nas
z mocy Midjanitów. 23 Jednak Gideon im
odpowiedział: Nie ja będę panował nad wami, ani nie będzie panował nad wami mój
syn. Niech panuje nad wami WIEKUISTY! 24 Nadto Gideon do nich
powiedział: Chciałbym was o coś poprosić. Niech każdy da mi pierścionki, które
zdobył; gdyż nosili złote pierścionki, bo byli Iszmaelitami. 25 Zatem odpowiedzieli: Chętnie ci je damy. Więc
rozpostarli płaszcz i każdy rzucił na niego zdobyte przez siebie pierścienie. 26 Zaś waga złotych pierścieni, które sobie
uprosił wynosiła tysiąc siedemset
złotych szekli; oprócz księżyców, nausznic i purpurowych szat, które nosili
midjaniccy królowie, i oprócz naszyjników na szyjach ich wielbłądów. 27 A Gideon zrobił z tego
efod * i ustawił go w swoim rodzinnym mieście Ofra;
tam też z nim duchowo scudzołożyli synowie Israela. I stał się on zgubną siecią dla
Gideona oraz dla jego domu.
28 Tak zostali upokorzeni Midjanici przez synów Israela i nie
podnieśli już więcej swojej głowy. A kraj zażywał spokoju przez czterdzieści
lat, dopóki żył Gideon. 29 Potem odszedł
Jerubbaal, syn Joasza oraz pozostawał w swoim domu. 30 Zaś Gideon miał siedemdziesięciu
synów, którzy wyszli z jego bioder; bowiem posiadał dużo żon. 31 A jego nałożnica, którą
miał w Szechem, również urodziła mu syna, więc nazwał jego imię Abimelech. 32 I umarł Gideon, syn Joasza, w szczęśliwej
sędziwości, i został pochowany w grobie swojego ojca Joasza, w Ofrze
Abiezrydów. 33 Ale kiedy Gideon umarł,
synowie Israela znowu uganiali się za Baalem oraz ustanowili sobie bożyszczem
Baal Berita *. 34 I synowie Israela nie pamiętali o WIEKUISTYM,
swoim Bogu, który ich wybawił ze wszystkich okolicznych wrogów. 35 Nie okazywali także miłości domowi Jerubbaala -
Gideona, która by odpowiadała dobrodziejstwom, jakie wyświadczył Israelowi.
*8,2 co znaczy: Mój Ojciec jest pomocą
*8,13 czyli do góry Ceres
*8,27 dokładnie: okrycie, oprawę; także:
płaszcz kapłański; być może pomnik okryty złotą oprawą, któremu oddawano
bałwochwalczą cześć.
*8,33 głównego bożka Fenicjan
9. A
Abimelech, syn Jerubbaala, udał się do Szechem, do braci swojej matki
oraz do całego, ojcowskiego rodu domu swojej matki, i do nich powiedział te
słowa: 2 Zapytajcie się w uszy
wszystkich obywateli Szechemu: Co jest dla was korzystniejszym? Aby panowało
nad wami siedemdziesięciu mężów – wszyscy będący synami Jerubbaala; czy też aby panował nad wami
jeden mąż? Przy tym rozważcie, że jestem waszą kością i cielesną naturą S. 3 Nadto w uszy wszystkich
obywateli Szechem przemówili za nim bracia jego matki, stosownie do
wymienionych słów; tak, że ich serce nakłoniło się ku Abimelechowi, bo
pomyśleli, że on przecież jest ich pobratymcem. 4 I dali mu siedemdziesiąt
srebrnych szekli ze świątyni Baal Berit; a za nie Abimelech wynajął sobie
bezczynnych i lekkomyślnych ludzi, co za nim szli. 5 Potem udał się do domu
swojego ojca, do Ofry, i na jednym kamieniu wymordował swoich braci, synów
Jerubbaala, siedemdziesięciu mężów; a pozostał tylko najmłodszy syn Jerubbaala
– Jotam, ponieważ się schował.
6 Więc zebrali się wszyscy obywatele Szechem, wraz z całą
obsadą twierdzy, poszli oraz przy pamiątkowym dębie, który jest w Szechem, wybrali
Abimelecha na króla. 7 Gdy to doniesiono
Jotamowi, poszedł i stanął na wierzchołku góry Gerezym oraz zawołał
podniesionym głosem, mówiąc do nich: Posłuchajcie mnie, obywatele Szechemu, aby
i was Bóg wysłuchał. 8 Pewnego razu poszły drzewa, aby
namaścić sobie króla. I powiedziały do oliwnika: Bądź naszym królem! 9 Jednak oliwnik im odpowiedział: Mam zostawić
moją oliwę, z powodu której sławią mnie bogowie i ludzie, a pójść, aby wznosić
się nad drzewami? 10 Więc powiedziały do figowca: Ty bądź naszym
królem! 11 A figowiec im
odpowiedział: Mam zostawić moją słodycz oraz mój piękny owoc, a pójść, aby
wznosić się nad drzewami? 12 Wtedy drzewa powiedziały do winogradu: Ty bądź
naszym królem! 13 Lecz winograd im
odpowiedział: Mam zostawić mój moszcz, który rozwesela bogów i ludzi, i pójść, aby wznosić
się nad drzewami? 14 Zatem wszystkie drzewa
powiedziały do ciernia: Ty bądź naszym królem. 15 A cierń odpowiedział drzewom:
Jeśli rzeczywiście chcecie mnie namaścić na swojego króla, przyjdźcie i schrońcie
się pod mój cień. A jeśli nie – wtedy z ciernia wyjdzie ogień i pochłonie cedry
Libanu. 16 Jeśli zatem,
postąpiliście rzetelnie i uczciwie, ustanawiając królem Abimelecha; jeśli
pięknie postąpiliście z Jerubbaalem i jego domem, i oddaliście według zasługi
jego rąk – 17 wy, dla których walczył
mój ojciec, narażając swe życie, i których wyzwolił z ręki Midjanitów – 18 a teraz powstaliście
przeciwko domowi mojego ojca, wymordowaliście jego synów, siedemdziesięciu
mężów na jednym kamieniu, a królem nad obywatelami Szechem ustanowiliście
Abimelecha, syna jego niewolnicy, ponieważ jest waszym pobratymcem; 19 jeśli zatem, rzetelnie i uczciwie postąpiliście dzisiaj z
Jerubbaalem i jego domem – cieszcie się z Abimelecha i on niech się cieszy wami. 20 A jeśli nie – niech
wyjdzie ogień od Abimelecha i pochłonie obywateli Szechem, obsadę twierdzy oraz
pochłonie Abimelecha. 21 Potem Jotam umknął oraz
w swej ucieczce schronił się do Beer; i tam się osiedlił sprzed oblicza swoiego
brata Abimelecha.
22 Zatem kiedy Abimelech panował nad Israelem trzy
lata, 23 WIEKUISTY wzbudził złego
ducha pomiędzy Abimelechem, a obywatelami Szechem; tak, że obywatele Szechem
zbuntowali się przeciw Abimelechowi. 24 By pomściła się krzywda
wyrządzona siedemdziesięciu synom Jerubbaala, i aby przyprowadził ich krew na
ich brata Abimelecha, który ich wymordował, oraz na obywateli Szechem, którzy
mu pomagali przy zamordowaniu jego braci. 25 I tak obywatele Szechem
ustanowili przeciw niemu łotrzyków, czatujących na wierzchołkach gór, którzy
ograbiali każdego, kto przechodził drogą. Zatem powiadomiono o tym Abimelecha.
26 Potem przybył Gaal, syn Ebeda *, wraz ze swoimi pobratymcami, i weszli do Szechem; zaś obywatele
Szechem nabrali do niego ufności. 27 Wyszli oni na pole,
obrali swoje winnice, wytłoczyli, i urządzili dziękczynną uroczystość. Weszli
też do przybytku swojego bożka, jedli, pili i przeklinali Abimelecha. 28 A Gaal, syn Ebeda, zawołał:
Kto to jest Abimelech, abyśmy mu
służyli i czym jest Szechem? Czyż nie jest on synem Jerubbaala, a Zebul jego
nadzorcą? Raczej służcie mężom Hamora, praojca Szechemu! Ale tamtemu z jakiego
powodu macie służyć? 29 Gdyby ktoś poddał ten
lud mojej mocy, wtedy wypędziłbym Abimelecha! I kazał powiedzieć Abimelechowi:
Pomnóż twoje hufce i wyrusz! 30 A gdy Zebul – naczelnik
miasta, usłyszał o mowach Gaala, syna Ebeda, zapłonął jego gniew. 31 I wysłał posłów do Abimelecha, który był w Torma *, aby mu doniesiono: Oto przybyli do Szechem: Gaal, syn Ebeda,
oraz jego pobratymcy, i oto podburzają przeciwko tobie miasto. 32 Dlatego wstań w nocy, ty oraz twój lud wojenny,
który ci towarzyszy, i połóż się w zasadzce na polu. 33 Zaś z rana, kiedy zaświeci słońce, wyruszysz i
napadniesz na miasto. A kiedy on wyruszy przeciw tobie, wraz z ludźmi, którzy
mu towarzyszą – wtedy postąpisz z nim według okazji, która ci się nadarzy.
34 I tak powstał Abimelech, wraz z całym wojennym
ludem, który mu w nocy towarzyszył, i czterema hufcami rozłożyli się w zasadzce
przeciwko Szechemowi. 35 Zaś kiedy wyruszył Gaal,
syn Ebeda, i stanął za bramą miasta – Abimelech powstał z zasadzki wraz z
ludem, który mu towarzyszył. 36 A gdy Gaal zobaczył lud
wojenny, powiedział do Zebula: Oto z wierzchołków gór nadciąga lud wojenny! Zaś
Zebul odpowiedział: Cień gór uważasz za ludzi! 37 Gaal jednak ciągnął
dalej i powiedział: Zaprawdę, to ludzie schodzą z wyżyny * kraju, a od dąbrowy wróżbitów, drogą nadchodzi jeden hufiec. 38 Zatem Zebul do niego powiedział: Gdzie więc
twoja przechwałka, kiedy mówiłeś: Kim jest Abimelech, abyśmy mu służyli? Czyż to nie jest
ten lud, którym wzgardziłeś? Teraz wyjdź i walcz przeciwko niemu! 39 I Gaal wyruszył na czele obywateli Szechem oraz
stoczył walkę z Abimelechem. 40 Jednak Abimelech zmusił
go do ucieczki oraz zaczął go ścigać; zatem padło mnóstwo poległych aż do
samego wejścia do bramy. 41 Potem Abimelech
zatrzymał się w Aruma, podczas gdy Zebul wypędził Gaala i jego pobratymców,
tak, że nie mogli już zostać w Szechem. 42 A nazajutrz się stało, że
lud wyszedł na pole. I doniesiono o tym Abimelechowi. 43 Zatem wziął lud wojenny, podzielił go na trzy hufce i
ustawił się w zasadzce na polu. A kiedy spostrzegł, że lud wychodzi z miasta –
uderzył na nich i ich poraził. 44 Zaś sam Abimelech i
hufce, które z nim były, wyruszyły oraz stanęły u wejścia do bramy miasta,
podczas gdy dwa inne hufce rzuciły się na wszystkich, co znajdowali się na polu
oraz ich poraziły. 45 Potem Abimelech cały
dzień nacierał na miasto oraz je zdobył; i wymordował ludność, która w nim
była, a samo miasto zburzył oraz posypał solą. 46 Zatem usłyszeli o tym
wszyscy, którzy osiedli w twierdzy
Szechem, więc cofnęli się do baszty, przy przybytku bożka Berit. 47 Ale kiedy doniesiono Abilemechowi, że zebrali
się wszyscy, którzy osiedli w twierdzy
Szechem, 48 Abimelech wszedł na
górę Calmon, wraz z całym ludem, który mu towarzyszył. Tu Abimelech pochwycił w
dłoń siekierę, ściął krzak drzewa oraz go uniósł, trzymając na ramieniu. Potem
powiedział do ludu, który mu towarzyszył: Co widzieliście, że uczyniłem – żwawo
czyńcie za mną. 49 Zatem cały lud wojenny, każdy ściął krzak i idąc
za Abimelechem, rzucali je
na basztę. I wzniecili za nimi ogień w baszcie; tak, że zginęli wszyscy
mieszkańcy twierdzy Szechem – około tysiąca mężczyzn i kobiet. 50 Potem Abimelech wyruszył przeciw Tebec i je
zdobył. 51 Zaś w środku miasta
znajdowała się silna wieża; tam schronili się wszyscy mężczyźni i kobiety,
całość obywateli miasta. Nadto zatarasowali za sobą wejście oraz weszli na dach
wieży. 52 A Abimelech podszedł pod
wieżę i na nią natarł. Ale gdy podszedł do bramy wieży, aby ją spalić ogniem, 53 jakaś kobieta rzuciła mu na głowę wierzchni
kamień młyński, miażdżąc mu czaszkę. 54 Więc szybko wezwał
giermka, który niósł jego broń, oraz powiedział do niego: Dobądź swojego miecza
i mnie dobij, by o mnie nie opowiadano, że go zabiła kobieta. Wtedy jego
giermek go przebił i umarł. 55 A gdy mężowie israelscy
zobaczyli, że Abimelech zginął, rozeszli się, każdy do swojej siedziby. 56 Tak Bóg pomścił niecność Abimelecha, którą
spełnił na swoim ojcu, mordując siedemdziesięciu swoich braci. 57 Bóg zwrócił na ich głowę także niecność
mieszkańców Szechem. I tak spełniło się na nim przekleństwo Jotama, syna Jerubbaala.
*9,26 inni: Obeda
*9,31 inni: po cichu
*9,37 dokładnie: z pępowiny
10. A po
Abimelechu, w celu wybawienia Israela wystąpił
Tola, syn Pui, syna Dodoa, Issacharejczyk. Mieszkał on w Szamir, na górze
Efraim. 2 A sądził Israelitów przez
dwadzieścia trzy lata; potem umarł i został pochowany w Szamir. 3 Następnie wystąpił Jair z Gileadu i sądził
Israelitów przez dwadzieścia dwa lata. 4 A miał on trzydziestu synów,
którzy jeździli na trzydziestu oślich źrebcach. Posiadali oni trzydzieści
miast. Nazywają się one osadami Jaira aż po dzisiejszy dzień, a leżą w kraju
Gilead. 5 Potem Jair umarł i
został pochowany w Kamonie.
6 Ale synowie Israela spełniali nadal to, co było
złem w oczach WIEKUISTEGO i służyli Baalom, Astartom, bożkom Aramu, bożkom Cydonu,
bożkom Moabu, bożkom Ammonitów i bożkom Pelisztinów, a opuścili WIEKUISTEGO
oraz Mu nie służyli. 7 Więc zapłonął gniew
WIEKUISTEGO przeciwko Israelczykom i zaprzedał ich w moc Pelisztinów oraz w moc
Ammonitów. 8 Ci dręczyli oraz
gnębili synów Israela od owego roku *, przez osiemnaście lat; mianowicie wszystkich synów Israela, którzy osiedli po drugiej
stronie Jardenu, w kraju Emorejczyków, w Gilead. 9 Nadto Ammonici przekroczyli
Jarden, by uderzyć na Judę, Binjamina i dom Efraima; tak, że Israel znajdował
się w wielkiej biedzie. 10 Zatem synowie Israela wołali do WIEKUISTEGO,
mówiąc: Zgrzeszyliśmy przeciwko Tobie, gdyż opuściliśmy naszego Boga i służyliśmy Baalom. 11 A WIEKUISTY odpowiedział * synom Israela: Czyż nie byliście ciemiężeni przez Micraimczyków,
Emorejczyków, Ammonitów i Pelisztinów, 12 przez Cydończyków,
Amalekitów i Maonitów *? Ale ile razy do Mnie
wołaliście – wybawiałem was z ich mocy. 13 Lecz wy Mnie
opuściliście i służyliście cudzym bogom. Dlatego więcej nie chcę was wybawiać. 14 Idźcie i wołajcie do bogów, których sobie wybraliście; niech
oni was wybawią w czasie waszej niedoli. 15 Wtedy synowie Israela
powiedzieli do WIEKUISTEGO: Zgrzeszyliśmy; uczyń nam to, co jest dobrem w Twoich oczach;
jednak chciej nas teraz ocalić. 16 Potem usunęli spośród
siebie cudze bóstwa oraz służyli WIEKUISTEMU; tak, że wyczerpała się Jego
cierpliwość wobec nędzy Israela. 17 Zatem zostali zwołani Ammonici
i stanęli obozem w Gilead. Zaś Israelici także się zgromadzili i stanęli obozem
w Micpa. 18 I lud wojenny, mianowicie
przełożeni Gileadu, powiedzieli jeden do drugiego: Kto będzie owym mężem, co
rozpocznie walkę z Ammonitami? On się stanie głową wszystkich mieszkańców Gileadu.
*10,8 po śmierci Jaira
*10,11 za pośrednictwem proroka, lub wyroczni
Urim i Tumim.
*10,12 jedno z pokoleń arabskich
11. Zaś Iftach Gileadyta
był dzielnym rycerzem; ale był on synem nierządnej kobiety, z którą Gilead spłodził
Iftacha. Hebrajczyków
11,32 2 Jednak żona Gileada urodziła mu również synów. Więc
gdy synowie żony podrośli – wygnali Iftacha, mówiąc do niego: Nie masz
dziedzictwa w domu naszego ojca, gdyż jesteś synem obcej kobiety. 3 Zatem Iftach uciekł przed swoimi braćmi i
osiadł w ziemi Tob *. I zebrali się tam, przy
Iftachu, bezczynni ludzie oraz wypuszczali się z nim na najazdy. 4 A po pewnym czasie się
zdarzyło, że synowie Ammonu wszczęli wojnę z Israelem. 5 Gdy więc synowie Ammonu toczyli swą wojnę z
Israelem, wybrali się starsi Gileadu, by sprowadzić Iftacha z ziemi Tob. 6 I powiedzieli do Iftacha: Chodź i bądź naszym
wodzem, byśmy walczyli z synami Ammonu. 7 Ale Iftach odpowiedział
starszym Gileadu: Czyż nie mnie mieliście w nienawiści i wypędziliście z domu
mojego ojca? Czemu więc teraz do mnie przychodzicie w waszym uciśnieniu? 8 A starsi Gileadu
powiedzieli do Iftacha: Niemniej teraz zwracamy się do ciebie, byś z nami
poszedł, walczył z synami Ammonu oraz był naszym naczelnikiem – wszystkich
mieszkańców Gileadu. 9 A Iftach odpowiedział starszym
Gileadu: Skoro mnie sprowadzacie, bym walczył z synami Ammonu, czyż i wtedy,
gdy WIEKUISTY podda ich przede mną, pozostanę waszym naczelnikiem? 10 A starsi Gileadu
odpowiedzieli Iftachowi: Niech słyszy WIEKUISTY o co się z sobą umawiamy, jeśli
nie uczynimy ściśle według twojego słowa. 11 I tak Iftach poszedł ze
starszymi Gileadu, a lud ustanowił go naczelnikiem i wodzem nad sobą. Zaś
Iftach powtórzył w Micpa całą swoją umowę zawartą przed WIEKUISTYM.
12 Potem Iftach wyprawił posłów do króla synów
Ammonu, z tymi słowami: Co mamy z sobą, że do mnie wyciągnąłeś, by walczyć
przeciwko mojej ziemi? 13 A król synów Ammonu
odpowiedział posłowi Iftacha: Ponieważ Israel, kiedy wychodził z Micraim, zabrał moje ziemie * od Arnonu – aż do Jabboku
oraz do Jardenu; dlatego teraz oddaj je dobrowolnie. 14 Wtedy Iftach powtórnie wyprawił posłów do króla
synów Ammonu, 15 i kazał mu oświadczyć:
Tak mówi Iftach: Israel nie zabrał ani ziemi Moabu, ani ziemi Ammonu. 16 Bo kiedy wychodził z Micraimu, Israel szedł
przez pustynię do morza Sitowia i doszedł aż do Kadesz. 17 Wtedy Israel wyprawił posłów do króla Edomu,
mówiąc: Chciałbym przejść przez twoją ziemię. Ale król Edomu nie pozwolił.
Również posłał do króla Moabu, lecz nie chciał. I tak Israel pozostał w Kadesz.
18 A gdy znowu szedł przez
pustynię, okrążył ziemię Edomu oraz ziemię Moabu, ciągnął, oraz dotarł do
wschodniej strony ziemi Moabu. Rozłożyli się nad brzegiem Arnonu, lecz nie
wkroczył w granice Moabu, bo Arnon jest granicą Moabu. 19 Stąd Israel wyprawił
posłów do Sychona, króla Emorejczyków, który panował w Cheszbonie, i Israel do niego powiedział:
Chcemy przejść do mojej siedziby przez twoją ziemię. 20 Ale Sychon nie ufał Israelowi, by mu pozwolić przejść przez
swoje granice. Zatem Sychon zgromadził cały swój lud, rozłożyli się obozem w
Jahcah oraz wszczął bitwę z Israelem. 21 Ale WIEKUISTY, Bóg
Israela, poddał Sychona i cały jego lud w ręce Israela, więc ich pobił, i
Israel zdobył całą ziemię Emorejczyka, który osiadł na owej ziemi. 22 Zatem zawładnęli całym dziedzictwem
Emorejczyka, od Arnonu – aż do Jabboku, i od pustyni - aż do Jardenu. 23 A teraz, gdy WIEKUISTY,
Bóg Israela, przepędził Emorejczyków przed Israelem, swoim ludem, czy ty chcesz tym
zawładnąć? 24 Weźmiesz w posiadanie
to, co zdobędzie dla ciebie Kemosz, twój bóg? Bo to wszystko, co zdobywa przed
naszym obliczem WIEKUISTY, nasz Bóg – i my bierzemy w posiadanie. 25 A teraz, czym jesteś lepszy od Balaka, syna
Cyppora, ówczesnego króla Moabu? Czy on prowadził o to spór z Israelem, albo
czy toczył z nimi wojnę 26 od chwili osiedlenia się
Israela w Heszbonie i jego okolicznych miastach, oraz w Aroer i jego
okolicznych miastach? We wszystkich miastach, które są nad brzegiem Jardenu
upłynęło już trzysta lat; czemu ich nie odebraliście przez ten czas? 27 Co do mnie, nie zawiniłem przeciw tobie, a ty czynisz mi
zło, bo pragniesz ze mną wojować. Niech WIEKUISTY, Wszechsędzia, dzisiaj rozsądzi
miedzy synami Israela, a synami Ammonu. 28 Ale król Ammonu nie
zwracał uwagi na słowa Iftacha, które mu przesłał.
29 Wtedy Duch WIEKUISTEGO tknął Iftacha, więc
ruszył przez Gilead i Menasze, po czym ruszył do Micpa–Gilead, a z Micpa–Gilead
wyruszył przeciwko synom Ammonu. 30 Tam to Iftach ślubował
ślub WIEKUISTEMU, mówiąc: Jeśli poddasz synów Ammonu w moje ręce, 31 wtedy kiedy szczęśliwie wrócę - to, co wyjdzie
naprzeciw mnie z drzwi mojego domu, będzie poświęcone WIEKUISTEMU, albo złożę
je na całopalenie. 32 Tak Iftach pociągnął
przeciwko synom Ammonu, by z nimi walczyć, a WIEKUISTY poddał ich w jego ręce. 33 Zatem ich pobił wielkim porażeniem – od Aroeru,
aż do Minnit – dwadzieścia miast, i aż do Abel Kramim; tak, że synowie Ammonu
ukorzyli się przed synami Israela.
34 A gdy Iftach przybył do
Micpy, do swego domu, z bębnami i pląsami wyszła na jego spotkanie jego córka.
Była ona jego jedynaczką; oprócz niej nie miał ani syna, ani córki. 35 A gdy ją spostrzegł,
rozdarł swoje szaty i zawołał: O, moja córko! Jak głęboko mnie skruszyłaś; ty
sama wtrącasz mnie w nieszczęście! Przecież wobec WIEKUISTEGO otworzyłem me
usta, więc nie mogę już tego cofnąć. 36 Zatem mu odpowiedziała:
Mój ojcze! Jeśli otworzyłeś twoje usta wobec WIEKUISTEGO, zatem postąp ze mną według
tego, co wyszło z twoich ust. Przecież WIEKUISTY dał ci pomstę na twoich wrogach
– Ammonitach. 37 Jednak powiedziała do
swego ojca: Niech mi to będzie uczynione: Puść mnie jeszcze na dwa miesiące,
abym poszła, weszła na góry i opłakiwała moje dziewictwo; ja oraz moje
towarzyszki. 38 Więc rzekł: Idź! I ją zwolnił
na dwa miesiące. Zatem poszła ze swoimi towarzyszkami i po górach opłakiwała
swoje dziewictwo. 39 Jednak po upływie dwóch
miesięcy wróciła do swego ojca i spełnił nad nią swój ślub, jaki ślubował *. Zaś ona nie poznała
nigdy mężczyzny. I stało się to obyczajem w Israelu. 40 Co roku córki Israela idą opiewać córkę Iftacha
Gileadczyka, przez cztery dni każdego roku.
*11,3 aramejska prowincja po wschodniej
stronie Jardenu
*11,13 Ammonici rościli sobie pretensje do ziem
położonych między Arnonem - a Jabbokiem, które niegdyś zabrali im Amorejczycy i
które utracili w wojnie z Israelitami.
*11,39 najwybitniejsi komentatorzy żydowscy
wskazują, że chodzi tu o ślub nazyratu i oddanie córki na samotną służbę w
Świątyni.
12. Nadto zostali zwołani efraimscy
mężowie i
pociągnęli ku północy oraz powiedzieli do Iftacha: Czemu wyruszyłeś do walki z
Ammonitami, a nas nie wezwałeś, abyśmy z tobą poszli? Spalimy ogniem twój dom
nad tobą. 2 A Iftach im odpowiedział:
Ja i mój lud toczyliśmy ciężki bój z Ammonitami; wtedy was wezwałem, ale mnie nie
wybawiliście z ich mocy. 3 Zatem widząc, że nie
chcesz mi dopomóc, naraziłem swe życie i wyruszyłem przeciw Ammonitom; a
WIEKUISTY poddał ich w moją moc. Czemu więc dzisiaj wystąpiliście przeciw mnie,
by ze mną walczyć? 4 Po czym Iftach
zgromadził wszystkich mężów Gileadu i uderzył na Efraimitów. I mężowie Gileadu
pobili Efraimitów. Bo mówili: Jesteście efraimskimi niedobitkami; a Gilead leży
w środku Efraima, w środku Menaszy. 5 Zatem Gileadyci
obsadzili brody Jardenu w kierunku Efraima. A gdy niedobitki efraimskie wołały:
Pozwól mi się przeprawić; mężowie Gileadu pytali: Czy ty jesteś Efraimita? Jeżeli
odpowiedział: Nie, 6 wtedy mu mówili:
Powtórz: Szybbolet. Zaś gdy powiedział: Sibbolet * – ponieważ nie starał
się poprawnie wymawiać – ujęli go i mordowali przy brodach Jardenu. Tak wówczas
padło z Efraima czterdzieści dwa tysiące.
7 I Iftach sprawował sądy nad Israelitami przez
sześć lat. Potem Iftach Gileadyta umarł oraz pochowano go w jednym z miast
Gileadu. 8 A po nim sądził
Israelitów Ibcan z Betlechemu. 9 Miał on trzydziestu
synów i trzydzieści córek, wydanych w obce strony. Z obcych stron sprowadził
też swoim synom trzydzieści panien. On sprawował sądy nad Israelitami przez
siedem lat. 10 Potem Ibcan umarł i
został pochowany w Betlechem *. 11 A po nim sądy nad Israelitami
sprawował Elon Zebulunita. Sądził on Israelitów przez dziewięć lat. 12 Potem
Elon Zebulunita umarł i pochowano go w Ajalonie, w ziemi Zebuluna. 13 A po nim sądy nad
Israelitami sprawował Abdon, syn Hillela, Piretończyk. 14 Miał on czterdziestu synów i trzydziestu wnuków,
jeżdżących na siedemdziesięciu oślich źrebcach. On sądził Israelitów przez
osiem lat. 15 Potem Abdon, syn
Hillela, Piretończyk, umarł i pochowano go w Piratonie *, w ziemi Efraima, na górach amalekickich.
*12,6 Efraimici nie wymawiali dźwięku „szy”;
dlatego Gileadczycy wybrali to za probierz wymowy (co znaczy: prąd rzeki)
*12,10 istniały dwa miasta o tej nazwie – w
udziale Zebuluna oraz w udziale Judy.
*12,15 później Fer’ata, niedaleko Nabulus.
13. Jednak Israelici dalej
czynili to, co było złem w oczach
WIEKUISTEGO; więc WIEKUISTY podał ich w moc Pelisztinów na czterdzieści lat. 2 A był pewien mąż z Corach,
z rodu Dana, imieniem Manoach; zaś jego żona była niepłodna, więc nie rodziła. 3 I ukazał się owej niewieście anioł WIEKUISTEGO
oraz do niej powiedział: Oto jesteś niepłodną, więc nie rodziłaś; ale poczniesz
oraz urodzisz syna. 4 Dlatego odtąd się wystrzegaj,
abyś nie piła wina, ani mocnego napoju, i nie jadała nic nieczystego *. 5 Bo oto poczniesz i
urodzisz syna; niech brzytwa nie dotknie jego głowy, gdyż ten chłopiec ma być od
urodzenia poświęcony Bogu; on zacznie wybawiać Israela z ręki Pelisztinów. 6 Zatem niewiasta przyszła i opowiedziała to
swojemu mężowi, mówiąc: Przyszedł do mnie mąż Boży, a jego spojrzenie było jak
spojrzenie Bożego anioła, bardzo wspaniałe; ale nie pytałam go skąd on jest;
nie objawił mi też swojego imienia. 7 I do mnie powiedział:
Oto poczniesz i urodzisz syna; dlatego odtąd nie pij wina, ani mocnego napoju,
i nie jadaj nic nieczystego, gdyż ten chłopiec będzie poświecony Bogu, od
urodzenia - aż do dnia swojej śmierci. 8 Więc Manoach modlił się
do WIEKUISTEGO, mówiąc: Błagam,
Panie mój! Mąż Boży, którego posłałeś, niech jeszcze raz do nas zawita, by nas
nauczyć, co mamy robić z chłopcem, który ma się urodzić. 9 A Bóg wysłuchał głosu
Manoacha, bo do niewiasty jeszcze raz przyszedł anioł Boży, kiedy przebywała na
polu; ale Manoach, jej mąż, nie był przy niej. 10 Zatem niewiasta
pospieszyła, pobiegła i opowiedziała to swojemu mężowi, mówiąc: Oto ukazał mi
się ten mąż, co zawitał do mnie owego dnia. 11 Zatem Manoach powstał i
poszedł ze swoją żoną. A gdy przyszedł do tego męża, powiedział do niego: Ty jesteś owym mężem, który mówił
z tą niewiastą? A on powiedział: Ja nim jestem. 12 Zaś Manoach rzekł: Teraz
na pewno spełni się twoje słowo; lecz jakie ma być postępowanie z tym chłopcem
oraz jakie zachowanie się względem niego? 13 A anioł WIEKUISTEGO
powiedział do Manoacha: Niech się wystrzega tego wszystkiego, co powiedziałem
niewieście. 14 Niech nie spożywa
niczego, co pochodzi z winnej macicy; niech też nie pije wina, ani mocnego
napoju i nic nieczystego niech nie jada. Niech się wystrzega tego wszystkiego,
co jej poleciłem. 15 A Manoach powiedział do
anioła WIEKUISTEGO: Pozwól, abyśmy cię zatrzymali i przygotowali dla ciebie
koźlątko. 16 Jednak anioł WIEKUISTEGO
powiedział do Manoacha: Choćbyś mnie zatrzymał, nie będę jadł twojego pokarmu;
ale jeśli chcesz sprawić całopalenie, zatem ofiaruj je WIEKUISTEMU – gdyż
Manoach nie wiedział, że to anioł WIEKUISTEGO. 17 Zatem Manoach powiedział
do anioła WIEKUISTEGO: Jakie jest twoje imię, abyśmy cię mogli rozsławić, kiedy się spełni twoje
słowo? 18 A anioł WIEKUISTEGO odpowiedział: Czemu pytasz o
moje imię? Niech ono pozostanie tajemnicą. 19 Manoach wziął więc koźlątko oraz ofiarę z
pokarmów i na skale złożył to WIEKUISTEMU, podczas gdy anioł spełnił cud w
oczach Manoacha i jego żony. 20 Stało się mianowicie,
że gdy płomień z ofiarnicy wzniósł się ku Niebu, także anioł WIEKUISTEGO wszedł
w płomieniu z ofiarnicy, co widząc
Manoach i jego żona padli swoim obliczem na ziemię. 21 A anioł WIEKUISTEGO już
więcej nie ukazał się Manoachowi i jego żonie, i wtedy Manoach poznał, że to
był anioł WIEKUISTEGO. 22 Więc Manoach powiedział
do swojej żony: Niezawodnie pomrzemy, bo widzieliśmy bóstwo. 23 Ale jego żona mu odpowiedziała: Gdyby WIEKUISTY
chciał nas uśmiercić, to by nie przyjął z naszych rąk całopalenia oraz ofiary z
pokarmów, nie pokazał nam tego wszystkiego, ani by nam nie oznajmił podobnych
rzeczy. 24 Tak owa niewiasta
urodziła syna oraz nazwała jego imię Szymszon *. Hebrajczyków 11,32 I chłopiec podrastał, a
WIEKUISTY mu błogosławił. 25 Zaś Duch WIEKUISTEGO
zaczął go pobudzać w Machane–Dan, miedzy Coraz – a Esztaol.
*13,4 zgodnie z przepisami nazyratu
*13,24 od hebrajskiego słowa szemesz, co znaczy: słońce; spolszczone:
Samson
14. A kiedy
Szymszon wszedł do Thymnath, ujrzał w Thymnath kobietę z cór pelisztyńskich.
2 Więc gdy się wrócił, oświadczył ojcu i swojej
matce, mówiąc: W Thymnath zobaczyłem kobietę z cór pelisztyńskich; zatem teraz
pojmijcie mi ją za żonę. 3 A ojciec i jego matka powiedzieli do niego:
Czyż nie ma kobiety wśród twoich pobratymców i w całym moim ludzie, że idziesz,
by pojąć żonę spośród Pelisztinów - nieobrzezańców?
A Szymszon odpowiedział swojemu ojcu: Daj mi tą, bo ta się spodobała moim
oczom. 4 Ale ojciec i jego matka
nie wiedzieli, że było to zarządzenie WIEKUISTEGO, gdyż szukał on sposobności
względem Pelisztinów. Bowiem owego czasu Pelisztini panowali nad Israelem. 5 Tak Szymszon wraz z ojcem i swoją matką wszedł
do Thymnath. Ale gdy doszli do winnic Thymnath, oto rycząc, nagle zaskoczył go
młody lew. 6 Wtedy tknął go Duch
WIEKUISTEGO, tak, że go rozszarpał, jak się rozszarpuje koźlątko, chociaż nie
miał nic w swojej ręce. Jednak ojcu i swojej matce nie opowiedział, co uczynił.
7 Potem poszedł i rozmówił się z tą kobietą, bo
podobała się Szymszonowi. 8 A po pewnym czasie
wrócił, aby ją zabrać. Zaś gdy zboczył, aby spojrzeć na padlinę lwa, a oto w
szkielecie zagnieździł
się rój
pszczół i był miód. 9 Więc zebrał go w swoje dłonie i idąc dalej -
jadł. Gdy następnie przyszedł do ojca i swojej matki – dał i im, aby jedli;
jednak ich nie powiadomił, że nabrał tego miodu ze szkieletu lwa. 10 Potem jego ojciec poszedł
do owej kobiety, zaś Szymszon wyprawił tam ucztę; bo tak zwykle czyniła młodzież.
11 Skoro go jednak ujrzano, wzięto trzydziestu
drużbów, aby mu towarzyszyli. 12 A Szymszon do nich
powiedział: Zadam wam zagadkę. Jeśli zdołacie ją odgadnąć i rozwiązać podczas
siedmiu dni uczty, dam wam trzydzieści spodnich szat oraz trzydzieści szat
odświętnych. 13 Gdybyście jednak nie
mogli odgadnąć, wtedy wy mi dacie trzydzieści szat spodnich oraz trzydzieści
szat odświętnych. Na co mu odpowiedzieli: Zadaj twoją zagadkę, byśmy ją
usłyszeli. 14 Zatem do nich powiedział:
Z żarłoka wyszedł żer, z silnego wyszła słodycz. Lecz nie mogli rozwiązać tej
zagadki w przeciągu trzech dni. 15 Więc siódmego dnia
prosili żonę Szymszona: Namów twojego męża, aby rozwiązał nam zagadkę; inaczej
spalimy cię ogniem, wraz z domem twojego ojca. Czy po to nas tu zwołaliście, aby
nas obedrzeć; czy nie tak? 16 Zatem żona Szymszona
przed nim płakała, mówiąc: Zaprawdę, nienawidzisz mnie, a nie kochasz! Zadałeś
zagadkę moim współplemieńcom, jednak mnie jej nie wyjaśniłeś! Więc jej
odpowiedział: Przecież nie wyjaśniłem jej ani ojcu, ani mojej matce, a miałbym
ją tobie wyjaśnić? 17 Tak płakała przed nim
przez owe siedem dni trwania uczty. A siódmego dnia nareszcie jej wyjaśnił,
ponieważ mu się uprzykrzała; a ona wyjaśniła tą zagadkę swoim współplemieńcom. 18 Zatem siódmego dnia, zanim zaszło słońce,
mieszkańcy owego miasta powiedzieli: Cóż słodszego od miodu i co silniejszego
od lwa? Zaś on do nich powiedział: Gdybyście nie orali moją jałowicą, nie
odgadlibyście mojej zagadki. 19 I tknął go Duch
WIEKUISTEGO, i zszedł do Aszkelonu, i zabił z nich trzydziestu ludzi. Po czym
zabrał z nich łupy i oddał odświętne szaty tym, którzy rozwiązali zagadkę.
Nadto zapłonął gniewem oraz wrócił do domu swego ojca. 20 Zaś żona Szymszona dostała się jego
towarzyszowi, do którego się przyłączył.
15. Jednak po pewnym
czasie, w porze zbierana pszenicy, Szymszon poszedł, aby odwiedzić swoją żonę,
przynosząc koźlątko i mówiąc: Wejdę do mojej żony, do komnaty; ale ojciec nie
pozwolił mu wejść. 2 Nadto jej ojciec
powiedział: Rzeczywiście, sądziłem, że ją znienawidziłeś, dlatego oddałem ją
twojemu towarzyszowi. Ale jej młodsza siostra jest od niej jeszcze piękniejsza; niechaj zostanie
twą żoną, zamiast tamtej. 3 A Szymszon im
odpowiedział: Tym razem już nie będę winien wobec Pelisztinów, kiedy im wyrządzę
coś złego. 4 Tak Szymszon odszedł i
upolował trzysta szakali. Nabrał również pochodni i zwrócił ogon do ogona,
wsadzając każdą pochodnię w środek, pomiędzy dwa ogony. 5 Potem zapalił pochodnie oraz puścił szakale w zboża Pelisztinów. W
ten sposób zapalił zarówno sterty, jak i stojące jeszcze zboże, a także sady
oliwne. 6 A kiedy Pelisztini
pytali: Kto to uczynił? - powiedziano im: Szymszon, zięć Thymnejczyka; ponieważ
zabrał mu jego żonę i oddał jego towarzyszowi. Więc Pelisztini nadciągnęli i
spalili ją ogniem, wraz z jej ojcem. 7 Zaś Szymszon do nich
powiedział: Jeśli tak postępujecie, zatem nie spocznę, dopóki się na was nie zemszczę.
8 Tak poraził ich wielkim porażeniem, od goleni -
do bioder. Potem zszedł i osiadł w rozpadlinie skalnej Etamu *. 9 Więc Pelisztini nadciągnęli,
stanęli obozem w Judei i rozpostarli się aż do Lechi *. 10 Zaś kiedy Judejczycy
się pytali: Czemu nadciągnęliście przeciw nam? Odpowiedzieli: Nadciągnęliśmy,
aby uwięzić Szymszona; by z nim postąpić tak, jak zrobił z nami. 11 Zatem trzy tysiące mężów
z Judy zeszło do rozpadliny skalnej Etamu i powiedzieli do Szymszona: Czy nie
wiesz, że Pelisztini są naszymi panami? Więc czemu nam to uczyniłeś? Ale im
odpowiedział: Jak postąpili ze mną, tak postąpiłem z nimi. 12 Zatem do niego powiedzieli: Przybyliśmy, aby
cię uwięzić i by cię wydać w ręce Pelisztinów. Jednak Szymszon im odpowiedział:
Przysięgnijcie, że sami się na mnie nie targniecie. 13 Więc mu odpowiedzieli:
Nie; chcemy cię tylko uwięzić oraz wydać w ich ręce; ale nie chcemy cię zabić.
Tak związali go dwoma nowymi sznurami oraz sprowadzili go ze skały. 14 Kiedy jednak doszedł do Lechi - a Pelisztini
już wydawali radosne okrzyki na jego widok - tknął go Duch WIEKUISTEGO, a
sznury na jego ramionach stały się jak nadpalone ogniem, lniane włókna, i więzy
rozpadły się z jego rak. 15 Następnie znalazł
świeżą, oślą szczękę, wyciągnął swoją rękę i ją pochwycił, i zabił nią tysiąc
ludzi. 16 Potem Szymszon zawołał:
Oślą szczęką zabiłem mnóstwo osłów; oślą szczęką zabiłem tysiąc ludzi! 17 A gdy przestał to mówić,
odrzucił szczękę ze swej ręki; i odtąd nazwano to miejscowość – Ramath Lechi *. 18 Będąc jednak bardzo
spragnionym, zawołał do WIEKUISTEGO, mówiąc: Ty sprawiłeś przez Twego sługę to
wielkie zwycięstwo – a teraz miałbym zginąć z pragnienia, albo wpaść w ręce
tych nieobrzezańców? 19 A Bóg rozwarł szczelinę
skały w Lechi i wypłynęła z niej woda. Więc gdy się napił, orzeźwił się jego
duch i ożył. Dlatego to źródło nazwano Źródłem Wzywającego, i jest ono w Lechi
aż do dzisiejszego dnia. 20 Zaś on sądził Israelitów
przez dwadzieścia lat, za dni panowania Pelisztinów.
*15,8 miasto w udziale Szymeona (1 Kronik 4,32)
*15,9 miejscowość na północ od Beer–Szeby
*15,17 co znaczy: Wyżyna szczęki
16. Potem Szymszon udał się
do Azy,
tam poznał nierządną kobietę i do niej poszedł. 2 Więc doniesiono Azejczykom:
Przybył tu Szymszon. Zatem go osaczyli i przez całą noc czyhali na niego w
bramie miejskiej. Jednak przez całą noc zachowywali się cicho, bo myśleli:
Zabijemy go, kiedy zaświeci dzień. 3 Zaś Szymszon spał do
północy. Lecz o północy wstał, chwycił obie zwrotnice miejskiej bramy wraz z
obydwoma podwojami i wyważył je razem z zamknięciem. Potem włożył je na swoje
ramiona oraz poniósł je na wierzchołek góry, położonej naprzeciw Hebronu.
4 Następnie tak się stało, że w dolinie Szorek pokochał kobietę
imieniem Delila. 5 Zatem przyszli do niej
książęta pelisztyńscy i do niej powiedzieli: Omamij go, abyś się dowiedziała,
na czym polega jego wielka siła i czym go możemy przemóc, byśmy go uwięzili i
poskromili; a wtedy każdy da ci po tysiąc sto srebrników. 6 Więc Delila namawiała Szymszona: Objaw mi, na
czym polega twoja tak wielka siła i czym cię można uwięzić, by cię poskromić. 7 A Szymszon jej
odpowiedział: Gdyby mnie związano siedmioma świeżymi witkami, które jeszcze nie
wyschły – wtedy stałbym się bezsilnym i był jak każdy, inny człowiek. 8 Zatem książęta pelisztyńscy przynieśli jej
siedem świeżych witek, które jeszcze nie wyschły, a ona go nimi związała. 9 I z jej polecenia, w zewnętrznej komnacie
znajdowała się czata. Gdy więc do niego zawołała: Szymszonie! Nad tobą Pelisztini!
Wtedy rozerwał sznury, jak
zgrzebną nić nadpaloną przez ogień i tajemnica jego siły nie została poznana. 10 A Dalila powiedziała:
Naigrywałeś się ze mnie i naopowiadałeś mi kłamstw. Teraz mi objaw, czym cię
można związać. 11 Więc jej odpowiedział:
Gdyby mnie związano nowymi sznurami, których nie użyto do żadnej pracy, wtedy
stałbym się bezsilnym i był jak każdy, inny człowiek. 12 Zatem Delila wzięła nowe sznury i go nimi związała, podczas
gdy w wewnętrznej komnacie przebywała czata. Potem zawołała do niego:
Szymszonie! Nad tobą Pelisztini! Ale on zerwał je ze swych ramion, jakby nitkę.
13 Więc Delila powiedziała do niego: Dotąd się ze mnie naigrywałeś
i naopowiadałeś mi kłamstw. Objaw mi, czym cię można związać. Zatem jej odpowiedział:
Gdybyś na mojej głowie wprzędła siedem kędziorów w osnowę przędzy. 14 Więc przymocowała je tkackim wałkiem * i znowu zawołała do niego: Szymszonie! Nad tobą Pelisztini!
Jednak on obudził się ze swojego
snu i wyrwał tkacki wałek wraz z osnową. 15 A Delila znowu do niego
powiedziała: Jakże możesz mówić: Kocham cię; gdy nie jest przy mnie twe serce.
Już trzykrotnie się ze mnie naigrywałeś i mi nie wyjawiłeś, na czym polega
twoja tak wielka siła. 16 Ale gdy mu się ustawicznie naprzykrzała swoimi
słowami, oraz go męczyła – gnębiąc tak śmiertelnie, że wyczerpała się jego
cierpliwość, 17 otworzył jej całe swe
serce i do niej powiedział: Brzytwa jeszcze nie tknęła mojej głowy, bowiem od
łona matki jestem poświęcony Bogu. Gdyby mnie ostrzyżono, moja moc by ode mnie
odstąpiła; stałbym się bezsilny i był jak każdy, inny człowiek. 18 Zatem Dalila widząc, że otworzył jej całe swe
serce, posłała oraz wezwała książęta pelisztyńskie, donosząc im: Tym razem
musicie przybyć, bo otworzył mi całe swe serce. Więc przybyli do niej książęta
pelisztyńscy oraz przynieśli ze sobą przyrzeczone pieniądze. 19 Zaś ona uśpiła go na
swych kolanach, potem wezwała człowieka i kazała ostrzyc siedem kędziorów na
jego głowie. A gdy opuściła go jego siła, zaczęła go drażnić. 20 I kiedy zawołała: Szymszonie! Nad tobą Pelisztini!
- ocucił się ze swojego snu, myśląc sobie: Ujdę jak za każdym razem i się
otrząsnę! Bo nie wiedział, że WIEKUISTY od niego odstąpił. 21 A Pelisztini go ujęli
oraz wyłupili mu oczy. Potem go sprowadzili do Azy i spętali go miedzianymi
okowami, a w więzieniu musiał obracać żarna. 22 Ale po jego
ostrzyżeniu, włosy jego głowy na nowo zaczęły odrastać.
23 Raz zebrali się książęta pelisztyńscy, by
wyprawić wielką ucztę ofiarną na cześć Dagona *, swego bożka, i aby się
weselić. Bo mówili: Nasz bóg poddał nam w ręce naszego wroga Szymszona! 24 Także lud, kiedy go ujrzał, wysławiał swojego
bożka, mówiąc: Nasz bóg poddał nam w ręce naszego wroga i pustoszyciela naszej
ziemi; tego, który pozabijał tak wielu z naszych. 25 Więc kiedy byli dobrej
myśli, stało się, że powiedzieli: Sprowadźcie Szymszona, aby poigrał przed
nami. Tak z więzienia sprowadzono Szymszona i musiał on igrać przed nimi. Zaś
postawiono go między kolumnami. 26 Zatem Szymszon poprosił
chłopca, który prowadził go za rękę: Puść mnie, bym mógł pomacać kolumny na
których spoczywa dom, i bym się na nich podparł. 27 Zaś dom pełen był
mężczyzn i kobiet. Także byli obecni wszyscy książęta peliszyńscy; a na dachu
około trzech tysięcy kobiet i mężczyzn, przypatrujących się igrzyskom
Szymszona. 28 Zatem Szymszon zawołał
do WIEKUISTEGO, mówiąc: Panie! WIEKUISTY! Wspomnij na mnie i chciej mnie
jeszcze ten jeden raz pokrzepić, o Boże, bym za jednym zamachem mógł pomścić na
Pelisztinach dwoje moich oczu. 29 Potem Szymszon objął
obie, środkowe kolumny, na których spoczywał dom, i mocno wsparł się o nie - o jedną
prawą, a o drugą lewą swą ręką. 30 Potem Szymszon zawołał:
Niech zginę wraz z Pelisztinami! I naparł tak silnie, że dom zwalił się na
książęta oraz na cały lud, który się w nim znajdował. A zabitych, których zabił
przy swojej śmierci, było więcej niż
tych, co zabił za życia. 31 Zatem przybyli jego bracia
oraz cały dom jego ojca i go zabrali, ponieśli, i pochowali go między Corea - a
Eszkalot, w grobie jego ojca Manoacha. On sądził Israelitów przez dwadzieścia
lat.
*16,14 wałek tkacki, do którego były
przymocowane końcowe nici, był wbijany do ściany, lub do podłogi.
*16,23 narodowe bóstwo Pelisztinów, czczone
również w Babilonii i Asyrii, którego posąg miał głowę i ramiona człowieka, a
tułów ryby.
17. Był też pewien człowiek
z gór Efraima, imieniem Michaja *. 2 Ten powiedział do
swojej matki: Tysiąc sto srebrników, które ci skradziono, z powodu których tyle
złorzeczyłaś, i o których w mojej obecności rozprawiałaś – oto te pieniądze są
u mnie, ja je zabrałem. Więc jego matka powiedziała: Obyś był błogosławiony
przez WIEKUISTEGO, mój synu. 3 A kiedy oddał swojej matce owe tysiąc sto
srebrników, jego matka powiedziała: Z mojej ręki poświęciłam te pieniądze
WIEKUISTEMU dla mojego syna, aby sporządzono z nich rzeźbiony i lity obraz,
więc teraz ci je zwracam. 4 Zatem gdy zwrócił
pieniądze swojej matce, ona wzięła dwieście srebrników i wręczyła je
złotnikowi, który z tego sporządził obraz rzeźbiony oraz lity. I był on w domu
Michaji. 5 A ów człowiek, mianowicie
Michaja, posiadał dom bogów; więc sprawił do tego efod oraz domowe bożki, i
upełnomocnił ręce jednego ze swoich synów, aby mu służył za kapłana. 6 Bowiem za owych czasów nie było króla w Israelu
i każdy czynił to, co było słuszne w jego oczach.
7 Był też pewien młodzieniec z Betlechem w Judzie, z rodu
Judy, który był Lewitą * i tam przebywał. 8 Ten człowiek opuścił miasto Betlechem w Judzie,
by przebywać gdziekolwiek by się zdarzyło. I dostał się w efraimskie góry, do
domu Michy, aby stąd odbyć swą dalszą podróż. 9 A Micha go zapytał: Skąd
przybywasz? Zatem mu odpowiedział: Jestem Lewitą z Betlechem w Judzie. Ja
podróżuję, bym osiadł, gdziekolwiek mi się zdarzy. 10 A Micha do niego
powiedział: Zostań u mnie i bądź mi ojcem oraz kapłanem; a dam ci rocznie
dziesięć srebrników, koszt ubrania i twoje utrzymanie. Tak Lewita do niego
przystał. 11 Zatem Lewita zgodził
się pozostać u tego człowieka i ów młodzieniec stał się jak jeden z jego synów.
12 A Micha upełnomocnił rękę
Lewity i ów młodzieniec zamieszkał w domu Michy oraz służył mu za kapłana. 13 Więc Micha powiedział: Oto teraz na pewno wiem, że WIEKUISTY
będzie mi dobrze świadczył, ponieważ mam za kapłana Lewitę.
*17,1
także: Michajahu, Micha
*17,7 według Talmudu (Baba Bathra 109), był to
młodzieniec z małżeństwa mieszanego. Jego ojcem był Lewita, a matka pochodziła
z Judy.
18. Za owych czasów nie
było króla w Israelu, a pokolenie Dana w tych czasach szukało sobie dziedzicznej
posiadłości w celu osiedlenia, ponieważ aż do owego dnia nic mu nie przypadło
jako dziedziczna posiadłość pośród pokoleń israelskich. 2 Dlatego synowie Dana wysłali pięciu mężów ze swego rodu, spośród
swojego ogółu, mężów dzielnych z Corea i Esztaol, aby przepatrzeć kraj oraz go
zbadać. I do nich powiedzieli: Idźcie, zbadajcie kraj! Tak przybyli w
efraimskie góry, do domu Michy i tam zanocowali. 3 A gdy stanęli przy domu
Michy, poznali głos młodzieńca, tego Lewity; zatem wstąpili oraz się zapytali:
Kto cię tu sprowadził? Co tu porabiasz i co tu masz? 4 Zatem im odpowiedział: Tak, a tak uczynił mi Micha, i mnie
najął, więc służę mu za kapłana. 5 Zatem powiedzieli do
niego: Wybadaj Boga, abyśmy też wiedzieli, czy powiedzie się nasza droga, którą
idziemy. 6 A kapłan im odpowiedział:
Idźcie w pokoju! Wasza droga, którą idziecie, jest przed obliczem WIEKUISTEGO *. 7 Tak owych pięciu mężów
odeszło oraz przybyli do Laisz, i widzieli tamtejszy lud, spokojnie zamieszkały
według zwyczaju Cydończyków. Mieszkali cicho, bezpiecznie i nie było nikogo w kraju z tych, co trzymali dziedziczną
władzę, który by ich w czymkolwiek skrzywdził. Byli też daleko od centrum Cydończyków i nie mieli
z nikim stosunków. 8 Zatem kiedy wrócili do
swoich pobratymców, do Corea i Esztaol, ich pobratymcy do nich powiedzieli: Co
przynieśliście? 9 Więc odpowiedzieli:
Dalej, wyruszmy przeciwko nim! Bowiem przepatrzyliśmy kraj i jest on
rzeczywiście bardzo piękny. A wy się jeszcze zastanawiacie? Nie ociągajcie się
dłużej, by wyruszyć, pójść oraz wziąć ten kraj w posiadanie. 10 Kiedy przyjdziecie, zastaniecie bezpieczny lud
oraz kraj rozległy na wszystkie strony. Tak, Bóg poddał go w wasze ręce; to jest
miejsce, gdzie nie brakuje niczego, czym obdarza ziemia. 11 Zatem stamtąd, z rodu Danitów, z Corea i
Esztaol, wyruszyło sześciuset ludzi, uzbrojonych w wojenne przybory. 12 W swoim pochodzie stanęli obozem w Kirjat–Jearim, w Judei.
Dlatego to miejsce nazwano aż po dzisiejszy dzień – Obozem Dana, a znajduje się
ono za Kiriath–Jearim. 13 Stamtąd pociągnęli do efraimskich
gór i zaszli do domu Michy. 14 Potem odezwało się
owych pięciu ludzi, którzy wyszli do Laisz, aby przepatrzeć kraj i powiedzieli
do swoich pobratymców: Czy wam wiadomo, że w tych budynkach znajdują się: Efod,
domowe bożki oraz rzeźbiony i lity obraz? Zobaczcie, co wam wypada czynić. 15 Więc tam
zboczyli oraz doszli do domu młodzieńca, Lewity, do domu Michy, oraz go
pozdrowili. 16 Zaś sześciuset ludzi z
synów Dana, uzbrojonych w swoje wojenne przybory, stało przy bramie wejścia. 17 Jednak pięciu owych mężów, co wyruszyli aby przepatrzeć kraj
– wstąpiło; weszli tam i zabrali rzeźbiony obraz, efod, domowe bożki i lity obraz,
podczas gdy kapłan stał u wejścia do bramy wraz z sześciuset ludźmi, uzbrojonymi
w wojenne przybory. 18 Tak wstąpili do domu
Michy oraz zabrali rzeźbiony obraz, efod, domowe bożki i lity obraz. A kapłan
do nich powiedział: Co wy robicie? 19 Zatem mu powiedzieli:
Milcz; połóż rękę na usta i chodź z nami; bądź też nam ojcem i kapłanem. Co jest dla ciebie lepsze – być
kapłanem domu jednego człowieka, czy też być kapłanem całego pokolenia i rodu
israelskiego? 20 Więc kapłan się ucieszył
w swoim sercu, zabrał efod, domowe bożki oraz rzeźbiony obraz i stanął w środku
ludu. 21 Tak puścili się w drogę
i poszli, umieszczając przed sobą dzieci, stada i juki. 22 Jednak zaledwie oddalili się od domu Michy,
przy domu Michy zebrali się mieszkańcy sąsiednich domostw i doścignęli synów
Dana, 23 wołając za nimi: Po co
ci? Zatem się ku nim zwrócili i zapytali Michę: Co ci się stało, żeście się tak
tłumnie zebrali? 24 Więc odpowiedział: Wy
zabraliście moje bożki, które sobie sporządziłem, a nadto kapłana i poszliście;
zatem cóż mi zostaje? Jakże jeszcze możecie się pytać: Co ci się stało? 25 A synowie Dana mu
odpowiedzieli: Raczej nie odzywaj się głośno wobec nas, bo mogliby was napaść
rozgoryczeni ludzie i zgubisz swoje życie oraz życie twojej rodziny. 26 Potem synowie Dana odeszli w dalszą swą drogę.
Zaś Micha widząc, że są silniejsi od niego – cofnął się oraz wrócił do swojego
domu.
27 Więc gdy zabrali to, co sporządził Micha oraz kapłana,
którego miał przy sobie – napadli na Laisz, na spokojnych i bezpiecznych ludzi,
i poranili ich ostrzem miecza; zaś miasto spalili ogniem. 28 A nikt mu nie pospieszył z
pomocą, gdyż było położone w dolinie Bet–Rehob i oddalone od Cydonu, i nie
mieli stosunków z tamtymi ludźmi. Potem odbudowali miasto i w nim osiedli. 29 I nadali temu miastu nazwę Dan, według imienia Dana,
ich praojca, urodzonego Israelowi. Jednak przedtem nazwa owego miasta była
Laisz. 30 Nadto synowie Dana
postawili sobie ten rzeźbiony obraz, a Jonatan, syn Gerszona, syna Menaszy,
wraz ze swoimi potomkami, służyli pokoleniu Dana za kapłanów aż po dzień
opuszczenia kraju. 31 Tak przez cały czas
istnienia Domu Bożego w Szylo, postawili sobie rzeźbiony obraz, sporządzony przez
Michę.
*18,6 inni: wasza droga jest znana tylko
WIEKUISTEMU
19. Zaś owego czasu się stało
- a wtedy
nie było jeszcze króla w Israelu – że pewien Lewita przebywał na skraju gór
efraimskich i wziął on sobie za nałożnicę kobietę z Betlechem, w Judei. 2 Ale ta nałożnica dopuściła się przy nim
nierządu oraz uciekła od niego do domu swojego ojca, do Betlechem w Judei, i
zabawiła tam okres około czterech miesięcy. 3 Potem jej mąż wyruszył
i poszedł za nią, aby jej przemówić do serca, i by ją z powrotem sprowadzić. A
miał on przy sobie swojego sługę oraz parę osłów. Zatem wprowadziła go do swojego
rodzinnego domu, a gdy ojciec młodej kobiety go spostrzegł, ucieszył się jego
przybyciem. 4 I jego teść – ojciec
owej młodej kobiety - go zatrzymał, tak, że zabawił u niego trzy dni. Więc
jedli, pili i tam nocowali. 5 Jednak czwartego dnia,
gdy z rana wstali, a on zamierzał wyruszyć w drogę, ojciec młodej kobiety
powiedział do swego zięcia: Najpierw posil się odrobiną chleba, a potem
pójdziecie. 6 Tak usiedli i obaj
jedli, i razem pili. Potem ojciec młodej kobiety prosił męża: Bądź tak łaskaw -
jeszcze zanocuj oraz bądź dobrej myśli. 7 Jednak ów mąż powstał, aby
odejść; ale jego teść tak na niego nalegał, że wrócił i jeszcze raz tam
zanocował. 8 A gdy piątego dnia powstał
z rana, by wyruszyć, ojciec młodej kobiety powiedział: Najpierw się posil, i się
zatrzymaj dopóki nie wzejdzie dzień. Tak obaj razem jedli. 9 Potem ów mąż powstał, by wyruszyć wraz z nałożnicą oraz
swoim sługą. Ale jego teść, ojciec młodej kobiety, znowu do niego powiedział: Zmniejszył
się dzień i ma się ku zachodowi, zanocujcie! Bo oto dzień się schyla, zatem
zanocuj tutaj oraz bądź dobrej myśli. Jutro rano wstaniecie, aby wyruszyć w
waszą drogę; wtedy wrócisz do swego domu. 10 Jednak ów mąż się wzbraniał,
by zostać na noc, powstał, wyruszył i doszedł aż naprzeciw Jebus, czyli
Jeruszalaim. A miał przy sobie parę osiodłanych osłów i swoją nałożnicę. 11 Zatem kiedy się znaleźli pod Jebus, a dzień już
się daleko posunął, sługa powiedział do swojego pana: Chodź, zajdziemy do tego
jebusyckiego miasta oraz w nim zanocujemy. 12 Ale jego pan mu
odpowiedział: Nie wchodźmy do miasta cudzoziemców, gdzie nie ma Israelitów,
lecz przejdźmy dalej, do Gibei. 13 Nadto powiedział do
swego sługi: Chodź, zbliżymy się do jednej z tych miejscowości, i zanocujemy w
Gibei *, albo w Ramath. 14 Zatem wyruszyli dalej i
poszli; ale w pobliżu Gibei, należącej do Binjamina, zaszło im słońce. 15 Więc się zwrócili, aby wejść i przenocować w
Gibei. Więc poszedł i zatrzymał się na rynku miasta, lecz nie znalazł się nikt,
kto by ich zabrał do domu, aby przenocowali. 16 Aż oto nadszedł stary
człowiek, który wieczorem wracał od swej roboty w polu. Pochodził on z efraimskich
gór oraz przebywał w Gibei, podczas kiedy miejscowi ludzie byli Binjaminitami. 17 Zatem podniósł oczy oraz na rynku miasta spostrzegł
podróżnego. I ów stary mąż się zapytał: Dokąd idziesz i skąd przybywasz? 18 Więc mu odpowiedział: Jesteśmy w podroży z Betlechem
w Judei – do skraju efraimskich gór, skąd pochodzę. Udałem się do Betlechem w
Judzie, a teraz wracam do domu WIEKUISTEGO. Ale nie znalazł się nikt, kto by
mnie zabrał do domu. 19 Mamy słomę i obrok dla
naszych osłów; mamy również chleb i wino - dla mnie, twojej służebnicy i sługi,
który ze mną jest twoim sługą; nie zbywa nam na niczym. 20 A ów stary mąż
powiedział: Pokój z tobą! Wszelkie twoje potrzeby przyjmuję na siebie. W żadnym
razie nie możesz nocować na ulicy. 21 Potem zaprowadził go do
swojego domu, a osłom podał paszę; zatem umyli swoje nogi i jedli oraz pili. 22 A kiedy tak sobie
dogadzali, nagle dom otoczyli miejscowi, niecni ludzie, dobijając się do drzwi
i wołając do owego starego męża, pana domu: Wydaj człowieka, który przybył do
twojego domu, abyśmy go poznali. 23 Zatem ów mąż, pan domu,
wyszedł do nich i do nich powiedział: Nie, bracia, nie spełniajcie niecności!
Ponieważ ten człowiek wszedł do mojego domu – nie spełniajcie tego haniebnego
czynu. 24 Oto mam córkę,
dziewicę, a on ma
swoją nałożnicę; wydam je wam i możecie je zhańbić oraz postąpić z nimi jak się
wam spodoba; ale na tym człowieku nie wolno wam spełnić haniebnego czynu. 25 Jednak ci ludzie nie chcieli go słuchać. Dlatego
ów mąż wziął swoją nałożnicę i wyprowadził ją do nich na ulicę, więc ją poznali
i swawolili z nią przez całą noc, aż do rana, a puścili ją wtedy, gdy wzeszła
zorza. 26 Zatem gdy nastał poranek,
ta kobieta wróciła i padła przy wejściu do domu owego męża, u którego znajdował
się jej pan, leżąc tam aż do jasnego dnia. 27 Ale gdy rano jej pan
wstał, otworzył drzwi i wyszedł, by wyruszyć w swą drogę – oto przed drzwiami
domu, mając ręce na progu, leżała ta kobieta, jego nałożnica. 28 Więc do niej powiedział: Wstań, pójdziemy! –
ale nie było odpowiedzi *. Włożył ją zatem na
osła, i ów mąż powstał oraz udał się do swojego miejsca. 29 Zaś gdy przybył do swojego domu, wziął nóż,
chwycił swoją nałożnicę i porąbał ją wraz z jej kośćmi na dwanaście części, po
czym rozesłał je po całym dziedzictwie israelskim. 30 I stało się, że każdy,
kto to zobaczył, zawołał: Czegoś podobnego nie było, ani nie widziano od
wyjścia synów Israela z ziemi egipskiej – aż po dzisiejszy dzień. Zastanówcie
się nad tym, radźcie i powiedźcie!
*19,13 była także druga Gibea w udziale Judy;
patrz: Jezusa syna Nuna 15,57
*19,28 gdyż zmarła; patrz: 20,5
20. Zatem wszyscy synowie
Israela
wyruszyli - od Dan do Beer-Szeby, i
aż do ziemi Gilead – po czym cały zbór, jak jeden mąż zgromadził się do
WIEKUISTEGO w Micpa. 2 Na zgromadzeniu ludu
Boga stawili się naczelnicy całego narodu, wszystkie pokolenia Israela – czterysta
tysięcy pieszych, którzy dobywali miecza. 3 A Binjaminici usłyszeli,
że synowie Israela pociągnęli do Micpy. Natomiast synowie Israela powiedzieli:
Odpowiedzcie, jakże spełniła się ta niecność? 4 Więc odezwał się ów
lewicki mężczyzna, mąż zamordowanej kobiety, i powiedział: Ja przybyłem wraz z
moją nałożnicą do Gibei, która jest w Binjaminie, abym tam przenocował. 5 Lecz powstali przeciw
mnie mieszkańcy Gibei i w nocy otoczyli dom, w którym przebywałem. Mnie samego
chcieli zabić, zaś moją nałożnicę zhańbili, tak, że zmarła. 6 Więc wziąłem moją nałożnicę, porąbałem ją i rozesłałem
po wszystkich dzielnicach dziedzictwa Israela; bowiem w Israelu dopuszczono się
sprośnego i haniebnego czynu. 7 Oto tu jesteście,
wszyscy synowie Israela; rozważcie między sobą tą sprawę i uradźcie. 8 Zatem cały lud powstał jak jeden mąż i
powiedział: Nikt nie odejdzie do swego namiotu, ani nie wróci do swojego domu. 9 Ale oto co uczynimy Gibei: Rzucimy przeciw niej los. 10 Weźmiemy dziesięciu ludzi ze stu, ze wszystkich
pokoleń israelskich, a stu z tysiąca, a tysiąc z dziesięciu tysięcy, by nabrali
dla ludu zapasów, poszli do Gibei w Binjaminie i postąpili z nią według
haniebnego czynu, jaki spełniła w Israelu. 11 Tak zgromadzili się
przeciwko temu miastu wszyscy mężowie Israela, sprzymierzeni jak jeden mąż. 12 Potem pokolenia israelskie rozesłały ludzi do
wszystkich oddziałów * Binjamina oraz kazali
powiedzieć: Co to za niegodziwość, która się pośród was spełniła? 13 Dlatego teraz wydajcie tych nikczemnych ludzi, którzy są w Gibei, abyśmy ich
zgładzili i wytępili zło spośród Israela. Ale Binjaminici wzbraniali się
usłuchać głosu swoich braci, synów Israela. 14 Nadto Binjaminici
zgromadzili się ze swych miast do Gibei, by wystąpić do walki z synami Israela.
15 Tego dnia, ze swych miast stawili się do przeglądu synowie
Binjamina: Dwadzieścia sześć tysięcy mężów, co dobywali miecz, oprócz
mieszkańców Gibei, którzy się również stawili – siedmiuset doborowych mężów. 16 Między całym tym ludem znajdowało się
siedmiuset doborowych mężów, pozbawionych władzy w prawej ręce. Każdy z nich
strzelał procą na włos i nie chybiał. 17 Do przeglądu stawili
się również synowie Israela, oprócz Binjamina: Czterysta tysięcy tych, co dobywali miecza; każdy
z nich to mąż waleczny. 18 Zatem wyruszyli, po
czym wstąpili do Betel radzić się Boga. Synowie Israela pytali się mianowicie:
Który z nas ma najpierw wyruszyć do walki z Binjaminitami? A WIEKUISTY
odpowiedział: Najpierw Juda. 19 Tak synowie Israela wstali
wczesnym rankiem i rozłożyli się obozem naprzeciw Gibei. 20 Potem synowie Israela wyciągnęli do walki z Binjaminitami
i mężowie Israela ustawili się w szyku bojowym przeciw nim, w kierunku do
Gibei. 21 Zaś Binjaminici wyszli
z Gibei i tego dnia trupem położyli na ziemię dwadzieścia dwa tysiące ludzi z
Israela. 22 Jednak lud – mianowicie
mężowie israelscy – zebrał się z siłami i znowu ustawili się w szyku bojowym na
tym samym miejscu, gdzie się przygotowali pierwszego dnia. 23 Ponieważ synowie Israela wystąpili i płakali
przed WIEKUISTYM do wieczora, oraz dopytywali się u WIEKUISTEGO, mówiąc: Czy mamy
jeszcze raz wystąpić do walki ze swoimi pobratymcami, Binjaminitami? A
WIEKUISTY powiedział: Wyciągnijcie przeciwko nim. 24 Gdy więc następnego
dnia synowie Israela znowu wyruszyli przeciwko Binjaminitom, 25 drugiego dnia Binjaminici wypadli na nich z
Gibei i znowu trupem położyli na ziemię osiemnaście tysięcy z synów Israela –
wszystkich dobywających miecza. 26 Dlatego przeciw nim wystąpili
wszyscy synowie Israela oraz cały lud, przybyli do Betel i tam pozostali, płacząc
przed WIEKUISTYM; tego dnia pościli też do wieczora. Potem złożyli przed
WIEKUISTYM ofiary całopalne i opłatne. 27 I synowie Israela
radzili się WIEKUISTEGO – bowiem tam znajdowała się wówczas Arka Przymierza
Boga. 28 A służbę przed Nim pełnił
w tym czasie Pinhas, syn Elazara, syna Ahrona. Zatem powiedzieli: Czy mamy
jeszcze wystąpić do walki z Binjaminitami, naszymi pobratymcami, czy też
zaniechać? A WIEKUISTY odpowiedział: Wystąpcie, bowiem jutro poddam ich w waszą
moc. 29 Więc Israel ustawił zasadzkę dookoła Gibei. 30 Potem, trzeciego dnia, synowie Israela
wyruszyli przeciw Binjaminitom i ustawili się w szyku bojowym naprzeciwko
Gibei, tak, jak w poprzednich razach. 31 A Binjaminici występując
przeciw ludowi, zostali odsunięci od miasta oraz zaczęli tak, jak w poprzednich
razach, kłaść trupem niektórych z ludu po gościńcach, z których jeden prowadził
do Betel, a drugi przez pola do Gibei; i zabili około trzydziestu ludzi z
Israela. 32 Zatem synowie Binjamina
pomyśleli: Padają przed nami, jak za poprzednim razem. Zaś synowie Israela się
umówili: Będziemy uciekali, abyśmy ich odsunęli od miasta ku gościńcom. 33 I wszyscy mężowie israelscy wyruszyli ze swego
miejsca oraz uszykowali się w Baal Tamar; ze swego stanowiska, z gibejskiej
polanki *, wypadła również israelska zasadzka. 34 Zaś dziesięć tysięcy doborowych ludzi z całego
Israela nadciągnęło przeciw Gibei. Był ciężki bój, lecz oni nie wiedzieli, że
spotyka ich klęska.
35 I tak WIEKUISTY poraził Binjamina przed
Israelem. Owego dnia synowie Israela położyli trupem dwadzieścia pięć tysięcy sto
ludzi z Binjamina; wszystkich, co dobywali miecza. 36 Zatem Binjaminici widzieli,
że ponieśli klęskę. Gdyż synowie Israela cofnęli się przed Binjaminem, gdyż
polegali na zasadzce, którą ustawili pod Gibeą. 37 I ci z zasadzki szybko się
rzucili na Gibeę, zaś zasadzka pociągnęła i poraziła ostrzem miecza całe
miasto. 38 Mężowie Israela mieli
umówiony znak z zasadzką, by podnieśli z miasta wielki kłąb dymu. 39 Zatem, gdy mężowie Israela cofnęli się podczas
walki, a Binjaminici zaczęli kłaść trupem niektórych z mężów israelskich –
około trzydziestu ludzi, gdyż sądzili, że padają przed nimi jak w poprzednim
boju, 40 z miasta zaczął się
podnosić kłąb w postaci słupa dymu. Zaś kiedy Binjaminici się obejrzeli, w
płomieniach, które się wznosiły aż ku niebu, stało już całe miasto. 41 Wtedy mężowie israelscy się odwrócili, a Binjaminici się
strwożyli, bowiem poznali, ze spadła na nich klęska. 42 I tak cofnęli się przed mężami israelskimi w
kierunku stepu *, ale z bliska nacierały
na nich bojowe zastępy israelskie; zaś co się tyczy mieszczan, to tych
pozabijali w ich własnych siedzibach. 43 I osaczyli Binjamina,
ścigali go oraz go tratowali, aż do przeciwległej strony Gibei, na wschód
słońca. 44 Przy tym padło z
Binjamina osiemnaście tysięcy ludzi, samych walecznych mężów. 45 Wtedy się zwrócili i rzucili się do ucieczki na step, ku skale
Rimon *; jednak na gościńcach, tamci wyzbierali z nich pięć
tysięcy i pognawszy za nimi aż do Gideom, zabili jeszcze dwa tysiące ludzi. 46 Zatem wszystkich, którzy
polegli z Binjamina było dwadzieścia pięć tysięcy mężów - wszyscy dobywający miecza i sami waleczni
mężowie. 47 Jednak tych, którzy się
zwrócili oraz rzucili do ucieczki przy skale Rimon, było sześciuset ludzi; więc
oni pozostali przy skale Rimon przez cztery miesiące. 48 Zaś mężowie israelscy zwrócili się przeciw
ostatkom Binjaminitów i poranili ich ostrzem miecza; zarówno ludzi z każdego
miasta, jak i bydło; słowem, wszystko, co się znalazło. Jednocześnie wszystkie
istniejące miasta wydali na pastwę ognia.
*20,12
pokolenie Binjamina
dzieliło się na 10 rodów
*20,33 inni: jaskini
*20,42 stepu judzkiego w pobliżu Jerycha
*20,45 na południu Jeruszalaim
21. I Israelici wcześniej zaprzysięgli się w
Micpa:
Nikt z nas nie odda swojej córki za żonę Binjaminicie. 2 Zatem lud udał się do Betel i pozostał tam do
wieczora przed obliczem Boga; także podnieśli swój głos i zapłakali wielkim
płaczem. 3 I zawołali: Czemu, o
WIEKUISTY, Boże Israela, stało się to w Israelu, że brakuje teraz całego pokolenia
israelskiego? 4 Zaś nazajutrz, lud
powstał wczesnym rankiem, zbudowali tam ofiarnicę i złożyli całopalenia oraz
ofiary opłatne.
5 Potem synowie Israela się zapytali: Czy jest
ktoś spośród wszystkich pokoleń israelskich, kto nie przybył tu, do WIEKUISTEGO,
ze zborem? Bowiem zagrożono uroczystą klątwą każdemu, kto by nie przybył do
WIEKUISTEGO, do Micpy, mówiąc: Poniesie śmierć! 6 Gdyż synowie Israela
pożałowali swojego brata Binjamina i zawołali: Oto teraz zostało oderwane od
Israela całe pokolenie! 7 Jakże mamy dopomóc tym
pozostałym, by otrzymali żony; skoro przysięgaliśmy na WIEKUISTEGO, że z
naszych córek nie oddamy im żon? 8 Zatem się zapytali: Czy jest ktoś spośród
pokoleń israelskich, kto nie przybył do WIEKUISTEGO, do Micpy? A oto do obozu,
do zboru, nikt nie przybył z Jabesz Gilead *. 9 Bo kiedy sporządzano przegląd ludu, okazało
się, że nie był nikt obecny z mieszkańców Jabesz Gilead. 10 Dlatego zbór wysłał tam dwanaście tysięcy
najdzielniejszych ludzi, dając im następujący rozkaz: Idźcie i poraźcie ostrzem
miecza mieszkańców Jabesz Gilead, zarówno kobiety, jak i dzieci. 11 Oto co macie uczynić: Podacie zaklęciu każdego
mężczyznę i każdą kobietę, która obcowała z mężczyzną. 12 Więc znaleźli pomiędzy mieszkańcami Jabesz
Gilead czterysta dziewiczych panien, które jeszcze nie znały męskiego
obcowania, i te sprowadzili do obozu w Szylo, które jest w ziemi Kanaan. 13 Potem cały zbór posłał, by się rozmówić z
Binjamitami, co przebywali przy skale
Rimon, i by zapewnić im pokój. 14 Tak Binjaminici wrócili
i oddano im kobiety zachowane przy życiu z kobiet w Jabesz Gilead; ale jeszcze
nie znalazła się dla nich wystarczająca ilość. 15 A lud pożałował
Binjamina, bowiem WIEKUISTY uczynił wyłom w israelskich pokoleniach.
16 Wtedy starsi zboru powiedzieli: Co mamy czynić dla
pozostałych, by im dać żony? Przecież kobiety z Binjamina zostały wytępione. 17 Po czym dodali: Ocalonym Binjaminitom musi się
dostać ich dziedzictwo, by nie zostało zgładzone pokolenie z Israela. 18 Ale nie wolno nam im oddać żadnej z naszych
córek! Bowiem synowie Israela przysięgali: Przeklęty, kto da żonę Binjaminicie.
19 I powiedzieli: Oto corocznie obchodzi się
uroczystość WIEKUISTEGO w Szylo,
położonego na północ od Betel, po wschodniej stronie gościńca prowadzącego z
Betel - do Szechemu, a na południu do Lebona. 20 Tak wskazali
Binjaminitom: Idźcie oraz czatujcie tam w winnicach. 21 A kiedy zobaczycie, że z
Szylo wychodzą dziewice, by krążyć korowodem - wypadniecie z winnic i pochwycicie
sobie z dziewic Szylo, każdy swą żonę; potem wrócicie do ziemi Binjamina. 22 A kiedy przyjdą ojcowie,
albo ich bracia, aby prowadzić z nami spór, wtedy im odpowiemy: Zechciejcie je
im podarować, gdyż w tej wojnie nie wzięliśmy żon dla każdego z nich; a przy
tym nie wyście je im dali; w takim razie w istocie zawinicie! 23 Więc Binjaminici tak uczynili i z pląsających dziewcząt zabrali sobie potrzebną
ilość żon, które porwali. Potem wrócili do swojej dziedzicznej własności, odbudowali
miasta oraz się w nich osiedlili. 24 Tego dnia synowie
Israela się rozeszli, każdy do swego pokolenia oraz do swojej rodziny; każdy
odszedł do dziedzicznej swojej własności. 25 Owego czasu nie było
króla w Israelu; każdy czynił to, co było dobrym w jego oczach.
*21,8 miasto w udziale Menaszy