UWAGI WSTĘPNE
Księga Ijoba stanowi
najstarszy utwór poetycki, jaki dotarł do nas z zamierzchłej przeszłości. Jej
przesłaniem jest Wiara w prawdziwego Boga oraz konieczność zachowania Ufności
nawet w obliczu nieszczęść, które przychodzą na człowieka, aby doświadczyć Wiarę.
Wiara Ijoba jest szczera i czysta – niezależna od doczesnych korzyści. Ten mąż
obdarzony był sprawiedliwością z Wiary, która pojawiła się już od Abla i
stanowi przesłanie Nowego Testamentu (Hebrajczyków
11,4). Ijob pozostał utwierdzonym przed Bogiem. Nie pozwolił sobie odebrać poczucia
niewinności, choć nie do końca rozumiał, że jest ona oparta na Wierze/Zaufaniu,
a nie na jego uczynkach. Trzej przyjaciele Ijoba – Elifaz, Bildad i Cofar,
kierując się rozeznaniem dobrego i złego (z drzewa Wiadomości), wskazują na
nierozerwalny związek winy i kary. Ponieważ Ijob cierpi – mówią, musiał więc srogo
zawinić. Inny pogląd reprezentuje Elihu – najmłodszy mówca, który twierdzi, że
doświadczenia Boga nie stoją w sprzeczności z Jego Miłością, Mądrością i Sprawiedliwością,
lecz służą do urzeczywistnienia wyższego planu, którego nie zgłębi ludzki
rozum.
Ijob jest
postacią rzeczywistą, na co wskazuje Ezechiel
14,14 + 20, wymieniając go obok osób historycznie znanych.
Jego imię oznacza: Ścigany/Prześladowany przez los. Inni przypisują mu
znaczenie: Człowieka, który w pokorze i skrusze wciąż się zwraca ku Bogu.
Krajem rodzinnym Ijoba była ziemia Uc (trzykrotnie wzmiankowana w I Księdze
Mojżesza). Leżała ona w południowo – wschodniej części Judei, między Edomem – a
pustą Arabią, i była zaliczana do posiadłości idumejskich (co potwierdza
Jeremiasz w Trenach 4,21).
Trudno
jest określić epokę, w której żył Ijob, choć niewątpliwie była ona bardzo
odległa, a Prawo Mojżesza nie było jeszcze nadane. Dlatego na określenie Boga
ludzie najczęściej używają starosemickiego wyrażenia – Wszechmocny. Przyjaciele
Ijoba wspominają o potopie, co świadczy, że owa katastrofa była dla nich dość
świeża. Również wiek Ijoba (żył on jeszcze 140 lat po nieszczęściach, które na
niego spadły), wskazuje na epokę patriarchów.
Nie wiadomo kto spisał
Księgę Ijoba. Talmud wskazuje na Mojżesza. Inni skłaniają się do współczesnego
Salomonowi - Hemanowi Ezrachicie, „autorowi” Psalmu 88.
Ijob
Ijob *
Księga Ijoba
1. W ziemi Uc żył niegdyś mąż
o imieniu Ijob *; a był to mąż prawdomówny **, nienaganny i stroniący
od złego, sprawiedliwy *** i bogobojny. 2 Urodziło mu się siedmiu synów oraz trzy córki. 3 Zaś jego dobytek składał się z siedmiu tysięcy
owiec, trzech tysięcy wielbłądów, pięciuset jarzm byków, pięciuset oślic oraz
bardzo licznej służby; tak więc, ten mąż przewyższał wszystkich mieszkańców
Wschodu. 4 I bywało, że jego synowie
urządzali uczty w domu każdego po kolei. Wtedy posyłali oraz za każdym razem
zapraszali swoje trzy siostry, by wraz z nimi jadły i piły.
6 Otóż pewnego razu się zdarzyło, że przybyli
synowie Boga *, aby stawić się przed
WIEKUISTYM, a pośród nich przybył też szatan **. 7 I WIEKUISTY zapytał szatana: Skąd przybywasz? A szatan odpowiedział
WIEKUISTEMU, mówiąc: Z wycieczki na ziemię oraz z przechadzki po niej. 1 Piotra 5,8 8 Wtedy WIEKUISTY
powiedział do szatana: Czy zwróciłeś uwagę na Mojego sługę Ijoba? Bo równego mu
nie ma na ziemi; tak nienagannego i szczerego, bogobojnego i stroniącego od zła.
9 Na to szatan odparł WIEKUISTEMU, mówiąc: Czyż
Ijob jest za darmo bogobojnym? 10 Czy nie osłoniłeś * go wraz z jego domem
oraz z wszystkim, co dokoła do
niego należy? Błogosławiłeś sprawom jego rąk, zatem w kraju rozmnożył się jego
dobytek. 11 Jednak wyciągnij raz
Twoją rękę i dotknij wszystkiego, co posiada, a z pewnością otwarcie się Ciebie
wyrzeknie. 12 Wtedy WIEKUISTY
powiedział do szatana: Oto wszystko, co do niego należy jest w twojej mocy;
jednak jego samego nie dotykaj. I tak szatan odszedł sprzed oblicza
WIEKUISTEGO.
* hebrajska nazwa Księgi
Ijoba
*1,1 po wschodniej stronie jeziora Genezaret,
w tak zwanej Nukrze, w pobliżu El Muzerib, według miejscowych podań znajduje
się grób Ijoba (Ejub’a).
**1,1
także: doskonały, uczciwy; S także: szczery, godny zaufania
***1,1
także: C
prawy. Ponieważ Prawo
Mojżesza nie było jeszcze nadane – sprawiedliwość prawna Ijoba była zapowiedzią
sprawiedliwości z Wiary (Rzymian
9,30 - 32)
*1,5 także: podnosił, oddzielał, ofiarowywał
*1,6 w oryginale: starożytna nazwa aniołów
**1,6 najprawdopodobniej imię własne, co
znaczy: Przeciwnik Boga, oskarżyciel, oszczerca. W języku
aramejskim – szeitan, od słowa: odstępować.
*1,10 także: ogrodziłeś
*1,15
plemię osiadłe w
południowo – zachodniej Arabii
*1,17 potomkowie Keseda, syna Nahora (1 Mojżesza 22,20), którzy później wtopili się w Imperium
Babilońskie; spolszczone: Chaldejczycy
*1,20 na znak rozdartego serca
**1,20 na znak żałoby
*1,21 w oryginale, skrócone określenie łona
ziemi
2. Pewnego dnia się zdarzyło,
że przybyli synowie Boga, by się stawić przed WIEKUISTYM, a między nimi przybył
też szatan, aby stanąć przed WIEKUISTYM. 2 I WIEKUISTY zapytał
szatana: Skąd przybywasz? Więc szatan odpowiedział: Z wycieczki na ziemię oraz
przechadzki po niej. 3 Wtedy WIEKUISTY
powiedział do szatana: Czy zwróciłeś uwagę na Mojego sługę Ijoba? Bowiem nie ma
równego mu na ziemi; tak nienagannego i szczerego, bogobojnego i stroniącego od
zła. Trwa on stale w swej pobożności; a ty Mnie podburzyłeś przeciw niemu, abym go gubił bez
przyczyny. 4 Na to szatan odparł
WIEKUISTEMU, mówiąc: Skóra za skórę * – a wszystko, co
człowiek posiada, oddaje za swoje życie. 5 Wyciągnij raz Twoją
rękę i dotknij jego kości, i ciała – a pewnie otwarcie się Ciebie wyrzeknie. 6 Wtedy WIEKUISTY powiedział do szatana: Oto jest
on w twej mocy, tylko strzeż jego życia. 7 Tak szatan odszedł
sprzed oblicza WIEKUISTEGO oraz uderzył Ijoba złośliwym ropniem *, od stopy do ciemienia. 8 Zatem Ijob wziął skorupę, aby się
nią skrobać, po czym usiadł na środku popieliska *. 9 Wtedy jego żona powiedziała do niego: Bluźnij
Bogu i giń. 10 Jednak on jej odpowiedział:
Mówisz tak, jakbyś jako szalona mówiła. Przyjęliśmy od Boga dobre, a mielibyśmy nie
przyjmować i złego. Więc w tym wszystkim Ijob nie zawinił swoimi ustami.
*2,4 przysłowie ze sfery kupieckiej.
*2,7 rodzaj strasznego trądu, najczęściej
panującego w Egipcie (elefantasis).
*2,8 na Wschodzie palono odpadki na popieliskach
poza wsią.
*2,11 dokładnie: potrząsać głową na znak współczucia.
3. I nareszcie Ijob
otworzył swoje usta oraz przeklął swój dzień. 2 Potem się odezwał,
mówiąc: 3 Bodajby zginął ten
dzień, w którym się urodziłem oraz noc w której mówiono: Poczęty chłopiec. 4 Bodajby ten dzień pozostał ciemnym; bodajby się
o niego nie pytał Bóg na wysokości, a także nie zaświecił nad nim jasny promień.
5 Bodajby zachmurzyła go ciemność oraz śmiertelna
pomroka, zawisnął nad nim gęsty obłok i trwożyły go dzienne zaćmienia. 6 I ową noc – niech ją ogarnia mrok, by się nie
zaliczała pomiędzy doby roku, i nie weszła w poczet miesięcy. 7 Tak, bodajby ta noc pozostała bezpłodną i nie
przeniknął jej głos radości. 8 Bodajby jej złorzeczyli
zaklinacze losu, gotowi obudzić potwora *. 9 Bodajby się zaćmiły jej gwiazdy brzasku,
daremnie czekała na
świt i nigdy nie zobaczyła słońca poranku. 10 Ponieważ nie zamknęła
bram mojego matczynego łona oraz nie skryła nędzy przed mymi oczami. 11 Czemu nie zmarłem już w łonie matki? Nie
skonałem, gdy wyszedłem do życia? 12 Czemu podjęły mnie
kolana *; czemu piersi, abym je ssał? 13 Leżałbym teraz i spoczywał, spałbym oraz
zażywał spokoju, 14 wraz z królami i
radcami ziemi, co wystawiali sobie ruiny *. 15 Czy z bogatymi w złoto książętami, co srebrem
napełniali swoje domy. 16 Albo czemu jak zagrzebany
płód, nie byłem jak niemowlęta, które nigdy nie ujrzały światła? 17 Niegodziwi zaprzestali tam fukać, a wyczerpani
z sił znajdują tam pokój. 18 Razem odpoczywają więźniowie, nie słysząc głosu naganiacza. 19 Mały i wielki – tam są sobie równi, a niewolnik
wyzwolony od swego pana. 20 Po co On obdarza światłem
nędzarzy, a życiem rozgoryczonych w duchu? 21 Tych, którzy wypatrują śmierci
- a nie przychodzi; którzy jej poszukują pilniej niż skarbów. 22 Tych, co by się cieszyli aż do zachwytu, radowali, gdyby
znaleźli grób. 23 Jestem człowiekiem, którego
ścieżka została zakryta, którego Bóg
zewsząd ogrodził. 24 Gdyż mojemu chlebowi
towarzyszy mój jęk, a me skargi rozlewają się niczym woda. 25 Bo czego strasznego się lękałem – to mnie
spotkało, a czego się obawiałem – to mnie przypadło. 26 Nie zaznałem jeszcze wypoczynku, spokoju oraz
wytchnienia, a już nadeszła nowa trwoga.
*3,8 także: Lewiatana; smoka
*3,12
dziecko po urodzeniu
przyjmowano wpierw na ojcowskich kolanach, a potem było oddawane matce, aby je
karmiła.
*3,14 najprawdopodobniej chodzi tu o grobowce
i piramidy
4. Wtedy odezwał się
Elifaz z Themanu, mówiąc: 2 Gdyby się odważono
powiedzieć do ciebie słowo, czy byś się zniecierpliwił? Jednak powstrzymać
słowa – któż potrafi? 3 Przecież sam
napominałeś także wielu, na nowo krzepiąc opadłe ręce. 4 Gdy się ktoś zachwiał
– podniosły go twoje słowa i dodawałeś mocy kolanom, co się ugięły.
*4,7 także: właściwi,
szczerzy, godni zaufania
*4,15 także: przesuwał się
duch
*4,19 chodzi o ludzkie ciała
*4,21 czyli nić
życia
5. Wołaj tylko! Czy jest ktoś, kto by
ci odpowiedział? Do którego ze świętych chcesz się zwrócić? 2 Zaprawdę, głupiego morduje jego własny gniew, a
prostaka zabija zawiść. 3 Sam widziałem głupiego,
który głęboko się zakorzenił; ale nagle przekląłem jego siedzibę. 4 Jego dzieci dalekie są od pomocy; zostają
zdeptane w bramie i nikt ich nie ocala. 5 Jego żniwo pochłania
głodny, wydobywa je nawet spośród cierni, gdyż spragnieni łakną jego dobra. 6 Niedola nie wyrasta z prochu, ani nędza nie wschodzi
z ziemi. 7 Nie – człowiek się rodzi
na nędzę; podobnie jak iskry płomienia *, by się wznosiły w górę.
8 Ja jednak bym się zwrócił do Wszechmocnego i
moją sprawę powierzył Bogu, 9 który spełnia rzeczy
wielkie, niezbadane i dziwne, oraz nie ma ich liczby. 10 On spuszcza na ziemię deszcz i zsyła wody na
błonie. 11 Niskich podnosi wysoko oraz sprawia, by pogrążeni w żałości
dostąpili zbawienia *. 12 Niweczy knowania chytrych, by ich ręce nie
zdziałały nic skutecznego. 13 Przemądrych chwyta w ich
własnej chytrości, więc zamysł przebiegłych * jest chybiony. 14 Pośród jasnego dnia
zderzają się z ciemnością i w południe macają jakby w nocy. 15 Tak wybawia od miecza *, od ich paszczy; biedaka z mocy przemożnego. 16 Więc słabemu wschodzi nadzieja, a złość stula swe usta. 17 Oto szczęśliwy człowiek, którego karci Bóg.
Zatem karaniem Wszechmocnego nie pogardzaj. Hebrajczyków 12,5; Jakóba 1,12; Objawienie 3,19 18 Bo On rani, ale i leczy; uderza, lecz Jego ręce
uzdrawiają. 19 Wyzwoli cię z sześciu
utrapień a w siódmym nie dotknie cię zło. 20 W czasie głodu wybawia
cię od śmierci, a na wojnie z mocy oręża. 21 Jesteś skryty przed
biczem języka i nie masz się czego bać, gdy zbliża się spustoszenie. 22 Możesz urągać spustoszeniu,
głodowi * i nie musisz się obawiać zwierząt ziemi. 23 Bo jesteś sprzymierzony z polnym kamieniem, a dzikie bestie będą
z tobą w przyjaźni. 24 Tak doświadczysz, że jest spokojny twój namiot; patrzysz
na swoją siedzibę i nie dostrzegasz braku. 25 Także poznasz, że liczny
jest twój ród, a twoje
odrośle są jak zioła ziemi. 26 W pełni dni zstąpisz do grobu, tak jak swojego
czasu bywają znoszone snopy. 27 Oto co zbadaliśmy – że nie
jest inaczej. Słuchaj tego i rozważ sam u siebie.
*5,7 dokładnie: dzieci płomienia
*5,11 także: wskrzeszenia, ratunku, pomocy; C wyżyn szczęścia
*5,13 także: śpiesznych, lekkomyślnych
*5,15 w zrozumieniu:
słów podobnych do miecza
*5,22 w języku aramejskim:
głód, drożyzna
6.
Zatem Ijob odparł, mówiąc: 2 O, gdyby zważono moje
rozgoryczenie, a me nieszczęście włożono razem na szalę. 3 Wtedy by się okazało, że jest cięższe niż piasek morski; dlatego nieskładne
są moje słowa. 4 Bo tkwią we mnie groty Wszechmocnego, a
mój duch wsysa ich jad, który pali; nacierają na mnie grozy Boże. 5
Czy dziki osioł ryczy na zielonym pastwisku? Albo, czy byk porykuje nad swoją
sieczką? 6
Czy można mdłą rzecz spożyć bez soli? Albo, czy jest smak w kleju białka? 7
Czego wzdrygała się dotknąć moja dusza, to teraz leży jako nieczystość na moim
chlebie. 8
Bodajby się spełniło me życzenie, a Bóg urzeczywistnił mą nadzieję. 9
Gdyby Bóg zechciał mnie skruszyć; gdyby puścił rękę, aby mnie odciąć. 10
Wtedy miałbym to za pociechę i zachwycił się wśród okrutnej męczarni, że nie
odrzucałem rozkazów Świętego. 11 Jaka jest
moja siła, bym jeszcze czekał? Jaki mój kres, bym przedłużał moją cierpliwość? 12
Czyż moja siła to moc kamienia, albo czyż moje ciało jest
z kruszcu? 13 Czyż nie jestem zupełnie pozbawiony
oparcia *,
a wytrwałość usunięto daleko ode mnie? 14 Wątpiącemu należy się współczucie bliźniego,
choćby odstępował od bojaźni przed Wszechmocnym. 15 Moi bracia zawiedli mnie jak potok; jak łożysko strug, które
czasem wzbierają. 16 Które zmętniały od lodu, a ponad nimi
stwardniał śnieg. 17 Kiedy się roztopią – znikają, a gdy przypiecze
gorąco – wysychają na swoim miejscu. 18 Ku nim zwracają się na swej drodze karawany – ciągną na pustkowie i giną. 19 Wypatrują
ich karawany Themy; za nimi tęsknią podróżne rzesze Szeby. 20 Lecz doznały zawodu, kiedy im zaufały; zmieszały się, gdy przy nich
stanęły. 21 Tak, zaiste, i wy zeszliście w
nicość; spoglądacie na zgrozę oraz się wzdrygacie. 22 Czy mówiłem: Dajcie mi
i ze swojego mienia składajcie za mnie dary? 23 Wybawcie mnie z ręki
ciemiężcy i odkupcie mnie z ręki tyrana? 24 Nauczcie
mnie, a zamilknę; pokażcie mi w czym zbłądziłem. 25 O, jakże skuteczne * są
słowa prawdy! Ale czego dowodzi wasze napominanie? 26 Czy zamierzacie
strofować moje słowa i przewiewać mowy zrozpaczonego?
27
Nawet o sierotę byście rzucali los i handlowali własnym przyjacielem. 28
Zatem teraz raczcie się zwrócić ku mnie, bo przecież nie skłamię wam przed
wami. 29 O, zwróćcie się! Nie bądźcie nadal niesprawiedliwi *! Tak,
zwróćcie się, bo w tym jednym jeszcze przysługuje mi sprawiedliwość. 30
Czy na moim języku jest niesprawiedliwość? Albo czy moje podniebienie nie wyczuwa
niedoli?
*6,13 dotyczy: siły wewnętrznej
*6,25 inni: przyjemne
*6,29 C nie krzywdźcie nadal
7.
Los człowieka na ziemi jest jakby służbą wojenną,
a jego dni jak dni najemnika. 2 Żyje jak niewolnik,
który łaknie cienia; jak najemnik, co czeka na swą wysługę. 3
Tak wydzielono mi miesiące nędzy oraz doliczono noce utrapień. 4
Gdy się kładę, powiadam: Kiedy wstanę? A gdy wieczór się dłuży, jestem syty
rzucania się aż do świtu. 5 Moje ciało przyobleka się w robactwo, w
ziemską skorupę; moja skóra zabliźnia się i znów ropieje. 6 Moje dni ulatują chyżej
niż tkackie czółno i przemijają bez nadziei. 7 Wspomnij, że moje życie
jest tchnieniem, a me oczy nie ujrzą już nigdy szczęścia. Jakóba 4,14; 1 Piotra 1,24 8 Źrenica, która mnie
widzi – więcej mnie nie zobaczy; twe oczy zwrócą się ku mnie – ale mnie już nie
będzie. 9
Jak obłok przemija i znika – tak nie wraca ten,
kto zstąpił do Krainy Umarłych S*. 10 Nigdy nie wróci do swego domu, ani go już nie pozna jego
miejsce. 11
Dlatego nie pohamuję swych ust i będę mówił w udręczeniu mojego ducha; zawodził
w goryczy mojej duszy. 12 Czyż ja jestem
morzem, albo potworem, że obsadziłeś mnie strażą? 13 Gdy pomyślę: Moje łoże
mnie pocieszy, moja pościel ulży mojej boleści – 14 wtedy przez sny mnie
trwożysz i straszysz mnie widziadłami. 15 Wolałbym
uduszenie; raczej śmierć, niż ten mój szkielet. 16 Zanikam, nie będę wiecznie
* żył;
zaniechaj mnie, bo moje dni są tchnieniem. 17 Czym jest człowiek,
że go tak wielce wywyższasz i że zwracasz na niego swą uwagę? Hebrajczyków 2,6 18 Że
nawiedzasz go każdego poranku i w każdej chwili go doświadczasz? 19
Kiedy wreszcie odwrócisz swój wzrok ode mnie? Zaniechasz mnie, abym mógł przełknąć
swoją ślinę? *
20
Jeśli zgrzeszyłem – co Ci uczyniłem, o stróżu ludzi? Czemu mnie położyłeś za
cel, że stałem się sobie ciężarem? 21
Czemu nie wybaczasz mojego grzechu i nie przepuszczasz mojej winy? Położę się w
prochu, a kiedy mnie poszukasz, już mnie nie będzie.
*7,9
C
grobu
*7,16 inni: sprzykrzyło mi się to życie, nie chciałbym
tak długo wegetować
*7,19 wyrażenie przysłowiowe dla określenia najkrótszego czasu
8.
Wtedy Bildat z Szuach odparł, mówiąc: 2
Jak długo będziesz prawił temu podobne rzeczy oraz gwałtownym wichrem będą
spływały słowa twoich ust? 3 Czyż Bóg wydaje
niesprawiedliwe wyroki? Lub Wszechmocny wykrzywia sprawiedliwość? 4 Kiedy Mu zgrzeszyły twoje dzieci – On je wydał w moc
ich występku. 5 Gdybyś jednak sam się szczerze do Niego
zwrócił *
i błagał Wszechmocnego o miłosierdzie; 6 gdybyś rzeczywiście
był czysty i szczery *, wtedy szybko by się tobą zaopiekował oraz
sprowadził pokój na twoją sprawiedliwą siedzibę. 7 Wtedy twój poprzedni
los okazałby się mizernym, a twa przyszłość wielce wspaniała. 8
Zapytaj dawniejszych pokoleń i rozważ to, co zbadali ich ojcowie; 9
bo my przecież jesteśmy od wczoraj i nic nie wiemy; nasze dni na ziemi są
cieniem. 10
Czy one cię nie nauczą, nie powiedzą, oraz z głębi swoich doświadczeń nie
wydobędą orzeczeń? 11 Czy rozrasta się trzcina, tam gdzie nie
ma bagniska; czy sitowie rozwija się bez wody? 12
Choć stoi w swojej pierwszej świeżości oraz nie zostało skoszone – jednak
więdnie szybciej niż każda inna trawa. 13 Tak się dzieje wszystkim, którzy
zapomnieli o Bogu, bo nadzieja niegodziwego ginie. 14 Zaprawdę, odcięta jest jego podpora; a to,
w czym pokłada nadzieję jest
tylko pajęczą tkanką *. 15 Polega na swoim domu, ale się nie ostoi;
wspiera się na nim, ale nie wytrzyma. 16 Świeżo zieleni się na słońcu, a jego pędy
wybiegają za ogród. 17 Wokół zgliszcz wiją się jego korzenie;
stara się przeniknąć poprzez kamienne mury. 18 Ale gdy On go ze swojego miejsca wycina, wtedy to miejsce się zapiera, mówiąc: Nigdy cię nie
widziałem. 19
To jest radość na jego drodze, a z prochu
wyrastają inni. 20 Nie, Bóg nie porzuca niewinnego, ale ręki
złoczyńców nie wspiera. 21 W czasie gdy śmiechem napełni twoje usta,
a twoje wargi tryumfem – 22 twoi nieprzyjaciele okryją się hańbą, a
namiotu niegodziwych nie będzie.
*8,5 także: szczerze Go
szukał
*8,6 także: prostolinijny, prawdomówny, sprawiedliwy
*8,14 inni: tkanką babiego lata
9.
Zatem Ijob odparł, mówiąc: 2 Zaiste, ja wiem, że tak
jest – bo
jak człowiek ma być pełny sprawiedliwości wobec
Boga? 3 Gdyby zechciał toczyć z Nim spór, nie zdoła Mu
odpowiedzieć na jedno z tysiąca pytań. 4
Temu, który jest wszechmądrej myśli oraz przemożnej potęgi. Kto kiedy Mu się
sprzeciwił, a potem wyszedł nietknięty? 5
Jemu, który przesuwa góry, przewracając je w swoim gniewie; 6
który ze swego miejsca wstrząsa ziemią, tak, że drżą jej filary; 7
który rozkazuje słońcu, by nie świeciło, a gwiazdy kładzie pod pieczęć; 8
który sam, Jeden, rozpościera niebiosa i kroczy po wzdętych falach morza; 9
który stworzył Wielką Niedźwiedzicę, Oriona,
plejady oraz tajniki południa; 10 który czyni wielkie i niezbadane rzeczy,
oraz dziwy, które nie mają liczby. 11 Oto przechodzi obok mnie, a Go nie widzę;
idzie, a tego nie zauważam. 12 Gdy porywa – któż Go powstrzyma? Kto Mu
powie: Co czynisz? Rzymian 9,20 13
Bóg nie powstrzymuje swojego gniewu - przed Nim ukorzyli się pomocnicy Rahaba *. 14
Jakże ja zdołam Mu odpowiedzieć, czy wobec Niego dobrać słowa. 15
Jemu - choćbym miał słuszność – nie wolno odpowiedzieć, więc Tego, co mnie
potępia, muszę błagać o miłosierdzie. 16 Gdybym Go wzywał oraz gdyby mi odpowiedział – jeszcze nie uwierzyłbym, że
wysłucha mojego głosu. 17 Raczej rozsrożyłby się na mnie w burzy i bez
przyczyny mnożył me rany. 18 Nie dopuścił abym odetchnął, lecz nasycił
mnie gorzkim bólem. 19 Gdybym się udał do siły – oto On
mocniejszy; a jeżeli do sądu – kto mnie z Nim
sprowadzi *
na rozprawę? 20 Choćbym miał słuszność
– moje własne usta musiałyby mnie potępić, i choćbym się czynił niewinnym –
jednak On wykazałby mi przewrotność. Mateusz 12,37
21
Ja jestem niewinny! Co mi po moim życiu? Gardzę
moim istnieniem! 22 Wszystko mi jedno, dlatego to wypowiadam:
On zgładza zarówno pobożnego, jak i niegodziwego. 23 Gdy Jego bicz nagle zabija, jeszcze urąga rozpaczy niewinnych. 24
Ziemia jest wydana w moc niegodziwych, wzrok jej
sędziów też się zakrywa; jeśli On tego nie sprawia – to któż inny? 25
Lecz moje dni przeminęły chyżej niż goniec, przeleciały i nie doznały
szczęścia. 26
Przemknęły jak czółna z trzciny; niby orzeł, co
spuszcza się do żeru. 27 Kiedy sobie pomyślę: Zapomnę o moim żalu,
zaniecham mojej niechęci oraz spojrzę pogodnie. 28 Wtedy lękam się wszystkich utrapień; bowiem wiem, że mi nie
przepuści. 29
Ja, przecież ja muszę być niegodziwym! Czemu jeszcze na próżno się wysilać? 30
Choćbym się wykąpał w śnieżnej wodzie i moje ręce mył ługiem – 31
to byś jednak zanurzył mnie w kałuży i brzydziły by się mnie moje szaty. 32
Gdyż On nie jest jak ja – człowiekiem, abym Mu mógł odpowiedzieć, byśmy razem
stanęli do sądu. 33 Nie ma
między nami rozjemcy, co by rękę położył na nas obu. 34 Niech odejmie ode mnie
swój bat i niech mnie nie trwoży Jego groza. 35 Wtedy potrafię mówić,
nie obawiając się Go – gdyż nie czuję się takim u siebie *.
*9,13 najprawdopodobniej mitologiczny potwór; inni: nazwa przedwiecznego
chaosu, personifikacja morza.
*9,19 inni: Kto się odważy za mną świadczyć?
*9,35 składniej: bo nie czuję się takim, za jakiego mnie mają.
10.
Obrzydziłem sobie me życie, to też swobodnie wyleję moją
skargę nad sobą i w goryczy mej duszy będę mówił. 2
Powiem Bogu: Nie potępiaj mnie; powiedz mi, czemu mnie zwalczasz? 3
Cóż ci za pożytek z tego, że mnie ciemiężysz; że
porzucasz dzieło Twych rąk, a planom niegodziwych przyświecasz? 4
Czy masz cielesne oczy? Albo, czy widzisz tak, jak widzą ludzie? 5
Czy Twe dni są jak dni człowieka, albo czy Twoje lata, jak lata ludzkie, 6
że poszukujesz mej winy i pytasz o mój grzech? 7 Przecież wiesz, że jestem niewinny i że nie ma nikogo,
kto by wybawił z Twojej ręki. 8 Twoje ręce ukształtowały mnie, uczyniły *, a
jednak zewsząd mnie otoczyłeś; czy chciałbyś mnie zniweczyć? 9
O, pamiętaj, że uformowałeś mnie jak glinę; a miałbyś mnie znowu w proch obrócić?
10
Czyż nie rozlałeś mnie jak mleko i nie zgęściłeś mnie jak ser? 11
Przyoblokłeś mnie w skórę i ciało; przeplotłeś mnie kośćmi i ścięgnami. 12
Życiem i łaską mnie darzyłeś, a Twa Opatrzność strzegła mojego tchnienia *. 13
Chociaż to skryłeś w swoim sercu; wiem, że tak sobie umyśliłeś. 14 Gdybym
przewinił – wtedy byś mnie pilnował, by nie przepuścić mojej winy.
*10,8 inni: ze wszystkim, co we mnie jest.
*10,12 także: ducha
*10,15 C miał
słuszność
11.
Wtedy Cofar z Naamy odparł, mówiąc: 2
Zgodzisz się by to mnóstwo słów zostało bez odpowiedzi? Miałby zachować słuszność
ten gadatliwy szermierz? 3 Twoje brednie
mają zniewolić mężów do milczenia? Miałbyś urągać, a nikt by cię nie
zawstydził? 4 Przecież powiedziałeś:
Moja nauka jest czysta oraz jestem nieskazitelny
przed Twoimi oczami. 5 Zaprawdę, gdyby Bóg zechciał przemówić i
otworzył przeciwko tobie Swe usta, 6 wtedy by ci objawił jak wieloraką prawdę
mieszczą tajne mądrości. Wtedy byś poznał, że Bóg przebaczył część twojej winy.
7
Czyżbyś chciał zgłębić istotę Boga, lub zbadać nieskończoność Wszechmocnego? 8
Ona jest wyższą niż niebiosa, zatem co poczniesz?
Ona jest głębszą niż Kraina Umarłych S, zatem cóż
możesz wiedzieć? 9 Jej miara jest dłuższa
niż ziemia oraz szersza niż morze. 10 Jeżeli
przemknie, uwięzi oraz zgromadzi na sąd – kto Mu
wzbroni? 11
Bowiem On, On zna ludzi fałszu oraz widzi bezprawie, chociaż nikt tego w
należytych rozmiarach nie ogarnia. 12 Jednak półgłówek nabiera rozumu i ze źrebięcia dzikiego osła przeradza się w człowieka. 13
Jeśli przygotujesz twoje serce oraz wyciągniesz do Niego swoje ręce; 14 jeśli niesprawiedliwość jest w
twojej ręce, a ją usuniesz i nie dopuścisz by krzywda zamieszkała w twym namiocie
- 15
wtedy wzniesiesz twoje wolne od zmazy oblicze, silnie staniesz oraz nie
będziesz się obawiał. 16 Tak, wtedy
zapomnisz o utrapieniu oraz pomyślisz o Nim jak o powodzi, co przeminęła.
12.
Zatem Ijob odparł, mówiąc: 2 Wy zaprawdę, czy wy jedynie jesteście
ludźmi, i z wami umrze mądrość? 3 Ja także mam rozum jak wy, nie jestem od
was gorszy; i komu nie są znane podobne rzeczy? 4 Stałem się
pośmiewiskiem dla własnego przyjaciela, ja, który wzywając Boga, byłem
wysłuchiwany; jestem pośmiewiskiem, ja, sprawiedliwy, nieskazitelny. 5 Pogarda nieszczęściu –
tak należy uważać według wyobrażeń szczęśliwca;
pchnięcie *
tym, którym się chwieje noga! 6 Namioty
łupieżców stoją bezpiecznie oraz bez troski żyją ci, którzy
wzbudzają Boży gniew – wszyscy, co swego Boga trzymają w swojej pięści *. 7
Zaprawdę, zapytaj zwierząt, a cię nauczą i odpowie
ci ptactwo nieba. 8 Albo przemów do ziemi, a ci wskaże i
objaśnią ci ryby morza. 9 Kto by w
tym wszystkim nie poznał, że stworzyła to ręka WIEKUISTEGO. 10
W czyjej mocy jest * dusza wszelkiego stworzenia oraz
duch wszelkiego ludzkiego ciała? 11 Czyż ucho nie ma próbować słów, tak jak
podniebienie kosztuje pokarm? 12 Mądrość przebywa
u sędziwych, a podczas długiego życia – i roztropność. 13 Ale u Niego samego jest tylko mądrość i moc, Jego jest rada i roztropność. 14 Gdy On burzy – wtedy nikt już nie odbuduje;
kiedy On kogoś zamknie – wtedy nikt nie otworzy. 15 Hamuje wody, a wysychają;
puszcza je, a podrywają ziemię. 16 Tylko przy Nim potęga i trwałość; do
Niego należy zwiedziony i zwodziciel *. 17 Doradców uprowadza boso *, a
sędziów ogłupia. 18 Zwalnia więzy królów oraz nakłada pęta na
ich biodra. 19 Kapłanów wyprowadza boso oraz niweczy * tych, co wydają się silnie utrwaleni. 20
Odejmuje mowę nieodmiennym i pozbawia starców zdrowego sądu. 21
Wylewa wzgardę na szlachetnie urodzonych, a pas potężnych rozluźnia. 22
Z ciemności odsłania ukryte tajnie i wydobywa na światło mrok. 23
Daje wzrost narodom, by je następnie gubić; rozprzestrzenia narody, aby je
uprowadzić. 24 Odbiera rozum naczelnikom ludu i daje im błądzić po
bezdrożnej pustyni. 25 W ciemności, bez światła macają oraz każe
im się zataczać jak pijanym.
*12,5 inni: pogarda
*12,6 najprawdopodobniej określenie figurek pogan
*12,10 inni: W Jego mocy…
*12,16 w znaczeniu: ten, co wtrącił w nieszczęście i ten, który w
nie popadł.
*12,17 czyli pozbawionych godności
*12,19 także: zaplątuje,
gubi
13.
Uważaj, to wszystko widziało moje oko, słyszało moje ucho i
zrozumiało. 2 Co wam wiadomo – wiem i ja; nie jestem od was gorszy. 3 Jednak chciałbym przemówić do Wszechmocnego oraz pragnę
rozsądzić się z Bogiem. 4 Bo, zaprawdę, wy jesteście jedynie zalepiaczami
fałszu; razem marnymi pocieszycielami. 5 O, gdybyście raczej milczeli, to mogłoby
to wam uchodzić za mądrość. 6 Posłuchajcie
więc, mojej przygany oraz zwróćcie uwagę na zarzuty moich ust. 7
Czy broniąc Boga chcecie pleść S* i z uwagi
na Niego prawić mamidła? 8 Czy też
chcecie uwzględnić Jego oblicze i toczyć spór o Boga? 9 Czy byłoby to dobrze,
gdyby was zbadał; czy też chcecie Go zwodzić, jak się zwodzi człowieka? 10
Zaiste, że was skarci; On was skarci, jeśli
skrycie uwzględniacie * Jego oblicze. 11
Czyż nie zatrwoży was Jego majestat i lęk przed
Nim na was nie spadnie? 12 Wasze pamiątki to przypowieści kreślone na popiele; wasze szańce są szańcami z błota. 13 Zostawcie mnie, abym
mógł mówić i niech przyjdzie na mnie, co chce. 14 Cokolwiek się stanie,
wezmę swe ciało w zęby, a mą duszę złożę w moje pięści. 15 Przecież i tak mnie
uśmierci; już nie mam nadziei. BG Ale przed Jego
obliczem chcę obronić moje postępowanie. 16 On sam jest dla
mnie ratunkiem S*, a obłudnik
nie może przed Nim stanąć. 17 Zatem posłuchajcie uważnie mojego
wyznania i niech moje wyjaśnienie dojdzie do waszych
uszu. 18
Oto ułożyłem już moją sprawę; wiem, że zachowam słuszność. 19 Kto jest tym, co mógłby
się ze mną spierać? Wtedy zamilknę i skonam. 20 Tylko nie czyń mi tych
dwóch rzeczy, a nie będę się skrywał przed Twym obliczem. 21 Usuń ode mnie Twoją
rękę, a Twa groza niech mnie nie trwoży. 22 Wtedy zawołaj – a odpowiem, albo ja będę
mówił – a Ty mi odpowiadaj. 23 Ile jest moich win i grzechów? Wskaż mi
moje występki i zbrodnie! 24 Czemu zakrywasz Twoje oblicze i uważasz
mnie za Swojego wroga? 25 Czyżbyś straszył liść na wietrze i ścigał
suche źdźbło? 26 Gdyż piszesz na mnie gorzki wyrok i
dajesz mi w dziedzictwie winy mojej młodości. 27 Bo moje nogi kładziesz
w pęta i śledzisz wszystkie me ścieżki, na terenie wyrzeźbiając ślady mych stóp.
*13,7 lub: będziecie
propagowac niesprawiedliwość
*13,10 także: wywyższacie
*13,16 także: zbawieniem
14.
Człowiek zrodzony z kobiety ma krótkie dni oraz jest przesycony niepokojem. 2
Rozwija się jak kwiat i więdnie *, przelatuje jak cień oraz się nie utrzyma. 3
I nad takim trzymasz otwarte Twoje oczy i przed Siebie pociągasz mnie na sąd. 4
Kto odda zapłatę czystego - nieczystemu? Ani jeden! 5 Gdyż ustanowione są
jego dni, a liczba jego miesięcy została u ciebie ustalona; gdy wyznaczyłeś
jego kres, którego nie jest w stanie
przekroczyć. 6 Zatem odwróć swój wzrok ode mnie, bym mógł
wytchnąć i abym się ucieszył, jak najemnik swoją dzienną wysługą. 7
Gdyż drzewo ma jeszcze nadzieję; bo kiedy zostaje ścięte – odradza się na nowo,
a jego pędy nie ustają. 8 Chociaż w
ziemi zestarzeje się jego korzeń, a pień obumiera w prochu - 9
na zapach wody się rozwija, wypuszczając gałązki jak świeżo zasadzona latorośl.
10
Ale kiedy umiera mąż – leży on bezwładny *; kiedy człowiek skonał – gdzie wtedy jest? 11 Jak wody ściekają do morza, a strumień
opada i wysycha – 12 tak
człowiek się kładzie i więcej nie powstaje; nie rozbudzi się dopóki stoją
niebiosa, nie ocknie się ze swojego snu. 13 O, gdybyś mnie schował w Krainie Umarłych
S;
okrył mnie, dopóki nie uśmierzy się Twój gniew; gdybyś mi wyznaczył kres, a
potem o mnie wspomniał! 14 Kiedy człowiek umiera, to czy znowu ożyje?
Jeśli tak, wtedy bym wytrwał przez wszystkie dni
mej służby, aż by nadeszło moje wyzwolenie. 15 Wezwałbyś, a ja bym Ci
odpowiedział, bo byś zatęsknił za dziełem Twoich rąk. 16 Ale teraz liczysz moje
kroki i czuwasz nad moją winą. 17 Mój występek opieczętowany jest w
woreczku, a kara za moją winę zaszyta *. 18 Zaprawdę, jak się kruszy góra podczas
upadku, jak się usuwa skała ze swojego miejsca, 19 jak woda wydrąża skały
i fale spłukują grunt ziemi - tak nadzieje
człowieka wniwecz obracasz. 20 Pokonujesz go na zawsze i odchodzi,
przeobrażasz jego oblicze i go puszczasz. 21 Gdy jego
dzieci cześć zyskują – on jest tego nieświadom;
a kiedy są w poniżeniu – on na nie nie uważa. 22 Póki żyw - tylko nad nim samym
boleje jego cielesna natura S, tylko nad nim samym smuci się jego dusza.
*14,2 inni: zostaje ścięty
*14,10 także: powalony, pokonany
*14,17 ewentualnie: a me winy dodajesz do mej kary
15.
Wtedy odparł Elifaz z Themanu, mówiąc: 2 Czy mędrzec odpowiada
błahym zdaniem oraz nadyma swą pierś wschodnim wiatrem *; 3 szermując mową bez
pożytku i słowami, którymi nic nie wskóra? 4 Zaiste,
niweczysz bogobojność oraz znosisz należną Bogu modlitwę. 5 Bo wina wyćwiczyła twoje
usta oraz wybrałeś sobie mowę chytrych. 6 Potępiają cię twoje usta – nie ja, a twoje
własne wargi świadczą przeciwko tobie. 7 Czy urodziłeś się jako pierwszy z ludzi
oraz zostałeś utworzony jeszcze przed pagórkami? 8 Czy podsłuchiwałeś na
radzie Bożej i tam zdobyłeś sobie taką mądrość? 9 Co ty wiesz, co by i
nam nie było wiadomo; co ty rozumiesz, czego byśmy i my nie rozumieli? 10 I między nami są starcy oraz sędziwi, nawet starsi w
lata niż twój ojciec. 11 Czy sobie lekceważysz Boskie pociechy
oraz słowo, co się z tobą łagodnie obeszło? 12 Czemu tak się uniosło * twoje
serce i czemu tak łypiesz swoimi oczami? 13 Czy nie dlatego,
że zwracasz swojego ducha przeciw Bogu i wyrzucasz z twych ust takie słowa? 14
Czym jest człowiek, by mógł być czystym, albo by
zrodzony z niewiasty był sprawiedliwym? 15 Bóg nawet
Swoich świętych wspiera i w Jego oczach nie są czyste niebiosa. 16
Tym mniej wstrętny oraz zepsuty człowiek, który pije niesprawiedliwość jak
wodę. 17 Zwrócę twoją uwagę i mnie posłuchaj! A co widziałem,
to ci oznajmię. 18 Co mędrcy nie zataili – lecz przekazali, jako tradycję od swoich ojców, 19 kiedy ziemia im samym była
oddana i nie przeszedł pośród nich obcy. 20 Niegodziwy
musi się trwożyć po wszystkie swoje dni i według liczby lat zachowanych dla okrutnego. 21 Odgłos strachów brzmi
w jego uszach, a pogromca napada go wśród pokoju. 22 Nie wierzy że może
ujść z pomroki i zachowany jest dla miecza. 23 Tuła się za chlebem – gdzie go znaleźć?
Wie, że dla niego zgotowany jest dzień
ciemności. 24
Trwoży go bieda i strapienie; chwyta go jak król, co
jest gotowy do szturmu. 25 Gdyż wyciągnął swoją rękę przeciwko Bogu
i opierał się Wszechmocnemu. 26 Więc natrze na jego szyję grubymi
grzbietami swoich tarcz. 27 Bo swe oblicze pokrył tłuszczem i fałdą
obsadził swoje lędźwie. 28 Osiadł w zapadłych
miastach; w domach, w których nikt nie powinien mieszkać, bowiem w zgliszcze
się mają obrócić. 29 Nie wzbogaci się, nie ostoi się jego mienie;
nie będzie się uginała ku ziemi ich zamożność. 30 Nie ujdzie on
ciemności; płomień wysuszy jego odrośl oraz zniknie przez tchnienie Jego ust. 31
Niechaj nie ufa kłamstwu, bo się zawiedzie, a fałsz będzie jego nagrodą. 32
To się spełni zanim nadejdzie jego dzień, a jego liść palmowy nie zazieleni się
więcej. 33
Jak winnica strąci powstałe swoje grona i jak oliwka zrzuci swój kwiat. 34 Gdyż rzesza nieuczciwych zostaje bezpłodną, a ogień
pochłania namioty, które są zbudowane za przekupstwo. 35
Poczęli rozpacz *, zrodzili próżność **, a ich życie przygotowuje zdradę ***.
*15,2 wiatr wschodni jest obrazem burzliwych, pustych frazesów
*15,12 inni: tak mruga
*15,35 także: trud, pracę
**15,35 także: bałwochwalstwo
***15,35 także: podstęp,
chytrość
16.
Zatem Ijob odparł, mówiąc: 2 Słyszałem dużo
podobnych rzeczy; wy wszyscy jesteście marnymi
pocieszycielami. 3 Czy już koniec tych
czczych mów? Bo cóż cię pobudza do takiej wypowiedzi? 4 I ja potrafię mówić tak jak ty; gdybyście byli na moim miejscu, mógłbym przeciwko
wam zestawić słowa i potrząsać przed wami moją głową. 5
Krzepiłbym was moimi ustami, a współczucie moich warg sprawiałoby wam
ulgę. 6
Jeżeli będę dalej mówił, nie ukoi się przez to mój ból; a jeśli zaprzestanę,
czy coś ustąpi ode mnie? 7 Teraz Bóg wyczerpał
już moją siłę. Opustoszyłeś całe moje koło rodzinne. 8 Pochwyciłeś mnie i to
ma przeciwko mnie świadczyć! Tak, przeciw mnie występuje moja własna niemoc,
oskarża mnie przed moim obliczem. 9 Jego gniew mnie szarpie i ściga, zgrzyta
na mnie swoimi zębami; jak wróg rozsrożył na mnie swój wzrok.
*16,11 także: swawolnikom
*16,13 inni: dotkliwe
mowy przyjaciół
*16,15 czyli żałobną włosiennicę
**16,15 czyli symbol potęgi i chwały
17.
Mój duch jest złamany,
moje dni przygasły, groby czekają.
*17,10 także: nawróćcie się
18.
Zatem Bildat z Szuach odparł, mówiąc: 2 Jak długo zamierzacie
urządzać te łowy na słowa? Pomyślcie, a potem pomówimy. 3 Czemu my jesteśmy
uważani jako bydło, uważani jako umysłowo zakuci
w waszych * oczach? 4 Ty, który sam się
rozszarpujesz w swoim gniewie – czy z twojego powodu ziemia powinna być wyludnioną,
albo skała ma się usunąć ze swego miejsca? 5 Bo jednak światło niegodziwego gaśnie, a
płomień jego ogniska nie świeci. 6 W jego namiocie jasność się ściemnia, a jego
pochodnia nad nim gaśnie. 7 Jego dzielne kroki się skracają i strąca
go w przepaść jego własny zamiar. 8
Bowiem własnymi stopami bywa wpędzany w sieć i musi chodzić po plecionce *. 9 Za piętę chwyta go potrzask oraz silnie
trzymają go sidła. 10 Pętla ukryta jest przy
ziemi, a pułapka na niego - na ścieżce. 11 Zewsząd
trwożą go strachy i płoszą na każdym kroku. 12 Łaknie go niedola *, zaś u jego boku przygotowana jest klęska. 13
Pierworodny śmierci * pożera włókna jego skóry
oraz pochłania jego członki. 14 Zostaje wyrwany ze swego namiotu, w
którym uważał się za bezpiecznego oraz pędzi do króla strachów *. 15 To, co do
niego nie należy, osiada w jego namiocie, a na jego siedzibę sypią siarkę. 16 Jego korzenie usychają od dołu, a jego gałęzie z
wierzchu więdną. 17 Jego pamięć znika z ziemi, a jego imienia
nie wspominają na ulicach. 18 Od światła wyrzucają go do ciemności;
wypędzają go z okręgu świata. 19 W jego
rodzinie nie pozostaje mu ani syn, ani wnuk i nie ma niedobitka w jego
mieszkaniu. 20 Potomni przerażają się jego dolą, a jego przodków
ogarnia zgroza. 21 Tak oto
bywa z mieszkaniem szalbierza; takim jest
miejsce tego, co nie znał Boga.
*18,3 liczba mnoga
dotyczy jakby stronnictw w dyskusji
*18,8 czyli po
sieci
*18,12 także: cierpienie, męczarnia, smutek
*18,13 chodzi najprawdopodobniej o trąd, symbol winy
*18,14 personifikacja
śmierci
19.
Zatem Ijob odpowiedział, mówiąc: 2
Jak długo chcecie dręczyć mą duszę i gnębić mnie słowami? 3 Oto już
dziesięciokrotnie mnie lżyliście i nie wstydzicie się mnie krzywdzić *.
*19,3 dosłownie: podkopywać
*19,17 inni z aram.: moje odchody
*19,25 dokładnie:
najbliższy powinowaty, na którym spoczywał obowiązek pomszczenia skrzywdzonego
krewniaka.
*19,27 dokładnie: którego
sam dla siebie zobaczę okiem ducha
20.
Zatem Cofar z Naamy odparł, mówiąc: 2 Właśnie dlatego znowu
mnie przynaglają moje myśli i dlatego czuję się wzburzonym. 3
Słyszałem hańbiącą mnie naganę i odpowiedział mi niezrozumiały dla mnie duch *. 4
Czy nie znasz tej odwiecznej prawdy, wiadomej od
chwili ustanowienia człowieka na ziemi, 5 że triumf niegodziwych jest krótkotrwały,
a radość szalbierzy tylko chwilowa? 6 Choćby wzniosła się ku niebiosom jego
hardość, a głowa sięgała do obłoków, 7 jednak zginie na wieki jak mierzwa *; zaś ci, którzy go widzieli, zapytają: Gdzie się
podział? 8 Uleci jak sen i go nie znajdą; został spłoszony niby
nocne widziadło. 9 Oko, które
go oglądało, więcej go nie zobaczy oraz więcej nie
ujrzy go jego miejsce. 10 Jego dzieci muszą zaspakajać krzywdzonych,
a jego ręce – zwrócić, co wydarł. 11 Choć jego członki napełnione są
młodzieńczą siłą, to ona musi spocząć z nim w prochu. 12 Chociaż zło jest
słodkie w jego ustach oraz chowa je pod
językiem; 13
chociaż je pielęgnuje i nie wypuszcza, trzymając na swoim podniebieniu; 14
jednak pokarm zamienia się w jego trzewiach w jaszczurzą żółć we wnętrzu. 15 Pochłonął bogactwa, ale musi je znowu wypluć; Bóg
wyrzuci je z jego głodnego wnętrza. 16 Wessał jad jaszczurzy, więc uśmierca go żądło syczących
gadów. 17
Nie będzie się rozkoszował widokiem potoków,
rozlewających się strumieni miodu oraz śmietanki. 18 Musi zwrócić cudzą pracę,
nie strawi jej; i ile dóbr nie nabył – nimi się nie ucieszy. 19 Bowiem gnębił i opuszczał biednych oraz zagarnął
dom, którego nie zbudował. 20 Zaprawdę,
nie zaznawał pokoju w swoim wnętrzu, dlatego też nie zatrzyma niczego ze swych
skarbów. 21 Nic nie uszło jego pożądliwości, dlatego jego dobro nie
ma trwałości. 22 Gnębi się w pełni swego dostatku oraz
spada na niego cała moc strapienia. 23 Choćby mu starczyło na napełnienie swojego
wnętrza - Bóg spuszcza na niego żar Swojego
gniewu oraz zrasza go siarczystą swą wilgocią. 24
Choć się schroni przed żelazną zbroją – przebije go grot z kruszcu. 25
Wyciąga go, a z grzbietu wychodzi iskrząca się stal z jego żółcią; uchodzi,
lecz na nim strachy. 26 Cały mrok zasadził się na jego skarby,
pożera go ogień nie rozniecony przez ludzi;
strawia szczątki w jego namiocie. 27 Niebiosa odsłaniają jego winę, a ziemia
powstaje przeciw niemu. 28 Plon jego domu będzie uprowadzony; w
dzień Jego gniewu stanie się rozpływającą się wodą.
29
Oto udział niegodziwego od Boga i dziedzictwo naznaczone mu przez Wszechmocnego.
*20,3 także: C wiatr
*20,7 wysuszoną stertę i prasowaną trawę przeznaczano na
Wschodzie do palenia.
21.
Zatem Ijob odparł, mówiąc: 2 Słuchajcie, słuchajcie
mojej mowy, i niech mi to będzie od was pocieszeniem. 3
Znieście mnie, choćbym był dla was ciężarem; a po moim przemówieniu,
niech każdy mi urąga. 4
Czy przeciw ludziom zwraca się moja skarga? Jakbym wtedy zdołał zachować
cierpliwość? 5 Spójrzcie na mnie oraz zdrętwiejcie,
połóżcie dłoń na usta. 6 Tak, kiedy o tym pomyślę – przerażam się,
a dreszcz przenika moje ciało. 7 Czemu
niegodziwi zachowują życie; starzeją się, i wręcz wzmagają na sile? 8
Razem z nimi, w ich obliczu rozwija się ich potomstwo, więc mają swe latorośle
przed oczyma. 9 Ich domy są
bezpieczne, wolne od trwogi, nie dotyka ich Boża rózga. 10 Jego byk się parzy
oraz nie psuje nasienia; jego krowa lekko zrzuca
i nie roni. 11 Wypuszczają swoje pacholęta niby trzodę, zatem ich dzieci
hasają. 12
Wyśpiewują głośno przy bębnie i cytrze oraz cieszą się przy dźwiękach fletu. 13 W szczęściu spędzają swoje dni, po czym w mgnieniu
oka zstępują do Krainy Umarłych S.
22.
Zatem odparł Elifaz z Themanu, mówiąc: 2
Czy człowiek świadczy przysługę Bogu? Przecież rozumny raczej służy
samemu sobie. 3 Czy to jest korzyść dla Wszechmocnego, gdy
jesteś sprawiedliwy? Albo pożytek dla Niego, gdy czynisz zacnymi swoje drogi? 4
Czy cię karci z powodu twojej bogobojności? Czy dlatego wszczynał z tobą
sprawę? 5
Czy twoja niegodziwość nie jest wielką, a twoje przewinienia nieskończone? 6
Zapewne bez przyczyny pobierałeś zastaw od swoich braci i obdzierałeś z szat na
wpół nagich. 7 Nie podałeś wody znużonemu, a głodnemu
odmówiłeś chleba. 8 Ziemia dla
człowieka pięści i osiada na niej ten, kto się wynosi na przedzie. 9 Wypędzałeś wdowy z
próżną dłonią i zmiażdżyłeś ramiona sierot. 10 Dlatego otoczyły cię zewsząd sidła i trwoży cię nagły strach. 11
Wciąż nie widzisz wskutek ciemności oraz powodzi wód, która cię okrywa. 12 Mówisz: Czy Bóg nie jest wysoko, w niebiosach? Spójrz
na czoło gwiazd, jak są niedościgłe.
23.
Zatem Ijob odpowiedział, mówiąc: 2 Jeszcze dzisiaj muszę
uskarżać się w goryczy, bo ciężko leży na mym westchnieniu moja ręka. 3
Gdyby mi ktoś oznajmił, gdzie Go mogę znaleźć, szedłbym aż do Jego siedziby. 4 Przedłożyłbym Mu moją sprawę, a me usta napełnił
dowodami. 5
Pragnął bym poznać słowa, które by mi powiedział i zrozumieć, co mi oświadczy. 6
Czy będzie się ze mną spierał wielkością Swojej siły? Nie. Gdyby tylko zechciał
zwrócić na mnie uwagę, 7 wtedy ja, będąc
prostolinijny, bym się z Nim prawował, więc
zostałbym przez mojego sędziego uwolniony na zawsze. 8
Ale oto, gdy idę naprzód - nie ma Go, a kiedy wstecz – też Go nie zauważam.
9
Po lewej, choć może działa – nie mogę Go dojrzeć; ukrywa się po prawej – ale
też Go nie ujrzę. 10 Gdyby
poznał drogę, którą szedłem i gdyby mnie doświadczył – okazałbym się jak złoto.
11
Moja stopa trzymała się silnie Jego śladów; przestrzegałem Jego drogi i nie
zbaczałem. 12 Nie odchodziłem od przykazań Jego ust; słowa Jego ust
chowałem w swoim wnętrzu. 13 On jednak trwa przy jednym – któż Go
powstrzyma? Jego istota zapragnęła i dlatego to spełnia. 14 Tak, spełni co mi przeznaczył; a powziął jeszcze więcej podobnych
postanowień. 15 Dlatego, gdy to rozważam, trwożę się
przed Jego obliczem i przed Nim drżę. 16 Tak, Bóg
doprowadził moje serce do lęku; Wszechmocny mnie przeraził. 17
Ponieważ nie czułem się zniweczony ani widokiem
ciemności, ani moim obliczem, które pokryło nieszczęście.
24.
Czemu przez Wszechmocnego nie są ustalone czasy
S, oraz ci, którzy Go poznali, nie mogą zobaczyć Jego
dni. 2 Niegodziwi przesuwają granice, zagrabiają i pasą trzody.
3
Porywają osły sierotom i w zastaw zabierają krowę wdowy. 4
Biednych spychają z drogi; zatem nędzarze ziemi muszą się razem kryć. 5
Oto biedni wychodzą na swój trud jak dzikie osły z pustyni, szukając gorliwie pożywienia
– step daje im chleb dla dzieci. 6 Na polu zżynają jego mieszane ziarno i
podbierają z winnicy niegodziwych. 7 Nago nocują z powodu braku odzieży i nie
mają okrycia na zimnie. 8 Na wskroś
mokną pod ulewą w górach i z braku schronienia tulą się do skały. 9
Niegodziwi od piersi porywają sierotę i biorą
to, co jest na biednym. 10 Dają im chodzić nago, bez odzieży oraz o
głodzie znosić snopy. 11 Między murami
wydeptują oliwę, tłoczą prasy, a przy tym pragną. 12 Z miast rozlegają się
ludzkie jęki, lamentuje dusza mordowanych, ale Bóg na tą ohydę nie zważa. 13
To oni należą do zawziętych wrogów światła; ci, którzy
nie znają Jego dróg i nie postali na Jego szlakach. 14 Opryszek zrywa się
świtem, zabija bezbronnych i biednych, a w nocy zakrada się jako złodziej. 15
Oko cudzołożnika pilnuje zmierzchu, mówiąc: Nie ujrzy mnie żaden wzrok, bo na
twarz położyłem zasłonę. 16 W ciemności włamują się do domów, które za
dnia wyznaczyli; nie chcą znać światła. 17 Bowiem śmiertelny mrok jest dla nich wspólnie porankiem, bo dobrze są
obeznani ze strachami śmiertelnej pomroki. 18 Lekko się
unoszą na powierzchni wody *, ich udział na ziemi
jest przeklęty; nie kierują się na drogę do swych
winnic. 19 Jak posucha i
upał trawi śnieżne wody, tak też i grób grzeszników. 20 Zapomina go żywot matki, lubuje się w nim robactwo. Nie wspominają
go więcej, bowiem niesprawiedliwość łamie się jak drzewo. 21 On, co to nękał
niepłodną, która nie rodziła, a wdowie nie świadczył nic dobrego.
*24,18 najprawdopodobniej mowa tu o korsarzach
25.
Zatem odparł Bildat z Szuach, mówiąc: 2 Jego jest panowanie i
majestat; Tego, co tworzy pokój na Swoich wysokościach. 3
Czy jest znana liczba Jego zastępów? A
nad kim nie wschodzi Jego światło? 4 Jakby człowiek miał być sprawiedliwy wobec
Boga, a zrodzony z niewiasty okazał się czystym? 5 Oto i księżyc nie
świeci, a i gwiazdy nie są czyste w Jego oczach. 6 O ileż mniej człowiek –
larwa, i syn człowieka - robak.
26.
Zatem Ijob odpowiedział, mówiąc: 2 Jakże pokrzepiłeś
bezsilnego, wsparłeś ramię pozbawionego mocy! 3 Jak oświeciłeś bezrozumnego
i objawiłeś mu pełnię wiedzy! 4 Komu wynurzyłeś twe słowa i czyje
natchnienie z ciebie wyszło? 5 Oto drżą * nawet
duchy zmarłych, głęboko pod wodami oraz ich mieszkańcami.
6
Przed Nim obnażona jest Kraina Umarłych S, a
także nie ma zasłony zatracenie. 7 Rozciąga północ nad * pustką **, ziemię zawiesza na ***
nicości. 8
W Swoich chmurach związuje wody, a jednak nie rwie się obłok pod nimi. 9
Zakrywa widok Swojego tronu, rozpościerając wokół niego Swój obłok. 10
Zakreślił kres na powierzchni wód, tak jak granicę światła z mrokiem. 11
Filary niebios się zachwiały i osłupiały przed Jego groźbą. 12 Swoją mocą spienił morze, a Swą mądrością zmiażdżył jego
napór *.
13
Jego tchnieniem rozjaśnia się niebo; Jego ręka skręciła zwinnego węża. 14
Oto zarysy Jego dróg, ale i tylko szept wieści, którą zasłyszeliśmy o Nim.
Przecież Jego wszechmoc jest gromowładną – któż ją zrozumie!
*26,5 także: cierpią
*26,7 także: dla, nad, wokół
**26,7 także: chaosem, bezładem (określenia użyte
przy formowaniu ziemi)
***26,7 także: ponad, razem
z, wokół, mimo
*26,12 hebr.: Rahaba; najprawdopodobniej
personifikacja pychy, naporu i arogancji; także:
mityczny potwór morski, symboliczna nazwa Micraimu
27.
I Ijob dalej prowadził swoją pouczającą przypowieść, mówiąc:
2
Żyje Bóg, który mnie pozbawił mojego rozstrzygnięcia sprawy; Wszechmocny, co
przejął goryczą moją duszę, 3 że dopóki mam w sobie oddech i Boże
tchnienie *
w mych nozdrzach, 4 moje usta nie wypowiedzą niesprawiedliwości, ani mój język nie wymyśli
obłudy. 5
Dalekim to jest ode mnie, abym wam słuszność
przyznawał; póki nie skonam, nie pozwolę sobie zabrać mej niewinności. 6
Trzymam się mojej sprawiedliwości i jej nie puszczę, a me sumienie nie potępia
żadnego z moich dni. 7 Mój wróg musi się okazać niegodziwy, a mój
przeciwnik jako krzywdziciel. 8 Bo jaka jest
nadzieja obłudnika, gdy Bóg odetnie, gdy wydrze jego duszę? 9
Czy Bóg usłyszy jego wołanie, gdy przypadnie na niego niedola? 10 Albo, czy on może się rozkoszować Wszechmocnym oraz
wzywać Boga w każdym czasie? 11 Ja wam jednak wskażę, co dzieje się ręką
Boga; nie zataję, co zamierza Wszechmocny. 12 Oto wszyscy to widzieliście; więc czemu
mówicie marności? 13 Taki jest
udział człowieka niegodziwego u Boga; dziedzictwo tyranów, które odbierają od
Wszechmocnego. 14 Jeśli jego synowie podrosną – pójdą pod
miecz, a jego potomkowie nie nasycą się chlebem. 15 Zaś pozostali po nim,
będą pochowani w czasie zarazy i nie zapłaczą po nich ich wdowy. 16
Choćby nagromadzał srebra jak prochu oraz nabył sobie szat jak błota, 17
on nabędzie, ale sprawiedliwy je przyodzieje, a to srebro rozdzieli
nieskazitelny. 18 Zbuduje
swój dom niby mszyca; jak budę, którą wystawia stróż. 19 Położy się jako
bogaty, lecz tego więcej nie uczyni; otworzy swoje oczy, ale już go nie będzie.
20
Dosięgną go strachy jak powodzie, w nocy uprowadzi go nawałnica. 21
Wicher go uniesie i odejdzie, gdyż porwie go z jego miejsca. 22
Bóg go odtrąci, wciąż będzie na niego mierzył;
zatem przed Jego mocą musi uciekać i uciekać. 23 Wtedy każdy klaśnie nad nim rękami i syknięciem usunie go z jego
miejsca.
*27,3 także: duch
28.
Srebro ma swą kopalnię, a złoto miejsce, gdzie je
oczyszczają. 2 Żelazo wydobywa się z ziemi, a z kamienia
stapiają kruszec. 3 Położono kres
ciemności, bowiem docierają do ostatnich jej granic; do kamieni, które leżą w
mroku, w cieniu śmiertelnej pomroki; 4 w oddaleniu od zamieszkałych siedzib,
gdzie o nich zapomniały stopy przechodniów; przebijają szyb i zawieszeni, kołyszą
się z dala od ludzi. 5 Z ziemi
wychodzi chleb, ale pod nią burzy się ogień. 6 Pokładem szafirów są
jej kamienie i złoty piasek udziałem. 7 Ale ścieżki
do tego nie zna drapieżny ptak, ani jej nie
wypatrzyło oko krogulca. 8 Nie kroczą po niej młode bestie, ani nie
stąpa po niej stary lew. 9 Człowiek wyciąga swoją rękę po krzemień, wywraca góry do korzenia. 10
Przez skały przeprowadza strumienie, a jego wzrok wykrywa każdy klejnot. 11
Tamuje żyły wodne, aby się nie sączyły, a co jest skryte wychodzi na światło. 12
Ale mądrość – gdzie ją znaleźć? I gdzie jest siedlisko
poznania? 13
Śmiertelny nie zna jej ceny, ani nie potrafi jej
znaleźć na ziemi żyjących. 14 Głębina woła: We mnie jej nie ma; a morze
powiada: Przy mnie jej nie ma. 15 Nie można jej opłacić szczerym złotem,
ani nabyć jej wagą srebra. 16 Nie zrównoważy jej złoto Ofiru, ani
kosztowny beryl, lub szafir. 17 Nie zrówna jej ani złoto, czy szklisty
klejnot, ani jej ceną nie jest szczerozłote naczynie. 18 O perłach oraz krysztale
nie trzeba przy niej wspominać, bo naszyjnik mądrości jest
droższy niż korale. 19 Nie zrówna się z nią etiopski topaz oraz
nie zrównoważy jej najszczersze złoto. 20 Mądrość – skąd ona przychodzi i gdzie
jest miejsce poznania? 21 Zakryta
jest przed oczami wszystkich żyjących i utajona przed ptactwem nieba. 22
Zatracenie i śmierć powiadają: Tylko wieść o niej słyszeliśmy naszymi uszami. 23
Jeden Bóg prawdziwy świadom jest do niej drogi; On jeden zna jej siedzibę. 24
Bowiem On sięga wzrokiem aż po krańce ziemi i widzi, co jest pod całym niebem. 25 Gdy nadał wiatrowi wagę, a wody urządzał
miarą; 26 kiedy zakreślił deszczowi prawo i szlaki błyskom
gromów - 27
wtedy obejrzał ją i sprawdził, ustanowił ją i wypróbował. 28 Potem oświadczył
człowiekowi: Oto bojaźń * Pana jest prawdziwą mądrością, a omijanie złego
– rozumem.
*28,28 także: respekt;
szacunek, cześć
29.
I Ijob dalej prowadził swoją pouczającą przypowieść, mówiąc:
2
Kto mi to da, abym był jak za dawnych miesięcy, za owych dni, kiedy Bóg się mną
opiekował? 3
Kiedy Jego pochodnia jeszcze świeciła nad mą głową; gdym jeszcze w Jego świetle
szedł przez ciemność. 4 Taki, jak
za dni mej młodości, gdy zgromadzenie Boga było na terenie mego namiotu. 5
Kiedy Wszechmocny był jeszcze ze mną, a wokół mnie moje dzieci. 6
Gdy moje stopy kąpały się w śmietance, a skała przy mnie wylewała potoki oliwy.
7
Kiedy z bramy wychodziłem na miasto, a na rynku stawiano moje krzesło. 8
Widząc mnie, młodzi się ukrywali, a sędziwi podnieśli się i stali. 9
Przywódcy powstrzymywali swe mowy, przykładając rękę do swoich ust. 10
Milkły głosy władców, a ich język przylegał im do podniebienia. 11 Tak, ucho co mnie słyszało – było szczęśliwe; a oko,
które mnie widziało – dawało mi świadectwo. 12 Bo wybawiałem strapionego,
który wołał i sierotę, za którą nikt się nie ujmował. 13 Do mnie przychodziło błogosławieństwo
dla tego, co się tułał oraz rozweselałem serce
wdowy. 14
Przyodziałem się w sprawiedliwość; zdobiła mnie niby płaszcz, zaś mój wyrok był
jak korona. 15 Byłem okiem dla ślepego
i nogą dla chromego. 16 Byłem ojcem ubogich, a
sprawę nieznanego mi – badałem. 17 Kruszyłem szczęki krzywdziciela i wydzierałem
zdobycz z jego zębów. 18 Wtedy uważałem: Skonam w mym gnieździe, a
me dni rozmnożę niczym piasek. 19 Mój korzeń rozkrzewi się ku wodom, a na
moich gałęziach będzie nocować rosa. 20 Przy mnie odświeży się moja cześć i
odnowi się łuk w mojej ręce. 21 Słuchano mnie, czekano, i milczano wobec
mojego zdania. 22 Po moim słowie nie odezwano się powtórnie,
a ma mowa spadała na nich jak krople. 23 Wypatrywali
mnie jak deszczu i otwierali swe usta jakby na późny deszcz. 24
Uśmiechałem się do nich, kiedy tracili odwagę, bo nie mogli przytłumić jasności
mego oblicza. 25 Gdy przychodziłem do nich, zasiadałem na
najprzedniejszym miejscu; przebywałem jak król wśród hufców; jako ten, co
raduje smutnych.
30.
Teraz mnie wyśmiewają młodsi ode mnie w latach;
nawet ci, których ojców nie chciałbym postawić z psami * mojej trzody. 2
Więc na co by mi się przydała siła ich rąk? Czy przy nich przepada
starość? 3
Przy tych, co żyją samotnie z powodu niedostatku
i głodu; co uciekają na step, w mrok grozy i opuszczenia. 4
Tych, co po krzakach zrywają na pokarm lebiodę oraz korzonki jałowca. 5
Z koła ludzi ich wypędzają oraz krzyczą za nimi,
jak za złodziejem. 6 Mieszkają w
łożyskach potoków *, w podziemnych jamach lub
skałach. 7 Jęczą między krzakami i cisną się pod pokrzywy. 8
Synowie bezecnych wraz z synami ludzi bez nazwy – biczem wygnani z ziemi.
*30,1 S także: ze
stróżami
*30,6 inni: w strasznych dolinach
31.
Zawarłem przymierze z moimi oczyma; w jakim celu mam zwrócić uwagę na dziewicę? 2 Czym byłby u góry dział od Boga i dziedzictwo
Wszechmocnego z wysokości? 3 Czy nie jest to nieszczęściem dla
niegodziwców i srogą klęską dla złoczyńców? 4
Czyżby nie widział moich dróg i nie liczył wszystkich moich kroków? 5
Jeśli postępowałem z fałszem i ma noga spieszyła się do obłudy, 6
niech mnie zważy na sprawiedliwej wadze, aby Bóg poznał mą niewinność. 7
Jeśli mój krok zboczył z właściwej drogi, albo me serce szło za moimi oczyma, a
do mych rąk przylgnęła jakaś zmaza *, 8 niech sieję, a inny niech spożywa, oraz niech
moje latorośle będą wykorzenione. 9 Jeśli me serce dało się uwieść z powodu jakiejś kobiety i jeśli czyhałem u drzwi mojego
sąsiada, 10
niech moja żona miele innemu i niech inni się nad nią schylają. 11
Gdyż to czyn sprośny; tak, występek, już i sądownie karany. 12
Bo to jest ogień, co pożera aż do zniszczenia
oraz wyplenia cały dobytek. 13 Jeślibym
pomiatał prawem sługi, albo mej służebnicy, gdy prowadzili ze mną spór, 14
co bym zrobił, gdyby powstał Bóg i gdyby to badał; co bym Mu odpowiedział? 15
Czyż Ten sam, który mnie stworzył w łonie, nie stworzył i jego; czyż nie Jeden
nas ukształtował w łonie matki? 16 Czy odmówiłem pragnieniu ubogich, lub
pozwoliłem zbyt wyczekiwać oczom wdowy; 17 czy sam
kosztowałem swoją kromkę, a nie jadał z niej i sierota? 18 Raczej, od mej
młodości, podrastała mi jako ojcu, a z łona mojej matki * przewodziłem wdowie. 19 Jeśli widziałem ginącego bez odzieży, lub
ubogiego bez przykrycia; 20 jeśli nie błogosławiły mi jego biodra i
nie zagrzewał się wełną moich owiec; 21 jeśli podniosłem przeciw sierocie moją
rękę, gdym widział w bramie, że potrzebna jest pomoc
– 22
niech odpadnie moja łopatka od swego grzbietu, a me ramię niech będzie
odtrącone od łokcia! 23 Niechybnie
padła by na mnie trwoga przed karą Boga i nie mógłbym się ostać w obliczu Jego
majestatu. 24
Jeśli moją nadzieję pokładałem w złocie, a do błyszczącego kruszcu mawiałem: Moja
ufności! 25
Jeśli się cieszyłem, że wzrosło moje mienie i że wiele dopięła moja ręka; 26
jeślim się zbytnio wpatrywał w blask słońca, gdy świeciło, albo w księżyc, gdy
się wspaniale toczył; 27 i dało się potajemnie uwieść moje serce,
by się w hołdzie do moich ust * składała moja
ręka – 28
to byłby to występek do osądzenia, bo bym się tym zaparł Boga na wysokości. 29
Czy się cieszyłem z upadku mojego nieprzyjaciela oraz tryumfowałem, gdy go spotkała
klęska? 30
Nigdy nie dopuszczałem, by zgrzeszyło me podniebienie i zażądało przekleństwa
jego duszy. 31 Czy ludzie mego namiotu nie mawiali: Kto nam pokaże
tego, co nie nasycił się z jego mięsiwa? 32 Obcy nie
przenocował na dworze, moje drzwi trzymałem otwarte dla przechodnia. Rzymian 12,13 33 Czy
przemilczałem, jak to zwykli ludzie, swoje wykroczenia, by w moim wnętrzu ukryć
winę – 34
by się lękać licznego tłumu, albo trwożyć przed najpośledniejszą z rodzin – i
dlatego milczałem oraz nie wychodziłem za drzwi? 35 O, gdybym także miał
kogoś, kto by mnie wysłuchał! Oto mój podpis – Wszechmocny niech mi odpowie!
Gdybym także miał pismo, które napisał mój oskarżyciel; 36 zaprawdę, na mym ramieniu bym je nosił i uwieńczył się nim jak
diademem. 37 Liczbę moich kroków bym mu objawił i podszedł do niego
jak książę. 38 Jeżeli moja ziemia
podniosła na mnie skargę, a razem z nią płakały nade mną jej zagony; 39
jeśli jej plon spożywałem bez zapłaty, lub do wzdychania prowadziłem jej właściciela
– 40
wtedy zamiast pszenicy niech mi wzejdzie oset, a
zamiast jęczmienia - kąkol. Tu skończyły się
mowy Ijoba.
*31,7 inni: cokolwiek z nieuczciwie nabytego dobra
*31,18 w rozumieniu: z przyrodzonej potrzeby
*31,27 bożyszcza czczono przez przykładanie ręki do ust i
przesłanie pocałunku z daleka.
*32,2 co znaczy: Wysokiego
*32,9 także: rozstrzygnięcia,
sądy, wyroki, plany
33.
Słuchaj więc Ijobie mojej mowy, nastaw ucho na
wszystkie moje słowa. 2 Gdy oto raz otworzyłem moje usta – mój
język sam już mówi na moim podniebieniu. 3 Szczerość mojego serca odbije się w moich
słowach, a me usta wynurzą jasną prawdę. 4 Duch Boga mnie stworzył, ożywiło mnie tchnienie
Wszechmocnego. 5 Jeśli zdołasz – chciej mi zaprzeczyć;
szykuj się przede mną i broń. 6 Oto jestem jak ty wobec Boga, i ja jestem skrojony z gliny. 7 Zatem nie powinna cię trwożyć jakaś obawa
przede mną, a me brzemię zbytnio cię nie przytłoczy. 8
Ale wypowiedziałeś się w moje uszy i jeszcze słyszę brzmienie twych
słów. 9
Powiedziałeś: Ja jestem czysty, wolny od występku, nieskazitelny i nie ma we
mnie winy. 10
Zaprawdę, Bóg wynajduje przeciw mnie szykany i uważa
mnie za Swojego wroga. 11 Kładzie w okowy moje nogi oraz śledzi
wszystkie moje ścieżki. 12 Oświadczam ci, że w tym nie jesteś
sprawiedliwy *;
Bóg zawsze jest wyższy niż człowiek. 13
Czemu zatem prowadziłeś z Nim spór? Przecież On wszystkich spraw nie objawia. 14
Jednak Bóg przemawia, raz i drugi; tylko na to się nie zwraca uwagi. 15 We śnie, w widzeniu nocnym, kiedy twardy sen ludzi
opada i drzemią na swoim łożu, 16 wtedy
otwiera ludziom uszy, kładąc pieczęć na danej im przestrodze. 17 Aby odwieść człowieka od złego czynu i uchronić męża
od pychy. 18 Tak, ochrania
jego duszę od zniszczenia, by pod oręż nie poszło jego życie. 19
Bywa też na swym łożu karmiony cierpieniem, a w jego członkach jest uporczywa
walka. 20
Chleb staje się zmierzłym w jego życiu i
ulubiona strawa jego osoby. 21 Zanika
jego ciało, tracąc wygląd i przedtem niewidoczne, gołe wysadzają się jego
kości. 22 Tak do grobu zbliża się jego osoba, a jego życie do
śmiercionośnych potęg. 23 Jeśli jest więc, dla niego posłaniec, orędownik,
jeden z oddziału pod komendą jednego wodza, co objawi człowiekowi jego
powinność; 24
jeśli Bóg się nad nim zmiłuje oraz powie: Otrzymałem
okup; wybawiam, aby nie zstąpił do grobu – 25 wtedy jego cielesna natura S
odświeża się szybciej niż za młodu i znowu wraca do swej młodzieńczej siły. 26
Kiedy się modli do Boga, przyjmuje go łaskawie, i
w triumfie pozwala mu oglądać Swoje oblicze. Tak wynagradza On człowiekowi jego
sprawiedliwość.
*33,12 C nie masz słuszności
34.
Potem Elihu ciągnął dalej, mówiąc: 2
Mądrzy, słuchajcie moich słów; a wy, rozumni, nakłońcie ku mnie ucho. 3
Bowiem ucho rozróżnia mowy, tak jak podniebienie
kosztuje pokarm. 4 Wybierzmy sobie proces; rozważmy między
sobą to, co właściwe. 5 Ponieważ Ijob powiedział: Jestem
sprawiedliwy, ale Bóg odsunął moją sprawę. 6 Więc mam kłamać pomimo mojej niewinności?
Bolesna jest moja strzała, choć jestem wolny od występku. 7 Gdzież jest taki mąż jak Ijob, który by pił obelgi jak wodę? 8
Który by chodził w towarzystwie ze złoczyńcami i obcował z niegodziwymi ludźmi?
9
Przecież on powiedział: Człowiek nie ma pożytku, choć stara się podobać Bogu. 10
Dlatego mnie posłuchajcie, rozumni mężowie: U Boga niemożliwa jest niegodziwość, u Wszechmocnego – niesprawiedliwość.
Rzymian 9,14 11 Raczej płaci On
człowiekowi według jego pracy i wydziela każdemu według jego drogi. Mateusz 16,27 12 Zaprawdę, Bóg niegodziwie nie działa,
Wszechmocny nie wykrzywia sądu. 13 Kto Mu dał
władzę nad ziemią? Kto ustanowił cały krąg świata? 14 Gdyby miał wzgląd
tylko na Siebie oraz do Siebie ściągnął ducha - Swe tchnienie, 15
razem by wyginęła cała cielesna natura S, a człowiek wrócił do prochu. 16
Jeśli jesteś rozsądny – tego posłuchaj, daj ucho
głosowi moich ust. 17 Czy nienawistny mógłby sprawować rządy?
Albo, czy możesz pomawiać o niegodziwość Potężnego i Sprawiedliwego, 18 który powie do króla – niepożyteczny, a do książąt -
oto niegodziwcy? 19 On nie uwzględnia oblicza panów i nie wyróżnia
możnego nad biednego, gdyż wszyscy są dziełem Jego rąk. Kolosan 3,25 20 W mgnieniu oka i pośród nocy giną; naród
się wzburza, a znikają; usuwa mocarzy nie poruszając ręką. 21 Jego oczy są zwrócone na drogi każdego człowieka
i On widzi wszystkie jego ścieżki. 22 Nie ma ani ciemności, ani śmiertelnej
pomroki, dokąd mogą się ukryć złoczyńcy. 23 Bo nie
wkłada na kogoś więcej, by przed Bogiem ukazał się na sąd. 24 Druzgoce mocarzy bez
śledztwa, a na ich miejscu ustanawia innych. 25 Ponieważ zna ich
sprawy – przez noc ich strąca, zatem zostają zmiażdżeni. 26 Na publicznym miejscu chłoszcze ich jako niegodziwców, 27
tych, co odstąpili od Niego, a na żadną z Jego dróg nie zważali. 28 Lecz doprowadzili do Niego krzyk biednego, by
usłyszał skargę ubogich. 29 Jeśli więc
daje pokój, któż Go potępi? A jeśli skrywa Swoje oblicze, kto Go zobaczy?
Jednak On czuwa nad narodem, jak i nad
pojedynczym człowiekiem. 30 Aby obłudny człowiek dalej nie panował; z tych, co sprowadzają upadek ludu. 31
Jeśli więc ktoś powie do Boga: Poniosłem karę, więcej nie zawinię;
35.
I Elihu ciągnął dalej, mówiąc: 2 Czy uważasz za słuszne,
gdy powiadasz: Moja sprawiedliwość od Boga? 3 Gdy się pytasz: Jak mi
pomoże? Jaką mam korzyść, że nie grzeszę? 4 Odpowiem ci na to dowodami, a nadto twym
przyjaciołom wraz z tobą. 5 Spójrz ku
niebu i zobacz, przypatrz się obłokom, które są
wysoko nad tobą. 6 Jeżeli zgrzeszysz – czym Go dotkniesz? A
jeżeli twoje występki są liczne – czym Mu zaszkodzisz? 7 Jeżeli jesteś sprawiedliwy – co Mu dasz? Czy On coś bierze z twojej ręki? 8 Twoja niegodziwość dotyczy
podobnego do ciebie człowieka; a twoja sprawiedliwość ciebie, synu Adama. 9
Wprawdzie utyskują na liczne ciemięstwa oraz uskarżają się na ramię możnych, 10
jednak nikt nie powiada: Gdzie jest Bóg, mój
Stwórca, który i w noc nieszczęścia obdarza
pochwalnymi pieśniami, 11 który czyni nas mądrzejszymi od bydląt
ziemi oraz rozumniejszymi od ptactwa nieba? 12 Utyskują więc, nad hardością nikczemnych i nie znajdują
odpowiedzi. 13 Nie, Bóg nie zwraca uwagi na marność, Wszechmocny na
to nie patrzy. 14 Zwłaszcza gdy twierdzisz, że Go nie widzisz; że sprawa przed Nim leży, zaś ty z tego powodu wyczekujesz.
36.
I Elihu dodał, mówiąc: 2 Poczekaj chwilę, a ci
pokażę, że rozporządzam jeszcze innymi wypowiedziami o Bogu. 3
Z daleka przytoczę mój wniosek * i oddam sprawiedliwość mojemu Stwórcy. 4
Gdyż zaprawdę, me słowa nie są kłamstwem; bo przed tobą jest mąż szczerej myśli *. 5 Oto potężny Bóg, a jednak nikim nie gardzi,
bo On jest potężny siłą serca *. 6
Nie ożywia niegodziwego, S a żebrzącym pomaga w sądzie. 7 Swoich oczu nie odwraca od sprawiedliwego;
nawet przy królach sadza ich na tronach, zostają tam na wieki oraz bywają
wywyższeni.
*36,3 inni: W obronie Tego, który jest daleko
*36,4 inni: skończonej
wiedzy, bez zarzutu
*36,5 także: rozumu, wiedzy, dążenia, determinacji
37.
Nad tym drży także moje serce i jakby wyskakuje ze
swego miejsca. 2 O, słuchajcie,
słuchajcie grzmienia Jego głosu oraz szumu, który wychodzi z Jego ust. 3
Pod całym niebem go rozsyła, a Jego światło idzie po krańce ziemi. 4
Głos za nim huczy, grzmi głosem Swojego majestatu i nie powstrzymuje błyskawic,
gdy Jego grom ma być słyszany. 5 Bóg straszliwie grzmi swoim głosem –
sprawuje wielkie rzeczy, których nie pojmujemy. 6
Tak, On mówi do śniegu: Padaj na ziemię; także do kroplistego deszczu
oraz do Swoich nawalnych oraz gwałtownych ulew. 7 Wtedy zamyka rękę każdego
człowieka, by wszyscy ludzie poznali Jego dzieła. 8 Zwierz cofa się do
jaskini oraz wylega w swoich kniejach. 9 Ze składu wychodzi burza, a mróz od
rozpędzonych wichrów. 10 Od Bożego tchnienia wytwarza się lód oraz
tężnieje przestwór wód. 11 Obciąża też chmury gradem, obłoki rozprasza
Swoim światłem, 12 więc wirują wokoło według Jego planów, by
na powierzchni całego kręgu ziemskiego uskutecznić wszystko, co im rozkazał. 13
Wywołuje je jako karcącą rózgę, bądź jako owoc ziemi, bądź jako znak Jego
łaski. 14 Ijobie, skłoń na to ucho, zastanów się i rozważ te
Boże cuda. 15
Czy ci wiadomo, jakie Bóg im nadaje zadanie, albo jak każe zabłysnąć światłu
Swoich chmur? 16 Czy
rozumiesz ruchy obłoków i dziwy Tego, który jest doskonałej umiejętności? 17
W jaki sposób ogrzewają się twoje szaty, kiedy ucisza ziemię powiewem od
południa? 18
Czy wraz z Nim rozpostarłeś niebiosa, jakby trwałe, lane zwierciadło? 19
Wskaż, co Mu mamy powiedzieć; bowiem nie potrafimy odpowiedzieć z powodu naszego
mroku. 20
Czy należy Go powiadomić, że chcę mówić? Czy człowiek kiedyś żądał, aby został
zgładzony? 21 Tak, nie można spoglądać na światło słońca, kiedy
jasno świeci wśród chmur i gdy przeciąga wiatr, który je oczyszcza. 22
Od północy zjawia się jakby złoto *; wokół Boga roztacza się straszny majestat. 23 Ale Wszechmocnego – Jego nie dościgniemy; On jest wzniosły potęgą, sądem i pełnią sprawiedliwości; nikogo
nie gnębi. 24
Dlatego ludzie powinni się Go obawiać; bo On lekceważy wszystkich mądrych we własnym
mniemaniu.
*37,22 najprawdopodobniej mowa o zorzy północnej.
38.
Wtedy, spośród orkanu, WIEKUISTY odpowiedział Ijobowi,
mówiąc: 2
Któż to jest, co zaciemnia Mój plan bezmyślnymi słowami? 3 Jako mąż przepasz swe
biodra, a Ja się ciebie zapytam, abyś Mi zdał
sprawę. 4
Gdzie byłeś, gdy utwierdzałem ziemię? Powiedz, jeśli posiadłeś mądrość. 5
Kto ustanowił jej rozmiary, jeśli to znasz? Albo kto rozpiął nad nią sznur
mierniczy? 6
Na czym są ugruntowane jej podstawy? Albo, kto rzucił jej kamień węgielny, 7
gdy razem zaśpiewały poranne gwiazdy i radośnie zagrzmiały wszystkie istoty Boże?
8
Kto zastawił wrotami morze, kiedy się wytoczyło, gdy wystąpiło jak z matczynego
łona? 9 Gdy obłoki uczyniłem jego szatą, a tumany jego
powłoką? 10 Gdy wyznaczyłem mu granicę *, ustanowiłem zawory oraz wrota. 11 I powiedziałem: Dotąd wolno
ci dojść, ale nie dalej, bo tu jest położona tama wzdęciu twoich fal. 12 Czy kiedyś, za swoich
dni, powołałeś świt, albo wyznaczyłeś zorzy jej miejsce? 13 By ogarnęła kraje
ziemi oraz zostali z niej strąceni niegodziwi; 14 aby się odmieniała jak
glina pod pieczęcią, a wszystko stanęło jakby w świeżym
przebraniu; 15 by niegodziwym zostało zabrane ich światło i było
pokruszone ramię, które jest podniesione. 16
Czy dotarłeś do źródeł morza i przechadzałeś się po dnie otchłani? 17 Czy odsłoniły się przed tobą bramy Krainy Umarłych S,
albo czy oglądałeś wrota śmiertelnej pomroki? 18 Czy ogarnąłeś rozumem
przestworza ziemi? Powiedz, jeśli to wszystko wiesz. 19 Która jest droga tam,
gdzie przebywa światło, a mrok – gdzie jego miejsce, 20 byś je sprowadził do
swej granicy, jeżeli zrozumiałeś ścieżki do ich domu? 21 * Ty je znasz, na to wygląda; bo już wtedy się urodziłeś i wielka jest liczba twoich dni. 22 Czy dotarłeś do składów śniegu? Czy widziałeś spichlerze gradu, 23
które przechowuję na czas ucisku, na dzień zapasów i boju? Objawienie 8,7 24 Która jest droga tam, gdzie się dzieli
światło, a po ziemi roztacza wschodni wicher? 25 Kto oddzielił ulewie
stoki oraz wyznaczył drogę błyskom gromów; 26
by zrosić deszczem ziemię przez nikogo nie zamieszkałą; pustynię, na której nie
ma człowieka? 27 By orzeźwić opuszczone i puste rozłogi oraz rozkrzewić świeżą ruń. 28
Czy deszcz ma ojca, albo kto płodzi krople rosy? 29 Z czyjego łona
wychodzi mróz i kto zrodził szron nieba? 30 Jak
kamieniem nakrywają się wody i tężeją powierzchnie fal *.
31
Potrafisz związać więzy plejad *, czy rozerwać
okowy Oriona? 32 Zdołasz wyprowadzić gwiazdy zodiaku w swojej
porze i poprowadzić Niedźwiedzicę wraz z jej młodymi *?
33
Czy znasz porządek niebios, albo czy ustanawiasz jego panowanie na ziemi? 34
Czy podniesiesz swój głos ku chmurom, by pokryła cię obfitość wód? 35
Czy możesz rozpętać błyskawice, aby przyszły i powiedziały do ciebie: Oto
jesteśmy? 36
Kto złożył w ukrytym miejscu mądrość, kto udzielił rozumowi bystrości? 37
Kto obliczył w Swojej mądrości pył? A składy nieba – kto je wypróżnia; 38
kiedy proch zlewa się w odlew i do siebie przylegają skiby? 39
Czy łowisz zdobycz dla lwicy? Czy zaspakajasz żądzę lwiąt; 40 gdy czają się w
jaskiniach, lub w gęstwinie rozkładają się na czatach? 41 Kto krukowi
przygotowuje jego pokarm, kiedy jego pisklęta wołają do Boga, tułając się bez pożywienia?
*38,10 inni: gdym jego siłę złamał moim prawem
*38,21 BG Czy znałeś czas, w którym się miałeś urodzić i jak wielką
jest liczba twoich dni?
*38,30 dokładniej: łączą się, ciasno przylegając jedna do drugiej
*38,31 grupy siedmiu gwiazd w konstelacji Byka, niby złączonych
więzami (Orion).
*38,32 Niedźwiedzica, albo Wóz – wielka konstelacja w pobliżu
gwiazdy polarnej. Młode - to 3 gwiazdy w jej ogonie.
39.
Czy znasz porę kiedy rodzą skalne kozice? Czy dozorowałeś
czas porodu u łań? 2 Czy możesz obliczyć miesiące, które muszą
spełnić, i znasz czas, kiedy rodzą? 3 Kurczą się, rzucają swoje młode i szybko
pozbywają się swoich bólów. 4 Ich młode nabierają sił, odchowują się na
otwartym polu; odbiegają i do nich już nie wracają. 5 Kto puścił na wolność
dzikiego osła? A pęta szybkobiegacza – kto je rozwiązał? 6 Na dom przeznaczyłem mu
step, a ziemię bezpłodną na siedlisko. 7 Ze zgiełku miasta się wyśmiewa i wrzasku
poganiacza nie słyszy. 8 Co wypatrzył po górach – to jest jego paszą,
więc śledzi wszelką zieleń. 9 Czy żubr * zechce ci służyć, albo czy przenocuje
u twego żłobu? 10 Czy twym sznurem zaprzęgniesz żubra do
zagonu, lub czy za tobą będzie bronował bruzdy? 11 Czy możesz na nim polegać oraz mu powierzyć swój trud, ponieważ
wielką jest jego siła? 12 Czy możesz mu
zawierzyć, że zwiezie ci twój wysiew i zgromadzi go do twojej stodoły? 13
Rześkie jest skrzydło strusich samic, lecz czy są to bocianie lotki i
upierzenie? 14 Ona znosi swe jaja na ziemi, po czym daje się im wygrzewać
w piasku. 15 Nie pamięta, że może je zgnieść ludzka noga oraz zadeptać dzicz stepu. 16
Srogo postępuje ze swoimi młodymi, jakby były nie jej; a jeśli jej trud jest daremny – nie zaznaje trwogi. 17
Bo Bóg pozbawił ją mądrości i nie użyczył jej rozumu. 18 Przy pierwszej sposobności unosi się wysoko, urąga z konia i jego jeźdźca.
19
Czy dajesz rumakowi dzielność? Czy jego szyję przystrajasz w falującą grzywę? 20 Czy puszczasz go w podskoki * jak szarańczę? A przenikliwość
jego rżenia wzbudza trwogę. 21 Jego kopyta ryją grunt, cieszy się swoją
siłą i wyrusza na spotkanie zbroi. 22 Urąga trwodze i się nie lęka; nie
ustępuje także przed ostrzem miecza. 23 Nad nim chrzęści kołczan, błyszczy włócznia
i lanca. 24
Z drżeniem i gniewem wchłania pył i nie daje się zatrzymywać na głos trąby. 25
Kiedy uderzy trąba, zarży, że hej! Z daleka wyczuwa bój, gromkie okrzyki wodzów
i wrzawę bitwy. 26 Czy mocą
twego rozumu wzbija się jastrząb, rozwijając swe skrzydła ku południu? 27
Czy na twój rozkaz wzlatuje orzeł i wysoko ściele swoje gniazdo? 28
Zamieszkuje na skale i przebywa na urwiskach skał, jakby w zamczysku. 29 Stamtąd wypatruje żeru, jego oczy śledzą daleko,
*39,9 także: bawół;
inni: jednorożec
*39,20 dokładniej: w
odbicie światła i głosu
40. I dalej WIEKUISTY odpowiedział Jobowi,
mówiąc: 2
Czy ten, który wiedzie spór chce jeszcze krytykować
Wszechmocnego? Niech odpowie ten, co strofuje
Boga. 3
Zatem Ijob odpowiedział WIEKUISTEMU, mówiąc: 4 Zaprawdę, jestem zbyt
znikomy; co miałbym Ci odpowiedzieć? Moją dłoń położę na swe usta. 5
Raz mówiłem, lecz więcej się nie odezwę; nawet dwukrotnie, ale tego już nie uczynię.
6 Wtedy,
spośród orkanu, WIEKUISTY odpowiedział Jobowi, mówiąc: 7 Jako mąż przepasz swe
biodra, a Ja się ciebie zapytam, abyś Mi zdał
sprawę. 8
Czy rzeczywiście w niwecz chcesz obrócić Mój sąd i Mnie obwinić, abyś się sam usprawiedliwił? 9 Czy masz ramię jak Bóg? Czy jak On, możesz zagrzmieć
twym głosem? 10 Przystrój się więc, we wspaniałość i
wielkość, i przyodziej się w blask, i majestat. 11 Roztocz wybuchy twego
gniewu; spójrz na wszelką pychę i ją poniż. 12 Spójrz na wszelką
pychę i ją upokorz; na miejscu skrusz niegodziwców! 13 Zagrzeb ich razem w
prochu, a ich oblicze zaplątaj w potrzask. 14 Wtedy i Ja cię pochwalę, gdy wspomoże cię
twa prawica. 15 Oto behamot *, którego stworzyłem jak i ciebie –
zajada trawę niczym byk. 16 Popatrz na siłę w jego biodrach, na moc w
muskułach jego cielska. 17 Zgina swój ogon, potężny jak cedr,
ścięgna jego lędźwi są mocno splecione. 18 Jego piszczele – niby rury z kruszcu,
jego gnaty jak pręt żelazny. 19 Oto
przedniejszy na twórczych drogach Boga; sam jego Stwórca podał mu jego miecz. 20
Jemu dostarczają swojego plonu góry, gdzie igrają wszelkie dzikie zwierzęta. 21
Wylega się między krzewami lotosu, w kniei sitowia i wśród
bagniska. 22
Lotosy osłaniają go swoim cieniem i otaczają go rzeczne wierzby. 23 Nie spłoszy się, gdy go ogarnie strumień; leży
spokojnie, choćby Jarden rzucił się w jego paszczę. 24 Któżby go tknął przed
jego oczami i przeszył pętlicami jego nozdrza? 25 Zdołasz wędką wyciągnąć
krokodyla, czy powrozem zatopionym w jego języku? 26 Czy poprzez jego
chrapy zawleczesz sznur z sitowia, lub przebijesz haczykiem jego szczęki? 27
Czy się zwróci do ciebie z mnóstwem próśb, lub przemówi do ciebie łagodnymi
słowami? 28
Czy zawrze z tobą umowę, byś go przyjął na wiecznego sługę? 29
Czy poigrasz z nim jak z ptaszkiem, lub uwiążesz go dla swych dziewcząt? 30
Czy handlują nim towarzysze cechowi, albo dzielą go między przekupniów? 31
Czy grotami naszpikujesz jego skórę, lub rybackim harpunem jego głowę? 32
Raz połóż na niego swoją rękę, a więcej nie pomyślisz, aby z nim wszczynać
walkę.
*40,15 C z egipskiego: Pehemout (byk wodny), hipopotam; inni, być
może: dinozaur
41.
Jakże mylną by była twa nadzieja, bo już na jego widok
byłbyś się zwalił. 2 Nie ma
takiego śmiałka, który by go pobudził. Zatem kim jest
ten, co chciałby się stawić przed Moim obliczem? 3 Kto Mnie wpierw
zobowiązał, abym mu musiał odpłacić? Wszystko pod całym niebem jest Moje. 1 Koryntian 9,26 4 Nie będę milczał o jego członkach, ani o
jego sile, czy harmonii jego ustroju. 5 Kto kiedy odsłonił wierzch jego pancerza,
kto wniknie w dwoiste jego czeluście? 6 Zwrotnice jego pyska – któż je otworzył?
Postrachem są koliska jego zębów. 7 Wspaniałe
są łuski jego kolczugi, zwartej jakby pieczęcią
z krzemienia. 8 Jedna z drugą się spaja, więc wiatr między
nie nie wnika. 9 Jedna do
drugiej przylega, sczepiają się nierozłącznie. 10 Jego parskanie rzuca
błyski, a jego oczy jak rzęsy zorzy. 11 Z jego czeluści rozchodzą się pochodnie,
wypryskują ogniste iskry. 12 Z jego nozdrzy bucha dym *, jak z
kipiącego garnka, czy kotła. 13 Jego dech rozżarza węgle, a z jego
paszczy bije łuna. 14 Na jego szyi zamieszkuje siła, a przed
jego obliczem skacze trwoga. 15 Szczelnie przylega jego sadło, jakby na
nim ulane, niewzruszone. 16 Jego serce
stężałe jest jak głaz, tak stężałe jak spodni
kamień młyński. 17 Przed jego szarżą truchleją najdzielniejsi,
a kiedy orze fale - tracą ducha. 18 Jeśli go ktoś zaczepi – ani oręż się nie
ostoi, ani lanca, dzida, czy harpun. 19 Żelazo
uważa za słomę, a mosiądz za zbutwiałe drzewo. 20 Nie spłoszy go strzała
z łuku *;
a kamienie procy zamieniają się przy nim w źdźbła. 21 Niby źdźbła są też maczugi i drwi sobie ze świstu lancy. 22
U spodu ma zębate skorupy, nimi zatacza ślad po
mule. 23 Jak kocioł spienia głębię, a morze przeistacza jakby
w wrzątek. 24
Za nim lśni jego ślad, jakby toń miała siwiznę. 25
Nie ma mu równego na ziemi; to on został stworzony, aby niczego się nie lękał. 26
Lekceważy wszystko, co wysokie; on jest królem
wszystkich dzikich zwierząt.
*41,12 para przyrównana do dymu ogniska
*41,20 dosłownie: syn łuku; podobnie jak iskrę nazywa się córką
płomienia
42.
Zatem Ijob odpowiedział WIEKUISTEMU, mówiąc: 2
Uznaję, że możesz wszystko i że nie jest dla
ciebie niedościgłym każdy zamysł. 3 Gdzież jest
ten - pytasz, co bez rozsądku zamroczy Twoje postanowienie? Mówiłem, ale nie rozumiałem; zbyt
dziwne to dla mnie rzeczy, których nie pojmuję. 4 O, racz wysłuchać, abym
mógł mówić; zapytam Cię, a Ty mnie oświeć. 5 Słyszałem o Tobie tylko ze słuchu uszu;
jednak teraz zobaczyło Cię moje oko. 6 Dlatego odwołuję co
powiedziałem; pokutuję w pyle i prochu.
*42,7 także:
uczynieni pewnymi, przygotowani, pokierowani
*42,11 sztabce złota lub srebra o stałej wartości; wg. Talmudu:
nazwa monety afrykańskiej wartości gery, czyli dwudziestej części szekla.
*42,14 co znaczy: Jasna jak dzień; inni: gołąbka
**42,14 co znaczy: Odznaczająca się przyjemną wonią
***42,14 co znaczy: Rożek kosmetyku (różu)