Rozpoczynamy
druk książki, która będzie powstawała "na oczach" czytelników Internetu.
Każdy też może ją wzbogacić, biorąc udział (poprzez e-mail) w kolejnych rozważaniach
biblijnych.
Władysław Karbowicz
Aby być zbawionym, nie potrzeba zbyt wiele wiedzieć.
Natomiast trzeba mieć Wiarę i Ufność względem Boga,
w wielkim
Imieniu Jezus, w którym przyszło zbawienie.
DZIENNICZEK UCZNIA
1
|
N |
apisałem o Biblii dwie książki: „Dzieje grzechu” i „Poza murami Babilonu”, w
których skrótowo oraz szerzej przedstawiłem Dzieło Zbawienia, ze szczególnym
uwzględnieniem słowa (nauki) o sprawiedliwości (Hebrajczyków
5,13). Czemuwięc, zabieram się do trzeciej? Czyżbym coś pominął,
przeoczył? Po co w ogóle piszę? Przecież zawsze jest tak, że nim farba wyschnie
w drukarni, już bym coś zmieniał, uzupełniał; a drukarze mówią mi tak: Panie,
pan codziennie nanosi poprawki! Pan tą książkę napisał, czy pisze?
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (Jan 14, 6; NBG*) - powiedział Pan Jezus Chrystus przed zawarciem Nowego
Przymierza z Izraelem. Tak określił siebie Bóg, Wiekuisty, w wizerunku, którym
jest Jezus - Człowiek. W Ojcu, który przyjmuje postać Syna; w Słowie, które
staje się ciałem; w Panu, który jest Królem Izraela. Ludzie, chcąc się pojednać
ze Stwórcą, muszą przejść poprzez „Wąską Bramę” (skruszyć serce przed Bogiem
oraz przyjąć Go w Imieniu Jezus), po czym podążać Drogą Wiary, aż Prawda ich wyswobodzi
od grzechu (wejdą do odpocznienia Pańskiego) i staną u wrót Królestwa. Póki
żyjemy na tym świecie, wciąż podążamy za Chrystusem; zaś Pismo, dosłownie dzień
po dniu, odsłania nam „obraz Prawdy”.
Szczęśliwy
(dokładnie: Podwójnie szczęśliwy) mąż, który nie szedł za radą niegodziwych, na drodze grzeszników
nie postał, a w kole szyderców nie zasiadł. Ale ma upodobanie w Bożej nauce (z
hebrajskiego: w Torze; z greckiego wg. Septuaginty: w prawie - czyli w Prawie
Mojżesza i Prawie Wiary) i w Jego prawie (czyli
w Prawie do którego się odwołuje) rozmyśla dzień i noc
(Psalm 1, 1 - 2; NBG).
Ludzie lubią
się okopywać dogmatami. Nawet Słowo chcą pozamykać w szufladkach. Świat wypełnił się
kościelnictwem, a Zgromadzenie Wybranych (choć nie należy do świata) chce się
do niego upodabniać. Pośród pszenicy, niczym kąkol, plenią się ludzkie prawa i
najróżniejsze doktryny. Nasz kościół - mówią duchowni, stoi na stanowisku... I
tu padają słowa czyniące rozłamy w ciele Pańskim. Tymczasem jak każda droga
prowadzi do jakiegoś celu - tak celem Drogi Pańskiej jest wyzwolenie z grzechu
oraz wydanie z Ducha wiele owocu Miłości. Więc aby to się stało, uczeń Jezusa
Chrystusa przechodzi niemowlęctwo, dzieciństwo i wzrasta, by wreszcie wkroczyć
w wiek dojrzały. Lub inaczej (porównując drogę Izraelitów według ciała z drogą
uczniów Pana Jezusa, czyli Izraelitów według Ducha) - wychodzi ze świata,
"wędruje przez pustynię", gdzie stary człowiek zmaga się wewnątrz z
nowym; doświadcza śmierci starego człowieka; "przechodzi przez Jordan",
czyli otrzymuje "drugie przejrzenie" i przyjmuje sprawiedliwość z
Boga; by w końcu "wkroczyć do ziemi obiecanej", a więc wejść do odpocznienia
Pańskiego. Teraz przypiszmy owej Drodze odpowiednie wersety z Pisma:
Wyjście
ze świata:
I ktokolwiek ma w nim tą nadzieję, obmywa siebie, tak jak on jest
czysty. (1 Jana 3, 3; NBG).
Droga ”przez pustynię”:
Tak i wy uważajcie, że wy sami, zaiste, jesteście
umarłym dla grzechu; zaś żyjącymi dla Boga w Jezusie Chrystusie, naszym Panu.
Zatem grzech niech nie panuje w śmiertelnym, waszym ciele, względem ulegania w
jego pragnieniach; i nie stawiajcie waszych członków grzechowi, jako narzędzi
niesprawiedliwości, ale postawcie siebie samych Bogu, jako żyjących z umarłych,
a wasze członki jako narzędzia sprawiedliwości Boga. Gdyż wasz grzech nie
będzie panował, bo nie jesteście pod Prawem Mojżesza,
ale pod łaską (Rzymian 6,11 - 14; NBG).
„Drugie przejrzenie”:
Więc chwycił rękę owego ślepego, wyprowadził go poza to miasteczko,
plunął na jego oczy oraz nałożywszy na niego ręce, pytał go, czy coś widzi. A
on, odzyskał wzrok i powiedział: Widzę chodzących ludzi, jakby drzewa. Potem
znowu włożył ręce na jego oczy i mu sprawił, że odzyskał wzrok. Więc powrócił
do zdrowia oraz przypatrywał się wszystkiemu wyraźnie (Marek 8,23 - 25 NBG).
Uznanie za sprawiedliwego z wiary (ufności):
Postarajmy się wejść do
owego odpoczynku, aby ktoś nie chybił (także: upadł, osłabł,
przegrał) w tym przykładzie nieposłuszeństwa. (Do Hebrajczyków 4,11; NBG).
Więc posiadamy pewniejszą, proroczą mowę, którą się zajmując, jak
kagankiem świecącym w ciemnym pokoju, słusznie czynicie, aż do tego czasu, gdy
dzień zaświta i Niosący Światło (w języku greckim słowo rodzaju męskiego; także: Jutrzenka,
Gwiazda Poranna) pokaże
się w waszych sercach. (2 Piotra 1,19; NBG).
Stan odpoczynku:
Każdy, kto w nim mieszka nie
grzeszy (nie błądzi, nie chybia celu); każdy, kto grzeszy, nie
ujrzał go, ani go nie poznał (1 Jana 3,6; NBG).
Pismo Święte spowija tajemnica. Każda Księga, ba, niemal każdy werset skrywa
w sobie „szereg wymiarów”. Głębia hebrajskich, czy greckich słów czynią Biblię
nieprzeniknioną. Żydzi odradzają czytanie Starego Testamentu w jakimkolwiek
przekładzie. Tylko w hebrajskim - powiadają - widać wielowarstwowość Pisma.
Doszło nawet do „paradoksu”. 8 - go dnia miesiąca
Tewet wielcy rabini i uczeni w Piśmie obchodzą post związany z Septuagintą.
Dzieje się tak dlatego, ponieważ owego dnia, w III
wieku p.n.e., w Aleksandrii, ukończono prace nad
pierwszym w dziejach świata przekładem Ksiąg Starego Testamentu z języka
hebrajskiego na grekę. Zapytacie, a cóż jest złego w grece? Albo w angielskim,
polskim? Nie ma nic złego, bez obrazy, bowiem nie o to chodzi. Sprawa jest
delikatnej materii. Kiedy czytamy Pismo w języku oryginału, obcujemy ze wszystkimi
„warstwami” tekstu. Gdy je przetłumaczymy, mamy
bezsprzecznie do czynienia już z tekstem zubożonym. Słowa, chociaż podobne,
zawężają najczęściej obraz sprawy. Inny będzie szyk zdania, litery, przemieści
się interpunkcja. Każdy, kto zna oba języki, natychmiast zauważy różnice.
Dlatego Żydzi twierdzą, że jakikolwiek przekład świętej Tory (Pięcioksięgu)
nigdy nie będzie tak doskonały jak sama Tora. Czy to może zniechęcać do
czytania? Ależ, nie! Lepiej czytać niedoskonały tekst, niż go nie czytać w
ogóle. Lecz to nie koniec sprawy. Panuje przekonanie, że Septuaginta jest
wiernym przekładem Ksiąg Starego Testamentu z języka hebrajskiego na grecki.
Ale i greka, trzeba przyznać, nie jest językiem „precyzyjnym”, patrząc z
pozycji polskiego. Dane słowo określa jakąś czynność, lecz bywa, że i jej
zaprzeczenie. (Podam przykład: Greckie słowo airo, użyte w zwrocie: I kto nie
zgładzi
swego krzyża, a idzie za mną, nie jest mnie godny; Mateusz 16, 24; NBG
- znaczy m. in.: podniesie, weźmie, dźwignie, ale i... zgładzi,
usunie). Jak zatem, je przetłumaczyć? W języku polskim nie ma odpowiednika tego
słowa. Ale brak też przesłanek, by któreś ze znaczeń zlekceważyć. Takich
przykładów jest wiele. Stąd rodzą się trudności w wiernym przekładzie Biblii.
Powiem tak: Każde, nawet najlepsze tłumaczenie, jest na swój sposób niepełne,
zawężone. Staje się więc pożywką dla jawnych, albo ukrytych dogmatyków.
Natomiast przeciwległą pozycję niełatwo będzie obronić. Zawsze można postawić
zarzut o „rozluźnianiu” Słowa i „zamęcie” jaki to powoduje. Rodzi się też
pytanie: Jak jest naprawdę z Pismem? Czy Biblia jest wieloznaczna? Ależ, nie. W
żadnym wypadku! Pismo jest jednoznaczne. Niemniej stale odsłania nową wartość
przy wielokrotnym czytaniu. Studia biblijne można porównać do pracy naukowca, w
której każde odkrycie, ujawnia inne i na dodatek coraz większe obszary do
zbadania. Przyjemność ta nie ma końca. Bowiem nigdy nie nabierzemy przekonania,
że oto wiemy już wszystko.
Na
początku wpadamy nawet w popłoch, kiedy wczoraj czytany werset - dzisiaj rozumiemy
inaczej, bądź odkrywamy zdania pozornie ze sobą sprzeczne. O, o, o - szepcze do
ucha szatan - widzisz jakie to brednie! Jedno bez związku z drugim! Nie
dojdziesz ładu, ni składu! Ale Bóg nie zostawia nas samych. Duch Pański,
dosłownie krok po kroku - wygładza „koleiny”, zasypuje wczorajsze „doły”, spaja
w całość drogocenne kamienie. Stale też przypomina swym uczniom, że idą Drogą
duchową - niepodobną do materialnej. Ano, właśnie! Tak zbliżamy się do meritum.
Spisane Słowo i Nauka Boga zostały nazwane - Wodą (Jan
4, 14; 7, 37 - 38; 3, 5). A to znaczy, że owa Droga ma swoją
powierzchnię i głębię. Inaczej wygląda w Świetle, a zgoła inaczej w mroku.
Jeśli
wytrwacie w moim słowie.... No, przecież trwamy! A jakże! – zakrzykną
wszyscy pospołu. Ale kiedy przejdziemy do szczegółów, wtedy się okazuje, że nie
zawsze, nie bardzo szczerze, wybiórczo; oraz, niestety, nie we wszystkim. Jakie
będą następstwa tej postawy? Oj, poważne, bardzo poważne; na miarę trwania w
grzechu - bądź odpocznienia w Bogu. Ponieważ to nie uczynki starego Prawa
składające się na własną sprawiedliwość (czyli tak zwane „samouświęcanie”); nie
przyszywanie nowej łaty (Dzieła Zbawienia) do starego sukna (na przykład -
Dekalogu); czy wlewanie młodego wina (Prawa Wiary) do starych, skórzanych worków
(Prawa Mojżesza) - lecz zrozumienie Prawdy, tak, właśnie Prawdy, wyzwala ludzi
od grzechu.
Jak
to się ma do dogmatów; tych jawnych, bądź utajonych? Właśnie, nijak. Nie piszę
tu o podstawach nauczania (zwanych "mlekiem"), które najczęściej są
zgodne. Nie chcę również wykraczać poza Pismo, czy też zrozumieć więcej niż
stoi napisane. Myślę tylko o braciach, którzy są narodzeni z Boga, a którym
często w zborach po prostu "brak powietrza". No i o seminariach, czy
tzw. „szkołach biblijnych”, które zamiast prowadzić do wolności, zamieniają się
w kuźnię dogmatów. O poganach w ogóle nie wspominam. Narody siedzą w ciemności,
więc niczego nie rozumieją ze Słowa.
A
czy w Biblii jest miejsce na „okopy”, poza które nie wolno się wychylać? Otóż,
nie ma. Właśnie po to, aby je stworzyć - lekceważy się głębię słów, pomija
pewne wersety, przeskakuje, względnie całe fragmenty Pisma uważa za
przedawnione. Byle nie naruszyć doktryny, byle siedzieć za własnym płotem.
Odrzućmy chwilowy spokój. Niebawem przyjdą go zburzyć. Wystąpienie całego
świata przeciw wybranym Boga zbliża się nieuchronnie. Dlatego Pan wołał i woła:
Ducha nie gaście (1 Tesaloniczan 5,19; NBG). Bo
Słowo Boga jest Bogiem. Nie sposób go ograniczyć, czy stłamsić; sprowadzając do
„własnych wymiarów”.
Im Bóg więcej odsłania
człowiekowi, tym trudniej pisać
o Biblii. Za to łatwiej o samej Drodze. Tym bardziej, że na jej skraju, leżą
jakby „kamienie milowe”. Uczeń Pana mija je po kolei, podziwiając szlachetny kruszec
z jakiego są wykonane. Przystąpiłem do pisania trzeciej książki właśnie wtedy,
kiedy minąłem jeden z nich, o którym zaraz opowiem.
W
trakcie życia, w szkole i w pracy, uczono mnie precyzyjnych wypowiedzi.
Niestety, z miernym skutkiem. Obiekt okazał się ciastowaty, rozmiękczony przez wątpliwości.
Co rusz cmokałem, bądź wzdychałem, co przyjmowano z przekąsem.
Jaki był cel tych wysiłków? Bardzo prosty. Chciano mnie zbratać z nudą.
Zachwalano mi jej ponętność, urok, zapraszano do grona zalotników. Z nudą
miałem być szczęśliwy, wesoły i pod rękę kroczyć przez życie. A jest to
"wielka dama". Nuda chlubi się swoją nudnością oraz tę nudność
rozpyla. Przy pomocy frazesów i „chudych słów” potrafi wyssać powietrze. Często
ubolewa nad faktem, że język polski, w porównaniu do angielskiego czy niemieckiego,
nie cechuje zbytnia dokładność. "Dwa dodać dwa, nawet w polskim, nie
zawsze oznacza cztery". Plączą się wieloznaczne wyrazy. Jakieś żaby z
ptasimi ogonami, myszokoty, względnie wesołe krokodyle. Używanie ich w zacnych
gronach jest powodem okropnych niedomówień, a nawet dzikich skandali. Bo jakże
to! Nie uchodzi. Żaba winna być żabą, a kot - kotem, zaś krokodyl, ma się
rozumieć - krokodylem. Twarde stanowisko w tej kwestii jest nośnikiem świętego
spokoju.
Wspominam
o tym dlatego, bowiem w grece oraz hebrajskim (dokładnie starohebrajskim)
panuje swoiste "rozluźnienie". Co wyraz - to mnóstwo synonimów. Co zdanie - to jakaś głębia. Jakie
były tego następstwa? No, popatrzmy...
Tak
zwani mędrcy Talmudu nazywali wtajemniczenie w Pismo - wejściem w swoisty paradis / pardes (co znaczy: raj). Słowo
pardes stało się dla nich anagramem
czterech metod zgłębiana Pisma:
P - peszad - prostego, literalnego
A - samogłoska,
w języku hebrajskim brak odpowiednika literowego
R - remez - odkrywaniu aluzji i ukrytych
znaczeń
D - derusz - poszukiwaniu sensu i
wnioskowaniu
E – samogłoska,
brak odpowiednika literowego
S - sod - wykładem docierającym do głębszych
tajemnic
Na
przykład kabbaliści uważają, że 22
litery świętego alfabetu (Link – alfabet hebrajski))
mieszczą w sobie makrokosmos znaczeń. A rabini dodaja tak: Tora ma 70 twarzy, a
każde ze słów można wytłumaczyć na 70 sposobów. Bo, w istocie, nie ma chyba
drugiego języka (pisze Anna Kamieńska w „Literaturze na świecie” 4/87) o tak
rozwiniętej sile słowotwórczej jak hebrajski. Rdzeń słowa, składający się
przeważnie z trzech znaków, posiada nieomal nieograniczone możliwości
znaczeniowe, zaś wyrazy pełne są synonimów i „barwy”. Stąd niektóre, hebrajskie
słowa, trzeba by zastąpić kilku polskimi. Język grecki (Link –
alfabet grecki) wchłonął szereg terminów z hebrajskiego, zwłaszcza odnoszących
się do miar, wag, nazw kamieni, instrumentów muzycznych, naczyń oraz przyborów
do pisania. Natomiast hebrajski z aramejskim, zapożyczyły z greckiego nazwy
ubiorów i części domu. Zatem oba języki Biblii wzajemnie oddziaływały na siebie
i oba cechuje "głębia".
Świat okupują odstępcy. Mimo, że są umarłymi (dla Boga), żwawo cwałują po pustyni
(miejscach bezWodnych) świata, z reguły wymachując szabelką. Czasem jednak
zdarza się cud. Oto człowiek, strudzony i znękany, przypadkowo trafia na Wodę
(Słowo i Naukę Boga). Owa Woda z brzegu wygląda dość mizernie. Kiedy jednak
zajrzy się głębiej, okazuje się, że to Żywa Rzeka, w której pływają Ryby. Bliższy kontakt ujawnia też różnice. Dochodzi do
rozdzielenia. Człowiekowi ze świata Woda ta „nie smakuje”, a kiedy „się w niej
zanurza - tonie”; natomiast obdarzonemu Wiarą jawi się jako „Aqua Vitae”.
Rozpoczyna się wielka podróż, nazwana powtórnym narodzeniem. Wpierw nieśmiało,
a potem coraz raźniej, uczeń Pana Jezusa Chrystusa rozpoczyna „spacer po
Wodzie”. Niczym Piotr, który wyszedł z łodzi oraz ruszył do swego Pana po powierzchni
jeziora Genezaret (co znaczy: Ogród książęcy). Czy to było przypadkowe
zdarzenie? Otóż, nie! Żadne, z biblijnych zdarzeń, nie zaszło przypadkowo.
Każda, nawet „błaha” opowieść, niesie w sobie poważniejszy ładunek. Ma wymiar
fizyczny i duchowy. Spacer Piotra był faktem i niewątpliwie był cudem, lecz
przede wszystkim jest znakiem nowego życia w Wierze. To nie jest jedyna
metafora. Ta historia kryje ich więcej. Zauważmy, że kiedy zwątpił, głębia tej
samej wody (Wody), natychmiast, zamieniła się w śmiertelną pułapkę. Woda, po
której stąpał, niemal go pochłonęła. Wtedy zawołał: Panie, ratuj! Niby dwa,
proste słowa. Czy jednak całkiem zwyczajne? Również, nie. Ponieważ te dwa słowa
niosą w sobie przesłanie Ewangelii. Od tamtego spaceru Piotra, rozlegają się bez
ustanku na świecie. Te dwa słowa wołają chrześcijanie (poprawnie: chrystianie -
czyli ludzie należący do Chrystusa) na przestrzeni Okresu Łaski. W Afryce,
Ameryce, Australii; w Katowicach, w Jerozolimie. Zaś Jezus, tak jak wyciągnął
Piotra, podaje rękę każdemu.
Pismo,
nazwane Żywą Wodą, „rozstępuje się najczęściej w niemowlęctwie”, gdy środowiskiem
ucznia nadal jest jeszcze ziemia (świat), a nie okręgi duchowe oraz owa „płynna
substancja”. Z czasem przychodzą jednak zmiany. Powierzchnia Wody tężeje, na
podobieństwo Miodu. Chrystianin, ku swemu zaskoczeniu, naraz dostrzega w Biblii
niemal matematyczną dokładność. Całość mu się zazębia, wszystko łączy,
wydarzenia z odległych tysiącleci rozgrywają się tuż przy nodze. A to ledwie
początek Drogi! Przecież Woda ma to do siebie, że pozwala się też
"zanurzyć". Wpierw „do kostek”, a potem dalej i głębiej. Także sposób
czytania, przypomina „naukę pływania”. Na początku chaotyczny i rozpaczliwy, z
czasem nabiera stylu. Rozróżnia się główny nurt oraz liczne, boczne strumienie;
powierzchnię oraz „podwodne” piękno. Wreszcie człowiek, uwolniony od grzechu,
stwierdza, że „nie ma dna”. I to nawet w prostych wersetach. Bowiem Słowo ma
naturę Boga - w swej głębi jest nieskończone.
Powiecie,
że przesadzam i staję się nielogiczny. Gdzie tu widać matematyczną dokładność?
A skoro o niej piszę, jak ją połączyć z głębią? Więc, popatrzmy. W matematyce
jest tak, że na początku uczymy się arytmetyki oraz algebry, czyli prostych
działań opartych na liczbach naturalnych (1, 2, 3... x,
y, z, itd.). Gdy przebrniemy przez dodawanie (1 + 1 = 2) i wkroczymy w bardziej
zawiłe zależności (na przykład odejmowanie; 1 – 2 = -1), zaczynamy obcować z
liczbami ujemnymi, które nie mają odpowiedników w naturze - chyba, że w antymaterii.
Potem uczą nas o liczbie "pi" (3,14...), która
ucieka w nieskończoność. Dalej zaczyna być gorąco, a jeszcze głębiej - parzy.
Działania na rachunkach funkcyjnych odsłaniają przed nami obszary, z których
większość jest tajemnicza i niedostępna. Uczepiłem się tej matematyki nie bez
powodu. Każdy zrozumie i przyzna, że teorie liczb niosą w sobie właściwości
kreacyjne. Dodając 1 do 1 - go, w efekcie otrzymujemy 2, co stanowi już nową
rzeczywistość. Natomiast na wyższym poziomie, możemy z liczb oraz działań
kreować różne figury (dwu lub trzywymiarowe) i ustalać pomiędzy nimi
zależności, takie jak ruch, przenikanie. Wreszcie siadamy przed komputerem,
którego programy to już „światy” - nierzeczywiste, wirtualne. W słynnym filmie
Spilberga - „Park jurajski”, aktorami nie były zwierzęta, lecz działania matematyczne.
Powróćmy na grunt języka. Pisarz, dodając słowo do słowa, ”ulepi” ze zdań historię,
nie mającą odpowiednika w naturze. A my będziemy to
czytać, „widzieć” i okropnie się denerwować. Nad literacką fikcją poleją się
rzeczywiste łzy. Tak, powoli dochodzimy do sedna - czyli głębi i kreacyjnych
właściwości Słowa Boga.
Jak
wcześniej nadmieniłem, nad potencją hebrajskich liter, a potem ich zapisem w słowa,
od wieków głowią się kabbaliści. Dla Talmudu oraz
Kabbały typowe są obliczenia, ponieważ każdemu ze znaków alfabetu odpowiada
określona wartość liczbowa. Przykładowo, literze Alef - 1 (Piszę nazwy liter -
ponieważ w Internecie nie ma hebrajskich oznaczeń; patrz: Link), Bet - 2, Gimel
– 3, itd., aż do Taw, ostatniej litery alfabetu, której odpowiada - 400. Stąd
każde słowo, czy zdanie, ma w hebrajskim wartość liczbową. To bezsprzecznie wielka
pokusa do różnych dywagacji. Nie chciałbym „wpaść w kabałę”, ani zanudzić
czytelnika, lecz uważam, że uczeń Pana nie powinien tej sprawy lekceważyć.
Prawa rządzące matematyką - które po części znamy - pozwalają się zbliżyć do
zasad, które mogą rządzić słowami.
Gdyby
profesorowie pozdejmowali gronostaje i zasiedli do szczerej rozmowy, to niebawem
by wyszło na jaw, jak mizerne jest ludzkie poznanie. O dziwo, także w matematyce!
Oto jakie są fakty. Zbudowanie kompletnej teorii obejmującej całą matematykę
oraz udowodnienie jej niesprzeczności za pomocą środków logicznych, okazało się
niemożliwe. Zaczynam pisać pokrętnie. Przepraszam. Niestety, nie ma rady. Przez
chwilę trzeba się z tym pogodzić. Gdyż jako niefachowcy, w łapciach z łyka,
wkroczyliśmy na teren filozofii matematycznej oraz wypływającej z niej teorii,
zwanej - metamatematyką. A tu sensacja goni sensację. Okazuje się, że trudności
piętrzą się od początku. Mogłoby się wydawać, że arytmetyka liczb naturalnych
(1, 2, 3, itd.) stanowi teorię zupełną; co oznacza, że nie ma w niej żadnych
zagadek. Tymczasem prosty układ równań z algebry: x + y = 2; 2x + 2y = 3,
niestety, nie ma rozwiązania. Stąd każda teoria matematyczna, w której skład
wejdzie arytmetyka, będzie już niezupełna.
Idźmy
dalej. Drugą cechą metamatematyki jest badanie braku sprzeczności jednej teorii
z drugą. I tu także nie ma pewności; dodam, znów na początku. Opinia, którą
przytoczę, po prostu wyda się śmieszna. Nie ma dowodu na to, że teoria liczb
naturalnych nie zawiera sprzeczności. Upraszczając, nie do końca wiadomo, czy 2
+ 2 = 4. I nie jest to moje zdanie, ale poważnych uczonych! Przekonanie, że tak
jest, a nie inaczej, czyli, że 2 + 2 na pewno równa się 4, potwierdza jedynie
wiara (!) matematyków oraz ich doświadczenia zebrane
na przestrzeni wieków. No i proszę! Sami widzicie! Rozkwitają nam ładne
kwiatki! Okazuje się, że podstawy matematyki, którą uważamy za ścisłą, opierają
się nie na dowodach, ale na wierze uczonych.
Trzecią
cechą metamatematyki jest rozstrzygalność każdej teorii, czyli metoda pozwalająca
dowieść, że dana teoria jest prawdziwa. Okazuje się, że wszystkie teorie matematyczne
są nierozstrzygalne, w tym przede wszystkim arytmetyka. Cały ten zamęt powstał
za sprawą K. Gödla, który krótko i zwięźle stwierdził: ”Każda teoria,
obejmująca całą matematykę, musi w sobie zawierać arytmetykę liczb naturalnych”
(za Kwartalnikiem Filozoficznym 1945 r.). Słowem - bez uwzględnienia
arytmetyki, której prawdziwość przyjmujemy z wiary, nie możemy wysnuwać
jakichkolwiek, poważniejszych teorii. I po drugie - nie istnieje, w każdym
razie my jej nie znamy, jakaś teoria kompletna.
Powróćmy
do Biblii. Bo tu również trudności piętrzą się na początku. Wpierw musimy
uwierzyć w podstawy, gdyż dopiero na takim gruncie da się rozważać głębię.
Ową
zasadę Gödla łatwo rozciągnąć na wszystkie dziedziny wiedzy. Bowiem
wszelkie podstawy nauczania (kreacjonistyczne, czy materialistyczne) wypływają
z wiary ich twórców. Dopiero na takiej bazie (założeniach) tworzy się różne
teorie. Wniosek stąd oczywisty. Przy błędnych podstawach z wiary, trudno
postawić nawet kroczek na tej właściwej drodze. Zaś trzymanie się błędnej drogi
(opartej na fałszywych podstawach), jedynie potęguje chaos i w istocie wiedzie
do nikąd.
Jak
to się ma do Biblii? Znowu składnie. Bez podstaw, które są z Wiary (także:
Ufności - przyjmowanej jako dar od Boga), nie sposób rozważać Słowa. Bo kiedy
do tego dojdzie, natychmiast powstaną doktryny sprzeczne z całością Pisma. I po
drugie - nie istnieje, w każdym razie my jej nie znamy, jakaś
"doktryna" całościowa. Matematyka, biologia, czy astronomia, a przede
wszystkim Pismo, uczą ludzi pokory przed Stwórcą. Ukazują każdemu człowiekowi,
że jesteśmy tylko stworzeniem.
Przejdźmy
na grunt języka. Aby wyjaśnić o co chodzi, posłużę się Ewangelią:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo
(Jan 1,1; BW)
Prześlizgując
się „po powierzchni” tego zdania, myśl zawarta we wstępie Jana wydaje się być
oczywista. Ale to tylko pozory. Gdy sięgniemy do manuskryptów oraz weźmiemy
słownik, natychmiast zrzednie nam mina. Ileż w tym zdaniu tajemnic, ile faktów,
jaki nieprzenikniony potencjał... Na początku skoncentrujmy się na jednej,
tylko, literze - „u” - ...u Boga. Gdyż w polskich przekładach Biblii, tak się
najczęściej tłumaczy greckie słowo - pros. Pominę
fakt, choć znaczący, że nie spotkałem w słownikach takiej możliwości przekładu
(pros nie znaczy po prostu - u) i od razu przejdę do
meritum. O co mi chodzi?.. Ludzie czytający Pismo w językach narodowych, są
skazani na interpretację tłumaczy. Zaś tłumacze podlegają ograniczeniom języków
na które dokonują przekładów. Powinni szukać odpowiedników, w miarę bliskich
oryginałowi. A z tym są poważne trudności. Dla przykładu słówko pros - można przetłumaczyć na polski jako: (o miejscu)
od, z, ku, przy; wobec, w obecności; (o kierunku) do, ku; (o czasie) ze
względu; na skutek; w stosunku do; zgodnie z, stosownie do. Wystarczy. Tłumacz
wybiera jedną z ewentualności i na tą jedną (jedyną!) zdany
jest potem czytelnik. Ale my sobie „pofolgujmy”. Uwolniwszy się z ograniczeń,
przypatrzmy się po kolei, jakby wyglądało to zdanie w różnorodnych przekładach
z oryginału (wg. Textus Receptus):
Na początku było Słowo, a Słowo było od Boga i Bogiem było Słowo (NBG).
Albo
inaczej:
Na początku
było Słowo, a Słowo było ku Bogu i
Bogiem było Słowo.
Na początku było Słowo, a Słowo było z Boga i Bogiem było Słowo.
Na początku
było Słowo, a Słowo było w obecności
Boga i Bogiem było Słowo.
Na początku
było Słowo, a Słowo było do Boga i
Bogiem było Słowo.
Na początku było
Słowo, a Słowo było ze względu na
Boga i Bogiem było Słowo.
Na początku było Słowo, a Słowo było na skutek Boga i Bogiem było Słowo.
Na początku było
Słowo, a Słowo było zgodnie z Bogiem
i Bogiem było Słowo.
Na początku było
Słowo, a Słowo było stosownie do Boga
i Bogiem było Słowo.
Zaczyna
się kręcić w głowie, choć stoimy na pierwszym schodku. Jeśli dodam, że słówko na (gr.: en)
znaczy też: w, przy, wśród, w czasie; słowo początek
(gr.: arche), także: pierwszeństwo,
władza, stanowisko, koniec lub róg materiału; słowo było
(gr.: eimi) - istniało, żyło,
zdarzyło się, działo się; wreszcie logos - to przede wszystkim Słowo, Mądrość;
ale także: Podstawa, zasada, prawo, ład, myśl, prawo natury, mowa, wyrocznia,
decyzja, a nawet bank depozytowy - niechybnie, po tym zawrocie, dotkną nas bóle
głowy. Lecz niestety, takie są fakty. Zatem, trzeba się zastanowić, czemu jest
tak - nie inaczej.
Żyd
lub Grek, studiując oryginały, "widzi" złożoność słowa, które przed
chwilą przeczytał. Pismo ukazuje mu swą powierzchnię oraz odsłania głębię.
Często - do rozważania bez końca. Jakie były tego następstwa w Izraelu? Można
powiedzieć - opasłe. Przez okres wielu stuleci studiowanie oraz refleksje nad
Torą doprowadziły do powstania Talmudu (co znaczy: Nauczania; czyli zbioru
rabinackich wypowiedzi na temat Prawa Mojżesza). Talmud składa się z dwóch
części: Miszny (omówienia Prawa) oraz Gemary (dyskusji; uzupełnień oraz
komentarzy do Miszny). I popatrzmy... Pięcioksiąg to zaledwie 100 kartek - zaś
Talmud to spora półka, zapełniona wieloma tomiskami. Dlaczego tak się stało? A
dlatego, że w Piśmie są jednoznaczne stwierdzenia, ale i wielka głębia, nie dająca się zamknąć w dogmaty, czy zastąpić prostą
wykładnią. Żydzi studiują te 100 kartek od ponad 3 tysiącleci. Czy jest to
praca bez sensu? Wcale nie. Każde, następne pokolenie odkrywa nowe rzeczy oraz
dodaje swą cegiełkę na drodze poznawania Boga. (Chrystiańskie książki o Biblii,
czy kazania, są jak gdyby „Nowotestamentowym Talmudem”). Dlatego jakość
przekładu, jego wierność, musi mieć zasadnicze znaczenie.
A
teraz spójrzmy inaczej. „Kamień”, o którym wspominałem, pojawił się
niespodzianie, za sprawą pewnej Żydówki. Pisałem wtedy o sederze (czyli
Wieczerzy Paschalnej); o tym co leży na stole oraz jakie to ma znaczenie dla
chrystian. Zatrzymałem się nad kawałkiem macy zwanym - afikoman, to jest
połówce środkowego placka, której szukają dzieci. Z pewnego źródła wiedziałem,
że to słowo można przetłumaczyć zwrotem: Ja przyszedłem. To radosne, ale czy
aby pewne? Zatem, by się upewnić, zadzwoniłem do instytutu żydowskiego. Co
oznacza słowo: afikoman? – zapytałem, jakbym pytał: Po
ile pęczek rzodkiewek? Kobieta, która odebrała telefon, zaczęła wykwintnie
kręcić.
-
A po co to panu potrzebne?
-
Zamierzam pisać o Żydach i nie chcę popełnić błędu.
-
Ale mnie pan zaskoczył... Afikoman! Nie wiem co ono znaczy. Proszę zadzwonić za
chwilę.
Czekam,
czekam, a myśli kłębią się w głowie niczym okrutne węże. Jakże to?.. W poważnej
instytucji żydowskiej nie wiedzą co znaczy - afikoman? Może zadzwonić do rabina?
Z tymi Żydami tak zawsze! Po powtórnym wykręceniu numeru, odezwał się
optymistyczny głosik, który mi radośnie oznajmił: Mam, mam. Podają za
Encyklopedią Żydowską. Niestety, nie wiadomo, co to słowo oznacza.
Najprawdopodobniej - deser.
Zdębiałem.
– Chwileczkę, proszę pani... Więc Żydzi używają tego słowa od setek lat, a nie
wiedzą co ono znaczy?
-
Kto tak powiedział? Sam pan mówił, że znaczy: Ja przyszedłem; teraz doszło, że
znaczy - deser. Ma pan więc, dwa znaczenia.
-
Ale pierwsze zupełnie inne od drugiego! Proszę pani... Mnie nie chodzi o
przypuszczenia. Dzwonię, aby mieć pewność.
-
I chce pan pisać o Żydach?
-
Taak. O Żydach, o judaizmie.
-
Hm! - Znowu zapadła cisza. - Jak by to panu wytłumaczyć?.. Skoro doszło do tej
ostateczności i zamierza pan pisać o Żydach, musi pan przyjąć na ten okres
żydowski sposób myślenia. Inaczej się pan pogrąży. Izrael widzi inaczej szereg
spraw. W judaizmie nie ma takiej osoby, czy gremium, które by przesądzało o
prawdzie. Jeden rabin mówi tak, drugi inaczej; a prawda leży pośrodku, albo
poniżej, powyżej. Zaś słuchacz akceptuje to, co chce. Jedno przyjmuje, drugie
odrzuca, nad trzecim się zastanawia. Bez końca. Taka też jest mentalność Żydów.
Bo Żyd jest wolnym człowiekiem. Oprócz spraw podstawowych i jednoznacznych -
dogmat go nie krępuje. Dlatego pisząc o Żydach, musi pan zrzucić okowy. Okowy
to płycizna! Niech się pan trzyma głębi.
-
Nie bardzo panią rozumiem... Przecież w encyklopedii napisano, że afikoman to
znaczy - deser.
-
Tak, oczywiście, ale... Proszę posłuchać uważnie. Encyklopedię pisał jakiś
człowiek. Drugi człowiek podał panu inne znaczenie. Może pan wierzyć jednemu,
bądź drugiemu. Albo inaczej, jeszcze lepiej - proszę się przyjrzeć dokładnie
obu tym tłumaczeniom. Może obydwa są dobre? Nim pan zacznie pisać o Żydach,
radzę nasiąknąć żydostwem.
Jezus mówił do Żydów, którzy w niego uwierzyli: Jeżeli wytrwacie w
moim słowie...
Aby człowiek „chodził po
Wodzie” konieczna jest zatem - Wiara. I to nie byle jaka. Wiara pochodząca od
Boga. Dar od Jezusa Chrystusa. Prezent opromieniony Światłem nauczania Ducha
Świętego. Jezus, mówiąc o sobie jako Słowie - mówił o Żywej Wodzie, zaś mówiąc
o Duchu Świętym - nazwał się Światłem Świata.
Zaś pocieszyciel, Duch Święty, którego w moim Imieniu (to znaczy: W
Imieniu Jezus) pośle Ojciec, on was wszystkiego nauczy
(w grece także: wyjaśni, wykaże) i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem. (Jan 14,26;
NBG).
Gdyż trzej są świadczący w Niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty; a
Ci trzej są jednym (w
grece także: tym samym). Także trzej są świadczący na ziemi: Duch, woda
oraz przelana krew; a ci trzej są ku jednemu. (1 Jana
5,7 - 8; NBG). Zatem na ziemi świadczy: Duch (Światło Świata), Woda
(spisane Słowo i Nauka Boga) oraz przelana krew Jezusa. Pomiędzy tymi świadkami
istnieje ścisła zależność oraz świadczą ku jednej rzeczy: Zbawieniu, bądź
potępieniu. Powróćmy do porównania z Rzeką. Czy byliście nad rzeką w nocy? Wodna
toń w mroku nocy jawi się jakaś straszna (Pismo, ludziom siedzącym w ciemności,
głosi sąd oraz potępienie). Ta sama rzeka w blasku słońca wygląda zupełnie
inaczej. Światło rozjaśnia jej powierzchnię, a głębię czyni przyjazną (Pismo,
opromienione Światłem Ducha, wieści miłość, zbawienie i wyzwolenie).
Kiedy
Izrael wyszedł z Egiptu, nie skierował się na utarty szlak (przy brzegu morza
Śródziemnego), choć ta droga jest przecież „bliższa”; lecz Bóg posłał ich nowym
traktem, na dodatek przez morze Czerwone. Naród stanął
nad wielką wodą - niewątpliwie symbolem Słowa - i przeszedł przez nią
bezpiecznie. Znaczący jest również inny fakt. Od wyjścia z ludzkiej niewoli,
zaczął mu towarzyszyć słup obłoku (symbol Ducha), który prowadził Izraela w
dzień, zaś w nocy rozświetlał drogę. To sam Pan postępował w obłoku, by ich
prowadzić w drodze; a nocą, w słupie ognia, aby tą drogę oświetlać (II Mojżesza 13,21 – 22). A teraz posłuchajmy
uważnie... Więc
ruszył anioł Boga, idący przed obozem Israelitów i szedł za nimi. Ruszył też
słup obłoku, który był z przodu ich oblicza i stanął na ich tyłach. I wszedł
pomiędzy obóz Micrejczyków (Egipcjan), a obóz Israelitów. Więc tam był obłok i mrok, a tu
oświetlał noc. Zatem przez całą noc nie zbliżali się jedni do drugich. (II Mojżesza 14,19 – 20;
NBG).
Teraz
zbierzmy to wszystko w całość. Aby Izrael ugruntował się na swej nowej drodze,
musiał przejść poprzez rozstąpioną Wodę. Nadto w trakcie wędrówki po pustyni
był prowadzony przez Obłok. Droga w ten sposób wskazywana, stawała się oczywistą.
Nocą, ten sam obłok stanowił „latarnią” Izraela, zaś dla Egipcjan (ludzi ze
świata), niestety, pozostawał ciemnością. Kiedy ruszyli w pościg, ich pozorna,
ludzka przewaga, okazała się bez znaczenia; powstał popłoch, odpadały koła
rydwanów, wreszcie Woda ich pochłonęła. Piszę - Woda,
z dużej litery, by jaśniejsze stały się odniesienia. Realna woda morza
Czerwonego, jest niewątpliwie symbolem Żywej Wody, którą stanowi Słowo; zaś
obłok symbolizuje Ducha. I po drugie - ziemska droga Izraelitów według ciała, zapowiada
duchową drogę Izraelitów według Ducha (patrz: 1 do
Koryntian 10,1 - 6). A różnica? Wynika ona z Przymierzy. Izrael według
ciała prowadzony był do ziemi „na nizinie” (Kanaan - to znaczy: Nizina), zaś
Izrael według Ducha zmierza do swej ojczyzny „na wyżynach” (Nowej ziemi oraz
Nowej Jerozolimy). Zauważmy - podobne jak Egipcjanom, Duch nie świeci ludziom
ze świata. Mimo, że dysponują „siłą”, pozostają w zgubnej ciemności.
Prześladują Izrael, chcą go zniszczyć, bądź zawrócić z powrotem do siebie. Niestety,
to niemożliwe. Nadto, w ostatecznym rachunku - Woda, ta właśnie Woda (Słowo)
ich osądzi. Kto mnie odrzuca i nie przyjmujący moich
słów, ma tego, kto go sądzi; Słowo, które powiedziałem, to go osądzi w ostatnim
dniu. (Jan 12, 47; NBG).
Jakie
to ma praktyczne znaczenie? Oj, ogromne; wręcz przeogromne, o czym wie każdy
uczeń Pana. Wam dano poznać tajemnice Królestwa
Niebios, ale tym nie dano. Albowiem kto ma, temu zostanie podarowane i obfitować
będzie; ale kto nie ma, i co ma, będzie od niego odjęte. Dlatego im w
podobieństwach mówię, że patrząc nie widzą, i słuchając nie słyszą, ani nie
rozumieją. I wypełnione jest w nich proroctwo Izajasza, które mówi: Słuchem słuchać będziecie, ale nie
zrozumiecie; i patrząc patrzeć będziecie, ale nie ujrzycie. Albowiem zostało utuczone serce tego ludu, a
uszami są ciężko słyszący, i oczy swe zamknęli; żeby czasem oczami nie ujrzeli
i uszami nie usłyszeli, a sercem
nie zrozumieli, i nie zawrócili, żebym
ich nie uzdrowił (Mateusz 13, 11-17; NBG). Podam przykład. Kiedy byłem „starym” człowiekiem oraz w
okresie „niemowlęctwa”, z niepokojem czytałem słowa Żydów, powiedziane tuż po
wyroku na Jezusa: Krew jego na nas i na nasze dzieci
(Mateusz 27, 25; NBG). Rozumowałem
jak świat. Żydzi domagali się śmierci Jezusa, a poprzez owo zdanie, przejęli za
nią odpowiedzialność. Jest podstawa do oskarżenia i podpałka na wiele stosów.
Ale w jawnej sprzeczności stały słowa samego Jezusa: Dlatego
miłuje mnie Ojciec, bo ja daję moje życie, abym je znowu mógł odebrać (także: otrzymać, przyjąć).
Nikt go nie bierze ode mnie, ale ja je daję z samego siebie; mam siłę je dać i
mam możność znowu je otrzymać; to polecenie otrzymałem od mego Ojca. (Jan 10,
18; NBG). Jakże więc? Są ci Żydzi odpowiedzialni za śmierć Jezusa - co
im się wmawia od wieków - czy też nie są? Jak pogodzić owe „sprzeczności”, a
jest ich w Biblii tysiące? Mówił Jezus do Żydów,
którzy w niego uwierzyli: Jeżeli wytrwacie w moim słowie... Bo Jezus
jest wąską Drogą, po której należy stąpać. Nie siadać i nie marudzić, nie
przystawać i nie przyspieszać; a Duch, owe niebiańskie Światło, w swoim czasie
rozjaśni każde zdanie. Tak było i w tym przypadku. Co ciemne - stało się jasne. To ja, Władysław Karbowicz "posłałem na
śmierć" Jezusa. "Zabili" go moi bracia, "zabił" go
ogół ludzi. Czy dokładniej -
to Pan, z własnej woli oddał życie, abyśmy mogli żyć. Dzisiaj, co
dzień dziękuję Bogu, że spełniło się to wołanie Żydów, że krew Jezusa
Zbawiciela „spadła” także i na mnie (poganina wszczepionego do Izraela); że
mnie obmyła i uczyniła godnym stania przed majestatem Stwórcy. Bez obmycia tą
krwią Jezusa byłbym człowiekiem potępionym.
Uświęcenie (to znaczy: oddzielenie od złego, nieczystego,
bałwochwalczego świata i uczynienie czystym) było zawsze wyzwaniem dla
Zgromadzenia Wybranych Boga. Tak w Starym, jak i w Nowym Przymierzu. W wodzie,
jak i we krwi.
Izrael
według ciała jest związany Prawem Mojżesza, które zabrania jakichkolwiek
związków z pogaństwem. Żyd stara się chodzić na drodze dobrych uczynków, zaś
jeśli jest nieczysty - dokonuje obmywań rytualnych. Popełniając grzech
(przestępstwo wobec Prawa Mojżesza), ma szansę zakrycia winy niewinną krwią zwierzęcia.
I co to daje? No, dużo, ale i mało. Judaizm jest niewątpliwie Drogą Życia
wytyczoną przez palec Boga. Żyd mógłby żyć w Prawie Mojżesza (być uznawanym za
sprawiedliwego / prawego), dopóki by go nie złamał. Lecz przecież każdy je
łamie. I uwaga! Nastawcie uszu, bo to niezmiernie ważne! Poprzez uczynki Prawa
Mojżesza nikt nie może zostać zbawionym (uznanym za sprawiedliwego raz na
zawsze)! To możliwe jest tylko w Prawie Wiary!
Izraelita
według Ducha jest oddzielony od świata. Pozornie żyje na ziemi, ale już do niej
nie należy. Z chwilą powołania przez Boga, został wpisany do Księgi Żywych, po
czym w procesie nowonarodzenia "wspina się" na okręgi niebiańskie.
Staje się czystym cieleśnie poprzez Słowo (Wodę), czystym duchowo poprzez krew
(Jezusa), zbawionym nieutracalnie oraz wolnym do końca w Prawie Wiary.
No,
a reszta? Świat się kieruje prawem moralnym, które tworzą różne religie, czy państwa,
w oparciu o tradycję oraz o rozeznanie sumienia. Ma ono pewne związki z nakazami
Prawa Mojżesza, jednak nie odzwierciedla Miłości, ani sprawiedliwości Boga. To
prawa ludzkie - nie Boskie. Nie błądźmy! Nie ulegajmy zwiedzeniu! Nie dajmy się
też omamiać. Praw ludzkich oraz Praw Najwyższego nie wolno ze sobą utożsamiać.
Napisałem o Biblii dwie książki. Czemu więc, zabieram się do trzeciej? Dlaczego w ogóle
piszę? Czy nie wystarczy Pismo? Hm! Gdyby świat się nie wkradał do zborów
Pańskich, gdyby szatan nie posługiwał się Biblią, gdybyśmy znali hebrajski,
grekę, wszystkie książki na temat Biblii można by uznać za zbędne. Ale to
perspektywa. Dzień dzisiejszy wygląda zgoła inaczej. Cechą Zgromadzenia
Wybranych ma być wzajemna służba. Jej wyrazem są dary Ducha, w tym i dar
nauczania. Człowiek obdarzony tą łaską, służy drugim w wyższym poznaniu. Ma ten
dar oraz pełni służbę, lecz nie stoi ponad innymi; gdyż to Pan, tylko Bóg
Wszechmogący, jest naprawdę Nauczycielem człowieka. A my wszyscy jesteśmy
braćmi, wolnymi przed Bogiem i w Bogu. Wszyscy też otrzymują jakieś dary, w tym
niektórzy - dar nauczania (nie mylić z krasomówstwem!).
Na
tych przesłankach powstał zamysł pisania „Dzienniczka ucznia”. O tym, jak Jezus
działa w naszej, domowej społeczności. Jak ją uczy, prowadzi, kieruje, jak
łagodzi spory i waśnie; jak się wspieramy i zmieniamy pod wpływem Ducha Świętego. Książki „porwanej, rozczochranej”; oby dla kogoś
przydatnej; książki, która ma swój początek, lecz pewnie nie ma końca.
![]()
Zesłał też Swoje Słowo i ich wyleczył, ocalił ich od zguby.
Niech sławią przed BOGIEM Jego łaskę i Jego cuda
względem synów Adama
(Psalm 107, 20-21; NBG).
ROZDZIAŁ
1
REMANENT
14.11.2006
|
W |
Internecie ukazał się przekład Nowego
Testamentu dokonany przez Śląskie
Towarzystwo Biblijne. Wszedł on w skład opracowania noszącego nazwę Nowa Biblia Gdańska. Obecnie ukazują się (nie po kolei) Księgi Starego Testamentu.
Zatem czas na krótki komentarz.
Po
pierwsze, po co to nowe tłumaczenie oraz dlaczego my, ludzie słabo znający hebrajski
i grekę, podjęliśmy się tej pracy? To dość długa i zaskakująca historia, nawet
nas samych. Otóż, przed 15 laty, Pan objawił nam – grupce 3 osób - słowo
(naukę) o sprawiedliwości. A przychodziło to w bólach, ale i w wielkiej
radości. Bowiem jak inni protestanci, posługiwaliśmy się Biblią Warszawską, w której słowo sprawiedliwość zastąpiono usprawiedliwieniem oraz zlikwidowano wiarę Pana Jezusa, zastępując ją wiarą w Pana Jezusa. Te dwie, „na oko”
błahe, lecz w istocie poważne zmiany, nie pozwalają zrozumieć stanu, w jakim
znalazł się uczeń Pana i prowadzą do coraz nowszych form „galacjanizmu”, czyli
„wlewania młodego wina do starych bukłaków”. Z pomocą przyszła znajomość angielskiego.
To poprzez KJV Pan wskazał nam owe sprawy, a potem skierował do Biblii Gdańskiej. W Biblii Gdańskiej
(Link!) wszystko jest oczywiście w porządku. Trzeba
się tylko przebić przez język, a to również spory wysiłek.
Objawienie
tej nauki było gromem z jasnego Nieba. Wreszcie można było pojąć różnicę
pomiędzy Starym - a Nowym Testamentem. Pomiędzy Prawem Mojżesza - a Prawem
Wiary! I zaraz potem zakrzyknąć: Oto wszystko stało się nowe! Po czym przyjąć
ofiarę Jezusa – przyjąć ją w pełni, nic do niej nie dodając, ani z niej nie
odejmując. Słowem – w pełni przyjąć zbawienie z łaski! Wstrząs, jakiego się
wtedy doświadcza, można określić mianem „drugiego biblijnego przejrzenia”.
Odtąd człowiek widzi wyraźnie jaki sens miała ofiara Jezusa i jakie są jej
konsekwencje. Bez zrozumienia tych rzeczy, obraz jest rozmazany, a uczeń Pana
Jezusa Chrystusa najczęściej jest miotany falami przeróżnego zwiedzenia. (Mamy
jeszcze dwie książki na ten temat: „Dzieje grzechu” – ewangelizacyjną, i „Poza
murami Babilonu” – wypełnioną ”twardym pokarmem”; więc jeśli ktoś napisze –
prześlemy. Jest to o tyle ważne, że bez tej nauki, trudno będzie zrozumieć
niektóre wypowiedzi). Zatem, przekład należało poprawić! Uczeń musi mieć wierną
Biblię! Tak wyglądało zadanie! I tak przystąpiliśmy do pracy, posługując się
angielskimi pomocami, gramatyką języka greckiego i oczywiście słownikiem. Luter
ponoć tłumaczył Nowy Testament około 3 miesięcy; my przekładaliśmy 3 lata samą
Ewangelię Mateusza. Potem poszło raźniej i szybciej. Uczyliśmy się razem z
pracą.
A
dlaczego nazwaliśmy ten przekład Nową Biblią
Gdańską? Ano dlatego, że podobnie jak
tłumacz sprzed 360 lat, staraliśmy się o literalność tekstu; a to znaczy, że
każdemu słowu greckiemu, przypisane jest słowo polskie. Powstały jednak
trudności o których napisałem we wstępie. Zatem teraz kilka słów o językach.
Znaczna ilość greckich
słów nie ma ścisłych odpowiedników w języku polskim. Aby oddać pełne znaczenie
greckiego słowa, trzeba użyć kilku, a nawet kilkunastu polskich słów. Dlatego,
aby zbliżyć się do języka oryginału, postanowiliśmy podawać w stopkach
rozszerzone znaczenie wyrażeń. W ten sposób przyszły czytelnik może
"wyczuć" znaczenie słowa i zagłębić się w tekst biblijny powyżej
możliwości polskiego.
Jest
sprawą niewątpliwą, że z mnogich, greckich znaczeń, niektóre należy odrzucić. W
języku polskim przykładem na taki stan rzeczy może być słówko - pyszny. Pyszny
- to bardzo smaczny, ale też obarczony pychą. Inny przykład dowodzi, że mimo
dwuznaczności w jednym słowie, oba mogą być bardzo ważne. Miłosierny - to
litujący się, ale i proszący o litość (np.: ktoś, kto patrzy miłosiernymi
oczami). Tak bywa w polskim języku - greka jest znacznie "głębsza".
Można stąd wysnuć inny wniosek. Do pracy nad przekładem Pisma znajomość języka
nie wystarcza, potrzeba czegoś większego - konieczne jest Światło Ducha.
Podając rozszerzenia greckich słów, kierowaliśmy się, właśnie, tym Światłem, na
miarę przyznanej nam łaski. Kto zaś chce sięgnąć jeszcze głębiej - winien
skorzystać z oryginału oraz dostępnych słowników.
Tak
postawiona sprawa zrodzi na pewno odpór ze strony miłośników "płytkiej
Wody". Rozpatrzmy to na przykładzie. Powrócimy do greckiego słówka airo, które znaczy: Przyjąć, unieść do góry, brać,
dźwigać; ale i... usuwać, zgładzić. Tłumacz staje
przed dylematem - które znaczenie wybrać? Jakie znaczenie zostawić, bez
ulegania doktrynom? Jeżeli pamiętacie moją rozmowę z Żydówką (ze Wstępu) i
przyjmiecie żydowski punkt widzenia, natychmiast powstanie pytanie - czy
przypadkiem oba znaczenia nie są ważne? A tu, bez Światła Ducha, nikt kroku już
nie postawi. Bowiem w tym jednym słowie, jednej myśli, jak gdyby streszcza się
droga ucznia. Powróćmy do porównania drogi Izraela według ciała (z Egiptu - do
Kanaanu), z drogą chrystian (ze świata - do odpocznienia; patrz: "Poza
murami Babilonu" str. 64). I oto dziw piękności. Słówko - airo. Słowo, które określa jej początek
– ale i etap końcowy. Z własnego doświadczenia wiemy, że po obdarzeniu przez
Pana łaską Wiary oraz wyrwaniu ze świata - wkraczamy na nową drogę. Jednak
nieliczni od razu rozpoznają, że nie mając własnej sprawiedliwości (tej z
uczynków Prawa Mojżesza), zostaliśmy objęci na tej drodze sprawiedliwością z
Boga, właśnie tą z Wiary Jezusa Chrystusa. I jak Izrael maszerował, tak i my
podążamy dość szybko. I jak Izrael doszedł pod Kanaan, tak i my stajemy
"przed Jordanem", a Duch Pański zachęca każde dziecko: Nie bój się i nie wahaj;
przechodź na drugą stronę (w pełni zaufaj Bogu; wejdź do odpocznienia Pańskiego).
Tu też dochodzi do rozdwojenia i swoistej niemocy wewnętrznej. Duch zmaga się z
umysłem, a stara natura z nową (co opisano w Liście do Rzymian). I najczęściej
jest tak, że uczeń Pana zstępuje z drogi sprawiedliwości z Boga, powraca „na
pustynię” i przyjmuje swój własny krzyż (zaczyna się odwoływać do 10 przykazań,
czy też do specyficznych praw tworzonych przez różne kościoły). Rozpoczyna się
"droga po pustyni" na wzór Izraelitów według ciała. Czasami krótka, a
czasem długa, jak Pan ustalił dla każdego. I co się dzieje na tej drodze? Ano,
umiera stary człowiek z jego sposobem myślenia, tak jak umarli niemal wszyscy,
co wyszli z Egiptu wraz z Mojżeszem. Zaś ci, co się narodzą "na
pustyni" (czyli ukształtowani nowi ludzie) w swoim czasie odrzucą własny
krzyż, i w pełni przyjmą krzyż Jezusa. Uznają za dokonane Dzieło Pańskie. Wtedy
i tylko wtedy, i oni "przechodzą przez Jordan" w starych ciałach oraz
wchodzą do odpocznienia w Bogu. Otrzymują też nowe serce, a to serce zostaje
obrzezane (podobnie jak obrzezano lud, który się narodził na pustyni).
Porównanie jest oczywiste. Jezus syn Nuna (nie
wiedzieć czemu zwany - Jozuem) wprowadził Izraela z pustyni - do
Kanaanu; Jezus syn Boga wprowadza Izraela z tułaczki - do stanu odpocznienia. I
wzywa swoich uczniów: ...kto nie zgładzi (gr.: airo; także: weźmie) swojego krzyża, a idzie
za mną, nie jest mnie godny (Mateusz 10,38; NBG).
Tam brakowało Wiary w sercu - tu Wiara jest, oczywiście, lecz występuje pewien
rodzaj umysłowego niedowiarstwa (omówiony w Liście do Hebrajczyków).
Słówko airo pojawia się
nadto w opowieści o ogrodniku: Ja jestem prawdziwą winoroślą, a mój Ojciec jest hodowcą winorośli.
Każdy pęd, który nie niesie we mnie owocu – usuwa
(także: podnosi; gr.: airo), a każdy, który niesie owoc –
oczyszcza (także: obmywa), aby niósł owoc obfitszy (Jan 15,1-2). Teraz zastanówmy się co tu pisze (myślę o zrozumieniu
duchowym) i ustalmy, jaki to ma związek z „głębią Wody”, o której nadmieniałem.
To Bóg jest tym ogrodnikiem, co usuwa/podnosi pędy, a podniesione oczyszcza.
Kto nie przyjmie Jezusa Zbawiciela - zostanie usunięty; lecz uwaga, to bardzo
ważne - Bóg też sprawił, że człowiek przyjął Jezusa za swego Pana (został obdarowany
łaską Wiary), a więc został przez Boga podniesionym.
Po ukazaniu się Ewangelii Mateusza napisała do nas pewna siostra z
Giżycka, która w stanowczych słowach, podkreślanych wężykiem, domagała się
wyjaśnienia - dlaczego napisaliśmy o odrzuceniu własnego krzyża? Wydawała się
oburzona, lecz
natychmiast przyjęła wyjaśnienie. Bo, po prawdzie, na zdrowy
rozum, jak ma człowiek wejść do odpocznienia, kiedy dźwiga „na barkach” własny
krzyż? Czy może wtedy odpoczywać? Czy też wpierw musi go odrzucić?
Po pewnym czasie dostałem kolejny list, a w nim zaskakującą
wiadomość. Okazało się, że ta siostra poznała rzeczywistego hodowcę winorośli,
zwiastowała mu Ewangelię i przytoczyła fragment dotyczący winnicy Pańskiej. A
on się wcale nie zdziwił. Po czym opisał z detalami, jak sprawa wygląda w
naturze. Otóż, okazało się, że gdy winorośl wypuszcza nowy pęd, to ten pęd po
krótkim czasie skręca w dół i wkopuje się z powrotem do ziemi (na marginesie -
ziemia w Biblii symbolizuje Izrael według ciała i właściwe mu Prawo Mojżesza).
Nie ma wyjątków. Tak jest zawsze. Dlatego hodowca winorośli musi zdecydować się
na jedną z opcji: Może wyciągnąć pęd i go podeprzeć, aby rósł tylko w górę; lub
przeciwnie - raz na zawsze odciąć go od krzewu. Tak to życie i opowieści
biblijne splatają się przed oczyma.
A dlaczego tak kładę nacisk na tą sprawę? Czytelników Biblii można
z grubsza podzielić na dwie grupy: Pierwszą stanowią ludzie świata, którzy
niczego nie rozumieją z Pisma. Biblia jawi im się jako ciąg nudnawych
opowieści, z których wieje sąd oraz potępienie. Próbują ją rozgryźć,
oczywiście, lecz to tylko wiedzie na manowce. Drugą grupę stanowi Israel, znów
podzielony na połowę. Pierwszą z nich będzie Israel według ciała, zanurzony w
Prawie Mojżesza. Drugą Israel według Ducha, czyli właściwy Israel, obdarzony
przez Boga łaską Wiary. Lecz i tu można wyodrębnić dwie podgrupy. Pierwszą są
bracia w Panu, znajdujący się „na pustyni” (obdarzeni „pierwszym
przejrzeniem”); zaś drugą ci z uczniów Pana, którzy „przeszli już przez
pustynię”, doświadczyli „drugiego przejrzenia” i weszli do odpocznienia w Panu.
Drugą cechą charakteryzującą te społeczności jest pokarm. Pierwsi karmią się
najczęściej „mlekiem” (podstawami ewangelizacji), zaś drudzy „pokarmem stałym”
(słowem o sprawiedliwości i jego pochodnymi). Inny jest też sposób widzenia. U
pierwszych wciąż oparty na cielesnej naturze (bez sięgania do głębszych
wniosków); zaś u drugich z gruntu duchowy (w którym rzeczywiste, biblijne
zdarzenia mają zawsze duchowe odniesienia oraz pełne są metaforycznych
parabol). Biblia jest tak skonstruowana, że może być pokarmem dla jednych oraz
dla drugich. Kolejną fazą poznania jest odkrywanie głębi, kryjącej się w samych
słowach. To o tym rozmawiamy.
Rozpatrzmy inny przykład, słówko - logos. Kiedy pisałem "Dzieje grzechu" byłem jeszcze
młodym chrystianinem oraz nie znałem greki. I podobnie
jak każdy młody uczeń, rozmyślałem o Panu Bogu. Jak wygląda? Z czego "się
składa"? Czy "trójca" jest aby pewna? W jawnej sprzeczności do
doktryny stało bowiem wołanie do Israela: Słuchaj Israelu! Pan, Bóg twój, jest jeden! No, dobrze, dobrze; ale dalej: Czyńcie uczniami wszystkie narody, zanurzając ich
w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Hm! - myślałem - skoro Bóg zrodził
Syna, musiało Go wcześniej nie być. Był Ojciec i był Duch Święty - czyli jak
gdyby "dwójca"… Ale w uszach dzwoniło bez przerwy: Słuchaj Israelu! Pan, Bóg twój, jest jeden! Nie mogłem się z tym uporać. Ale Jezus
przyszedł i tu z pomocą. Pisząc str.16 "Dziejów grzechu", z
natchnienia Ducha Świętego napisałem tak: "Od zawsze istnieje Bóg - Byt
Najwyższy, który przenika Duch Święty. Myśl - potencjalne Słowo, jest ukryte w
Jego Istocie". I miałem to odwagę wydrukować. Dopiero po kilkunastu
latach, gdy sięgnąłem do oryginału i zacząłem zapoznawać się z greką, owe słowa
napisane przed laty, znalazły swe potwierdzenie. Logos to przede wszystkim Słowo, ale i Mądrość Boga, lecz także...
Otóż, właśnie. Grecki Logos jest
bardzo "pojemny". Oprócz tych podstawowych znaczeń niesie w sobie i
inne treści. Rozpatrzmy je po kolei.
Na początku był Logos (słowo rodzaju męskiego; Jan 1,1), co się najczęściej tłumaczy: Na początku było Słowo. Winniśmy jednak pamiętać, że w owym Słowie zawarta jest Mądrość
Boga (Logos to także - Mądrość). Są ponadto i
inne znaczenia. Logos to również Myśl (!), a Myśl Boga przecież jest wieczna. Logos to Podstawa, Zasada. Logos to Motyw, Racja, Uzasadnienie, bo przecież Pismo powiada: Ustanowiłeś go władcą nad dziełami Twych rąk, wszystko poddałeś pod
jego stopy (Psalm 8,7 NBG; patrz: 1 Koryntian 15,27). Logos to również: Ład, Porządek, Prawo natury; dlatego powiedziano: On niesie wszystko wyrazem Jego mocy (Hebrajczyków 1,3; NBG).
Logos to: Wyrocznia, wyraźne postanowienie, decyzja. Zatem cytat: Także mi powiedział: Te słowa są prawdziwe
i godne zaufania, a Pan, Bóg świętych proroków posłał swego anioła, aby pokazał swoim sługom, co szybko ma
się stać (Objawienie 22,6; NBG) Logos to: Przykazanie,
nakaz. Więc
znów cytat: PAN Bóg
przykazał też człowiekowi, mówiąc: Możesz spożywać z każdego drzewa ogrodu; ale
z drzewa Poznania Dobrego i Złego - nie będziesz z niego spożywał; bo gdy z
niego spożyjesz - z pewnością umrzesz (1Mojżesza 2,16-17; NBG); nadto całe Prawo Mojżesza i Prawo Wiary. Logos to wreszcie - bank depozytowy, i przy tym się zatrzymajmy. Bank!? - można
się zdziwić. Ej, człowieku, przecież my rozmawiamy o Bogu! Jezus nie może być
bankiem! A jednak!.. Głębsza refleksja nad Pismem rozwiewa i te wątpliwości ...gdyż w nim wybrał nas sobie przed położeniem
fundamentów świata, abyśmy byli wobec Niego świętymi i bez zarzutu, w miłości
(Efezjan 1, 4; NBG). Reasumując,
można powiedzieć tak: Logos jest
Słowem w którym jest Mądrość Boga, a Jego wspaniałe cechy określają dalsze
znaczenia.
Podałem te dwa przykłady, by jaśniejsze stały się odniesienia.
Przekład Nowego Testamentu został dokonany na bazie jednego ze
zbiorów greckich manuskryptów, zwanego Textus Receptus. Ten sam zbiór był użyty
przy tłumaczeniu Biblii Gdańskiej.
Chociaż w obu przypadkach musiało dojść do odchyleń (w NBG zaznaczonych TR) i użycia słów dodatkowych (w NBG pisanymi innym kolorem). Działo się tak dlatego, że polska składnia różni się nieco od
greckiej. Zaś zdania muszą być przecież zrozumiałe. Jednak owe odchyłki
staraliśmy się ograniczyć do minimum.
Nasz
przekład nie jest zbyt "literacki". Trudno. Z czegoś trzeba było
zrezygnować. (Jak powiadają: Przekład jest jak kobieta – piękny, ale niewierny;
lub mniej piękny, lecz za to wierny.) Język grecki
pełny jest przymiotników i imiesłowów, których "nie trawi polszczyzna".
Ale, czy literackość tekstu jest sprawą najważniejszą? Biblia sama nam odpowiada,
że nie. Bowiem Nowy Testament nie był spisany klasycznym językiem Homera, lecz
tzw. greką - koine, czyli językiem
ludu; obcym dla literackich kręgów, a bliższym prostemu człowiekowi. Mateusz
był celnikiem, Piotr oraz Jan - rybakami, a i inni stali daleko od tzw.
uczonych w Piśmie. Ich mowa była "nieokrzesana". Ich siłą nie była
"literackość", lecz działanie Ducha Świętego.
A
ponieważ ukazują się nadto Księgi Starego Testamentu - kilka słów o hebrajskim
(dokładnie: starohebrajskim) i o narracji w Piśmie. Jak wspominałem we wstępie,
język hebrajski różni się zasadniczo od języków indoeuropejskich, zarówno w
słowotwórstwie wyrazów, rozbudowanych znaczeniach, a także możliwościach, jakie
niesie ze sobą gramatyka. Podam przykład. I tu was
zaskoczę! Jedynie w hebrajskim można budować zdania nie używając czasowników,
lub ich rolę ograniczyć do minimum. Profesor lingwistyki, pani Kamila
Tormińska, mówiąc o języku Starego Testamentu, powiedziała mniej więcej tak:
Sama jestem agnostyczną. Lecz czytając Tanak
(Tanach), poprzez język, doszłam do niezbitej konkluzji, że autorem Biblii
jest Bóg. A dlaczego? Ano dlatego, że braki form czasownikowych w
starohebrajskim, jak gdyby przenoszą Pismo do wieczności, do świata
bezczasowego, świata Stwórcy, skąd do ludzi - żyjących w czasie, rozlega się
Słowo Boga. Taka jest specyfika języka! Oczywiście, ten stan rzeczy nie jest
możliwy do oddania ani w grece, ani też w polskim. Nie pozwala na to gramatyka.
Do tej sprawy niebawem powrócimy.
Słusznym
wydaje się spostrzeżenie, że nasz przekład jest „bardziej żydowski niż grecki”.
No cóż… Zbawienie przyszło przez Żydów. Przez Żydów też przyszła Biblia – od
pierwszej, aż do ostatniej litery. Udawanie, że jest inaczej, po prostu
prowadzi do śmieszności. Stąd w warstwie nazewniczej (imiona i nazwy)
staraliśmy się zachowywać żydowskie określenia, szczególnie w Starym
Testamencie. Nie jest to sprawą łatwą, ponieważ przyzwyczajenie – powiadają –
jest drugą naturą człowieka. Mówimy Izaak, a nie I’chak, piszemy Jakub, a nie
Jakób. Czy jednak nie czas to zmienić? Dlaczego w języku polskim pisze się
Izrael, choć prawidłowo powinno być Israel? Skąd się to wzięło? Powiecie, ano z
tradycji. Lecz czy tradycja, bądźmy szczerzy, winna przesłaniać rzeczywistość?
Rozmawiałem z pewną Żydówka i ją pytam: Czy często bywa nad Jordanem? A ona mi
na to – poważnie, bez ironii - że nie ma takiej rzeki w Israelu. Po prostu nie
zrozumiała, choć rozmawiała po polsku. Kiedy po pewnym czasie zapytałem ją o
Jarden – przytaknęła. Ach! Jarden, Jarden, jaka to piękna
rzeka! Jestem tam w każdy sabbat! (Sabbat – a nie sabat! Sabaty są od
czarownic!). Po tej rozmowie ogarnęła mnie następująca refleksja: Wracajmy do
korzeni Żydzi z Ducha! Im żwawiej – tym lepiej!
NBG
zamieściliśmy w Internecie z trzech powodów. Po pierwsze pragniemy, by jak
najszybciej rozpowszechniła się wśród czytelników. Po drugie, możliwe są wciąż
poprawki, i ciągle je nanosimy. Liczymy, że ci z uczniów Pana, którzy
skrupulatnie studiują Pismo, zwrócą nam uwagę na błędy, których my nie
dostrzegliśmy (nadchodzą takie e-maile). I wreszcie sprawa druku. W tej chwili
nie mamy środków na książkowe wydanie Pisma. Pan z pewnością przyjdzie i tu z
pomocą, i być może, znajdą się czytelnicy (drukarze), którzy zechcą w tym
przyjść z pomocą.
20.11.2006
Boga nie da się zgłębić umysłem,
Bóg się musi objawić człowiekowi.
|
T |
rudno jest pisać prawdę. Szatan zaraz szepcze do ucha: „Widzisz, oskarżasz drugich”.
Ja mu na to: „Wcale nie. Zwracam tylko uwagę na Pismo”. A on: „A jednak ich
osądziłeś”. Więc ja znowu: „Powiem, że wręcz przeciwnie. Chcę ich uchronić od
sądu. Bo sądzić będzie Słowo Boga, na które właśnie wskazuję”.
W
telewizji słuchałem teologa, z mnóstwem tytułów przed nazwiskiem. Człowiek ten
stara się zgłębiać Biblię na drodze dociekań naukowych. Mówił tak: Poddaliśmy
Pismo Święte wszechstronniej analizie. Statystyka wykazała, że najczęściej
używanymi słowami w Biblii są - sprawiedliwość
i miłość. Zaczęliśmy więc, szukać związku,
łączącego te dwa pojęcia.
Powodzenia,
szanowny profesorze. Życzę, aby pan odkrył ten związek. Wyrażam jednak
wątpliwość, czy metoda jest aby odpowiednia. W Księgach, które badacie, pisze
bowiem, że Wiara oraz poznanie Prawdy są darem pochodzącym od Stwórcy. Można
zatem studiować, stosować analizę i to badanie wykaże, że najczęściej używanymi
słowami są - sprawiedliwość i miłość, lecz związku pomiędzy nimi człowiek już nie odkryje.
W
„Gazecie Wyborczej” z 22.04.2000 wyczytałem słowa Jana
Pawła II, które usłyszał świat. Rozważania w trakcie tzw. Drogi Krzyżowej
(stacja pierwsza: „Pan Jezus przez Piłata na śmierć skazany”) kończyła następująca
wypowiedź: Zaprzeczanie przez wieki
prawdzie rodzi cierpienie i śmierć. Z tym się musiałem zgodzić. To słowa
ważkie i ważne! Lecz dalej się okazało, że owa prawda, niestety, może mieć różne
oblicza. Niewinni płacą cenę ludzkiego
zakłamania. Nie wystarczą półśrodki. Nie wystarczy umywanie rąk. Pozostaje
odpowiedzialność za krew sprawiedliwego i modlitwa. Chryste, który przyjmujesz niesprawiedliwy (!)
wyrok.... Stop.
Wystarczy. O co w tym zdaniu chodzi? Może ja czegoś nie rozumiem i ktoś mi
wytłumaczy. O kim tu była mowa? Bo jeżeli o Jezusie Chrystusie, objawionym na
kartach Pisma, to ja oraz moi bliscy modlimy się zgoła inaczej: Dziękuję Ci, Jezu Chryste, że przyjąłeś
postać człowieka i jako Jezus - Człowiek oddałeś za mnie swe życie; że za moje
odstępstwo i zło, sprawiedliwym wyrokiem
Boga zostałem skazany na śmierć, a Ty,
ten sprawiedliwy (!) wyrok, przyjąłeś
właśnie na siebie
I
po drugie - kto jest odpowiedzialnym za ową śmierć sprawiedliwego? Kto jest odpowiedzialny
za Krzyż? Czy Żydzi? - co im się stale wmawia; czy też
za śmierć Jezusa „odpowiedzialny jest” Bóg? W odpowiedzi na słowa Piotra, że
nie zostanie zabitym, Pan Jezus Chystus powiedział: Idź
precz ode mnie (ewentualnie: za mnie), szatanie; jesteś mi zgorszeniem, bowiem nie pojmujesz
tego, co Boga, ale co ludzi (Mateusz 16,23 NBG),
a w Getsemane stwierdził: Ojcze mój, jeśli nie
może mnie minąć ten kielich, tylko abym go pił, niech się stanie wola Twoja (Mateusz 26,42; NBG)
Tak
też wynika z przytoczonych niżej wersetów, które mówią o nakazie od Ojca oraz o posłaniu
swojego Syna? Bóg jest miłością – napisano, i
to właśnie ta miłość Boga skierowała Syna na krzyż. Zaś powodem stałem się ja,
moi bracia w Wierze, czy wreszcie ogół ludzi. A dokładniej - to sam Jezus
owładnięty Miłością, z własnej woli oddał swe życie, abyśmy my, grzesznicy,
mogli uzyskać Królestwo. Tak krzyż stał się triumfem Miłości.
Pan
Jezus Chrystus powiedział: Dlatego miłuje Mnie Ojciec,
bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję (!). Mam moc je
oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz
(!) otrzymałem od mojego Ojca (Jan 10,17-18;
Biblia Tysiąclecia). W tym, szanowni panowie,
skrył się związek pomiędzy Miłością oraz sprawiedliwością Boga.
Gdyż z uwagi na bezsilność Prawa, w której było za słabe z powodu
ciała wewnętrznego, Bóg, posławszy (!)
swojego Syna w obrazie wewnętrznego ciała grzechu i za
grzech, osądził grzech w ciele
wewnętrznym, aby sprawiedliwy wyrok Prawa (sprawiedliwy - a nie niesprawiedliwy!) mógł być wypełniony w
nas, tych, żyjących nie według ciała wewnętrznego, ale według Ducha. (Rzymian
8, 3-4; NBG). Tym sprawiedliwym wyrokiem
jest śmierć! Przelanie niewinnej krwi! Śmierć zwierząt w Starym Przymierzu, a
przede wszystkim śmierć Jezusa w Nowym Przymierzu z Israelem. Starotestamentowe,
niedoskonałe ofiary (niewinny baranek umierał za winnego człowieka) - zastąpiła
ofiara doskonała (za winnego człowieka - umiera niewinny Człowiek, stąd nazwany
Barankiem Boga). Bóg wydał na śmierć swego Syna, aby sprawiedliwy wyrok Boga,
który brzmi: Za odstępstwo w Edenie człowiek podlega
karze śmierci; oraz w Prawie Mojżesza: Za
złamanie jakiegokolwiek przykazania, człowiek podlega karze śmierci -
mógł się wykonać na Jezusie. Tak to splotła się w owej śmierci Miłość ze
Sprawiedliwością Boga.
Zapowiedzią
ofiary Jezusa i wielkiego Dzieła Zbawienia było wezwanie Abrahama, aby złożył w
ofierze swego syna (I Mojżesza 22). Abraham
uwierzył Bogu oraz zaufał Jego Słowu. Postanowił zabić Ic’haka. I teraz
zapytajmy: Czy miał być to uczynek dobry, czy też zły? I chwilę poczekajmy…
Bowiem w odpowiedzi na to pytanie trzeba będzie przetrząsnąć najtajniejsze
zakątki duszy. Abram uwierzył Bogu, dodajmy - Bogu Wszechmogącemu, Który
odbiera życie i Który je też daje (ma moc wskrzeszania). I na podstawie tego, a
nie innego uczynku z Wiary, Abraham został nazwany sprawiedliwym, choć
sprawiedliwość z Wiary wywalczy dopiero Jezus Chrystus. Dlaczego o tym piszę?
W
tej samej „Gazecie Wyborczej”, kilka stron dalej, niejaki Jonasz przedstawia
czytelnikom zgoła inny rozwój wydarzeń i odmienną interpretację Pisma.
Zacytuję: Trzeba wreszcie wytłumaczyć
tzw. inteligencji katolickiej (niektórzy mówią, że jest także wrodzona...), jak to jest np. z prawdą w Biblii. I tę „prawdę”
przedstawia następująco: Pisarz Herling -
Grudziński zgorszył się (miał prawo) opowieścią biblijną o Abrahamie mającym
zamiar złożyć swego syna Bogu na ofiarę. Spowodowało to bezcenną dyskusję, w której
teologowie (w szczególności ks. Wacław Hryniewicz...) powiedzieli
bez ogródek, że Bóg nie zlecił dzieciobójstwa, że sensem tej opowieści jest
właśnie zakaz takich ofiar. Mówiło i pisało się to dawniej, ale nie spotkałem
wyraźnego stwierdzenia, że Bóg nie tylko odwołał swój rozkaz, co jest napisane
w tekście biblijnym, ale w ogóle go nie wydał. Albowiem Abraham miał pojęcie o
Jahwe na obraz i podobieństwo bożków pogańskich! Ks. Hryniewicz pisze wręcz o
żydowskiej interpretacji, w której rozkazodawcą jest tu zły duch. Oto słowa
heroldów ekumenii. Na bazie takich poglądów łączy się świat zamieszkały (z
greckiego: oikoumene), wyznając:
Jesteśmy jedno! I lepi swojego boga ze swoich wyobrażeń, wdzierając się do
Królestwa Niebios na bezsprzecznie własnych warunkach.
Podałem
te dwa przykłady, aby wam uzmysłowić, jak to czasami jest z tą prawdą. I przy
okazji przypominam, że największy radziecki dziennik też się nazywał „Prawda”.
7.12.2006
|
C |
hrystianizm wypłynął z judaizmu, a jedno i drugie z Boga. Zatem związki Starego Testamentu
z Nowym muszą być klarowne i oczywiste. Często wskazujemy na biblijne proroctwa
oraz ich wypełnienie, dowodząc prawdomówności Pisma. Lecz Pan Jezus powiedział
znacznie więcej: Badacie Pisma, gdyż wydaje się wam,
że w nich macie życie wieczne, a one świadczą o mnie. Lecz nie chcecie do mnie
przyjść, abyście mieli życie (Jan 5,39-40; NBG). Co tutaj pisze? Przede
wszystkim jest mowa o Bogu Osobowym - Podmiocie, który w Imieniu Jezus oferuje
ludziom zbawienie. Ale też unaocznia, że całe Pismo Święte wskazuje na Jezusa
Chrystusa. Tak, całe, bez wyjątku; w tym także Stary Testament. Niejeden Żyd
według ciała wzruszy tu ramionami. A Mojżesz? Tora? Obietnice? Czy to wszystko
jest bez znaczenia?
I co mu na to powiedzieć? Tak, oczywiście, ma znaczenie,
lecz nasza nadzieja jest w Panu, bo nie mamy zaufania do siebie oraz do
własnych możliwości. Pozbądźmy się wrednych złudzeń i przyznajmy, że nikt z
ludzi nie utrzyma się w Prawie Mojżesza (613 nakazach i zakazach); nie wypełni
istoty Prawa - Będziesz
miłował Pana, Boga twego, z całego twego serca i z całej twojej duszy, i z całej myśli twojej; to jest pierwsze oraz doniosłe
przykazanie. A drugie mu podobne: Będziesz
miłował bliźniego twego jak siebie samego. (Mateusz 22, 37-39; NBG).
Nie ma sprawiedliwego przed Bogiem, sprawiedliwością prawną wynikającą z Prawa
Mojżesza. Zaś wcześniej stoi napisane: Przeklęty każdy, kto nie dotrzyma słów tego Prawa, by je
spełniał. A cały lud powie: Amen (V Mojżesza 26, 26; NBG). To trzeba brać poważnie! To jest solidna podstawa do nowotestamentowego
stwierdzenia oraz przestrogi dla Żydów, tak z ciała, jak i z pogan. Ponieważ ci, co są z uczynków Prawa - są pod przekleństwem.
Gdyż jest napisane: Przeklęty każdy,
który nie trwa we wszystkich przykazaniach, które są napisane w zwoju Prawa, by
je uczynić. A, że w Prawie Mojżesza nikt nie jest uznawany za sprawiedliwego
przed Bogiem, to oczywiste, gdyż: Sprawiedliwy
będzie żył z wiary (Galicjan 3,10-11; NBG).
Pięcioksiąg
został nazwany Torą (Nauką); o jaką tu
naukę chodzi? Czy Tora jest wskazówką,
jak człowiek powinien postępować? Tak, niewątpliwie, ale, ale!.. Tora to jest
wskazówka dla odstępcy; człowieka, który odszedł od Boga i pragnie się
posługiwać „rozeznaniem dobrego i złego”; ową „pieczęcią odstępstwa”, którą
ludzie otrzymali w Edenie.
Jeśli Pismo potraktujemy serio, to szybko się okaże, że główna
nauka jaka płynie z Prawa Mojżesza jest dla człowieka bardzo przykra, a nawet
zatrważająca: Nie ma sprawiedliwego przed Bogiem na podstawie własnych uczynków!
Nie ma ani jednego! Kto mówi o świętości z uczynków – ten jest kłamcą! I Biblia to potwierdza, potwierdza bez żadnych
złudzeń. Ani jeden
nie jest sprawiedliwy (Psalm 14,3), nie jest rozumiejącym, nie jest szukającym
Boga. Wszyscy się odwrócili, razem zostali zmarnowani; nikt nie jest czyniącym
dobroć, nie jest aż do jednego. (Psalm 53,4) Otwartym grobem jest ich gardło,
oszukiwali swoimi językami, jad żmij przy ich wargach; (Psalm 5,10 + 140,4) ich
usta są pełne klątwy i goryczy; (Psalm 10,7) a ich nogi skore, by wylać krew;
(Izajasz 59,7) bieda i spustoszenie na ich drogach, a drogi pokoju nie poznali;
bojaźń Boga nie jest naprzeciwko ich oczu. (Psalm 36,2; Rzymian 3,11-18). Odstępca należy do ludzi będących pod przekleństwem
w Prawie, bądź pogan, chociaż tego nie akceptuje, nie chce słuchać, nie
przyjmuje do wiadomości. Z
pośród ciebie, z twoich braci, proroka jak mnie (czyli: prawodawcę) ustanowi ci WIEKUISTY, twój Bóg; jego słuchajcie (V Mojżesza
18,15). Tak Tora wskazuje na Jezusa. Wskazuje cały Tanak
(Link! Biblia; Izrael – Żydzi; proroctwa – Tanak,
Jeszua).
Wspomnę o pewnym fakcie, na swój sposób nawet zabawnym. Jak
wiadomo, Stary Testament NBG opracowujemy na podstawie hebrajsko – polskiego
przekładu Tanak, dokonanego przez
Izaaka Cylkowa. Cylkow był przedwojennym rabinem
Wielkiej Synagogi Warszawskiej i jak każdy hierarcha, bronił zawzięcie doktryny. Stąd nasza opracowanie często się odwołuje do
Septuaginty, czyli tłumaczenia Świętych Ksiąg Żydowskich z hebrajskiego na
grekę, z III wieku przed nasza erą. Dlaczego o tym wspominam? Otóż Cylkow we
Wstępie do swojego przekładu, przestrzega przed Septuagintą. Pisze, że jest ona
nieprzydatna dla Żydów, ponieważ ma chrześcijański charakter (!). No i macie!
Trudno utrzymać powagę, choć przecież rozmawiamy o niezmiernie poważnych
sprawach. Przypomnę, że Septuagintę tłumaczyło 72 uczonych w Piśmie Żydów i to
w czasach, kiedy język starohebrajski był jeszcze w powszechnym użyciu (wiemy
to ze znalezionych monet; właśnie z tego okresu). Nadto do przyjścia Pana brakowało
ze 300 lat! A tu dzisiaj takie śmiesznostki! Czy raczej poważne sprawy, z niepoważnym
uzasadnieniem. I choć warto to przypominać – nie o tym
chciałem napisać.
Skoro chrystianizm wypłynął z judaizmu, nadal musi tkwić ścisły
związek również w zwyczajach i tradycji. Może nie bezpośredni – lecz ukryty,
schowany płyciej lub głębiej pod symboliką żydowską.
Wiele czytałem o judaizmie i nieraz czułem z tego powodu wicher w
głowie (tak różne są to poglądy). Żwawo odchodzą od Pisma nawet uczeni rabini.
Miłym więc zaskoczeniem była wydana przez WAM Kraków książka pod tytułem
„Obrzędy i symbole Żydów” Simona Philip’a De Uries. Już na początku napisano: „Ktokolwiek pragnie się bliżej zapoznać z
synagogą i zrozumieć rolę, którą odgrywa w judaizmie, przede wszystkim nie
powinien do niej przykładać miary oraz znaczenia, jaki zazwyczaj wiążą się z
ogólnie przyjętym określeniem „domu Bożego”. Należałoby więc, po pierwsze,
uwolnić w tym przypadku wyobraźnię od nasuwającego się mechanicznie skojarzenia
z kościołem. Samo bowiem słowo „synagoga” mówi nam o czymś zupełnie odmiennym.
Ów grecki termin, mianowicie, oddaje całkiem dokładnie treść hebrajskiego wyrażenia
bejt ha-kneset, oznaczającego „dom zgromadzenia”, albo „dom spotkania. Otóż to jest właśnie określenie, które mówi
nam dokładnie i wiernie, czym jest synagoga”. A ja piszę o tym z 2 powodów.
Pierwszym z nich jest „sakralizacja” synagog przez znaczny odłam rabinatu.
Drugi jest znacznie ważniejszy. Podobne zjawisko obserwuje się także w zborach
Pańskich, jako owoc zawiązujących się hierarchii. Budynek zborowy traci swój
pierwotny charakter i zamienia się w coś w rodzaju „kościoła, czy wręcz świątyni”.
Dochodzi do paradoksu, a bracia tracą pewność, gdzie ich właściwie postawiono.
Dla wplątanych w te sprawy mam generalne wyjaśnienie. W manuskryptach Nowego
Testamentu nie pisze o miejscach zebrań pierwszych uczniów jako o budowlach mających
jakikolwiek charakter świętości – ale właśnie o synagogach. Synagogą jest
budynek zborowy, ale także każde mieszkanie, w którym dochodzi do spotkania. To
są „miejsca zgromadzeń” przed Świątynią, tą jedyną, która jest w Niebie. To tam
nas postawiono.
„Rozdzielenie w
synagodze kobiet i mężczyzn –
pisze De Uries, nie deprecjonuje kobiety,
lecz wskazuje na jej inny charakter. Mężczyzna to studiowanie i liturgia – kobieta
to Dom. Dom żydowski wspiera się na kobiecie”. Rozdzielenie kobiet i
mężczyzn utrzymują w Nowym Testamencie nakrycia. Mężczyzna modli się z
odsłoniętą głową, zaś kobieta głowę nakrywa. I choć Pismo mówi o tym wyraźnie –
praktyka jest rozmaita. Część kobiet nie uznaje wyznaczonej przez Boga roli
mężczyzny (głową żony
jest mąż) i
starają się zajmować ich miejsce. Skutki tego mogą być tylko opłakane.
„Istotą liturgii w
judaizmie jest jej wspólnotowość”. Tak też jest w chrystianizmie, choć liturgia to niewłaściwe
słowo; raczej mówmy o porządku spotkania. W 2 Liście do Koryntian omówiono ten
porządek szczegółowo. Wspólnotowość zboru Pańskiego przejawia się różnymi
darami Ducha. I z tych darów należ korzystać. Dominacja ”pastorów, czy liderów”
to budowanie ze słomy.
„Wspólnota żydowska
zna swoich kapłanów i lewitów; inne pokolenia rozmyły się z czasem. Dzisiejsi
kapłani, czyli lewici z rodu Aarona, nadal nie mogą się skalać kontaktem ze
zwłokami, nie mogą się do nich zbliżać i spać z nimi pod jednym dachem. W
śmierci nie ma niczego dobrego. Liczą się tylko żywi! Kapłan (kohen) nie pełni
dziś w synagodze żadnej funkcji oprócz przywileju wypowiadania błogosławieństwa
Aarona. Nie może jednak rościć sobie z tego tytułu żadnych praw, ani też w
konsekwencji – pielęgnować w sobie jakichkolwiek marzeń, czy złudzeń.” Otóż właśnie! Judaizm jest „płaski”, drodzy
bracia! Pozbawiony jakiejkolwiek hierarchii, w rozumieniu ludzi ze świata. Żyd
jest wolnym człowiekiem przed Bogiem. I taki też jest uczeń Pana (Israelita z
przysposobienia). Roszczenie sobie przez braci większych praw, także tutaj jest
marzeniami i złudzeniami.
„Każdy zwyczaj, czy
ceremoniał u Żydów musiał znajdować bezpośrednie, nie budzące
wątpliwości umocowanie w Piśmie; musiał być z niego wyprowadzony, do niego
odniesiony, z nim uzgodniony i wobec niego wyjaśniony. Nie mógł rozluźniać swej
pierwotnej więzi z własnym źródłem, nie mógł zawisnąć w powietrzu”. Tak też winno być w zborach Pańskich.
Odrzucenia wymaga to, co należy do świata, oraz to, co należy do religii.
Pisząc o mentalności żydowskiej, De Uries tak ją określa: ”Cały tydzień życia opromienia blask
szabatu, niczym królowej (panny młodej). Żyd po prostu żyje szabatem i po
części go personifikuje. Na rozpoczęcie szabatu śpiewa się w synagodze pieśń
powitalną:” Wejdź do środka w pokoju,
chlubo twojego małżonka, wejdź do środka pośród radości i wiwatów na zaślubiny
Israela, własnego ludu, przybądź oblubienico, przybądź tutaj!” Nazywa się
to – wprowadzeniem szabatu. Wszyscy śpiewają tą pieśń zwróceni ku wejściu,
jakby za chwilę miała tu wejść Panna Młoda.
No, czytając o tym zwyczaju, po prostu oniemiałem. Toż to wezwanie
do spełnienia przesłania Nowego Testamentu, którym jest wieczny Szabat i
zaślubiny Baranka.
Kiedy pisałem ten tekst, dostałem list od Krystiana, a w nim
następujące słowa: „Witam! Jestem pełen podziwu dla
wykonywanej przez Was pracy nad nowym tłumaczeniem Nowego i Starego Testamentu.
Dzięki temu przekładowi na nowo odkrywam pewne prawdy Boże. Jednak jeśli bym
mógł coś dodać, to moim skromnym zdaniem pewne fragmenty tłumaczenia są mało
czytelne, to znaczy tak, jakby źle poukładane były wyrazy. Przez co wierzący
bracia i siostry będą mieli trudności w powszechnym ich zrozumieniu; podam
przykład: Mat. 28.1 W końcu sabatów, owego dnia wtedy
rozbłyskującego aż do jedności sabatów.... Takich przykładów znajduję
bardzo dużo. Również rozmawiałem o tym z wierzącym kolegą i on także mówi, że
niektóre zdania są trudne w zrozumieniu. Nie mniej jednak wasze tłumaczenie
uważam za najlepsze z polskich tłumaczeń i wierzę, że gdyby uprościć niektóre
znania, tłumaczenie Nowej Biblii Gdańskiej mogło by
być najchętniej używanym tłumaczeniem Słowa Bożego przez wierzących Polaków.
Pozdrawiam!”
„Szanowny bracie! – odpisałem,
dziękuję za słowa zachęty w twoim liście oraz za zaznaczone problemy. NBG jest przekładem w miarę możności literalnym, a to oznacza, że
każdemu greckiemu słowu odpowiada bliskie, polskie pojęcie.
"Literackość" tekstu uznaliśmy za sprawę drugorzędną. Takie podejście
rodzi spore kłopoty w ułożeniu zdań, bo przecież język grecki różni się od
polskiego. Robimy więc, co możemy. Są jednak 2 aspekty tej sprawy:
Pierwszy, to gramatyczne uchybienia, które postaramy się z
czasem poprawiać (język grecki pełen jest przymiotników i imiesłowów, których
nie trawi polszczyzna).
Drugi, to kwestia zrozumienia zdania. Przykład, który
podałeś, należy właśnie do tej grupy i winien być przedmiotem nauczania. Bo, co
w nim dokładnie pisze? Tak w aspekcie materialnym, jak i duchowym. Ano pisze,
że był to bardzo wczesny ranek, gdy na niebie błyszczały jeszcze gwiazdy
- czyli świt nowego dnia. Był to też dzień po szabatach (odpoczynkach, w
których nie wolno wykonywać żadnej pracy. Piszę szabatach, a nie sabatach, bo
zdecydowaliśmy się na hebrajskie brzmienie tego słowa i właśnie to poprawiamy), związanych
ze świętem Pesach, należącym do Starego Przymierza.
A co pisze w aspekcie duchowym? Ano pisze, że dzień
wskrzeszenia Jezusa był przełomem, rozdzielającym Stare i Nowe Przymierze.
Dzień ten rozbłyskiwał aż do jedności szabatów w Nowym Przymierzu z Israelem.
Bowiem w Starym Przymierzu 7 dzień każdego tygodnia jest szabatem.
Natomiast jak jest w Nowym? Ot, problem, różnie pojmowany i obchodzony poprzez
wierzące osoby. Z Nowego Testamentu wiemy, że "nie wolno wlewać
młodego wina do starych bukłaków"; czyli Prawa Wiary do Prawa Mojżesza.
A Listu do Hebrajczyków, że uczniowie Pana powinni się starać wejść do
odpocznienia (czyli właśnie do tego "jednego Dnia" - wiecznego
Szabatu w Bogu). Gdy człowiek z łaski Pana wejdzie do tego Dnia przestaje
pracować na zbawienie (nie odwołuje się do starego Prawa), bowiem wie, że
wszystko zawdzięcza Jezusowi. I właśnie ten dzień wskrzeszenia, w którym
kobiety szły do grobu, był duchowo Świtem Nowego Dnia - Wiecznego Odpoczynku
(Szabatu) w Bogu. W Nowym Przymierzu nie ma więc już szabatów, bowiem
nastała ich jedność. Nie należy też dalej "pracować na zbawienie",
bowiem wszystko mamy za darmo, z łaski, i wszystko zawdzięczamy Jezusowi. (O innym
podejściu i zagrożeniach z tym związanych napisano w Liście do Galacjan)…”
Powróćmy do tematu, chociaż nadal trzymajmy się szabatu. „Każdy dom żydowski ma dodatkowe światła
szabatowe. Jak pisze De Uries, nigdy nie było takiej nędzy, która by pozwoliła
Żydowi sprzedać, albo zastawić te dodatkowe światła. Przed
szabatową kolacją to matka zamyka oczy, zasłania je rękami, wypowiada nad nimi
formułę poświęcającą, po czym otwiera oczy. Wówczas jakby po raz pierwszy
wstępowało na nią światło szabatu. Potem rękami rozprasza je po całej izbie,
aby dosięgło wszystkich.” Dodatkowe światło szabatu…Co się za nim kryje?
Czy nie jest „drugim przejrzeniem” w oczach chrystiania, tuż przed wstąpieniem
w Szabat Pański. Ten Odpoczynek w Bogu, do którego tak
nawołuje Pismo w Liście do Hebrajczyków. „W
świąteczny dzień Żyd znajduje ukojenie na piersi szabatu, a duch szabatu
przekształca go z niewolnika w wolne dziecko Stwórcy”. Bowiem wchodzimy do odpoczynku gdy zaufamy, tak
jak powiedział: Ponieważ przysiągłem w
mojej zapalczywości, że nie wejdą do mojego odpoczynku; a przecież dzieła
dokonały się od założenia świata. Gdyż tak gdzieś powiedział o siódmym: A w siódmym dniu Bóg odpoczął od wszystkich
Jego dzieł. I znowu w tym: Skoro
wejdą do mego odpoczynku. A ponieważ pozostawia niektórych, aby do niego
wejść; a z powodu nieposłuszeństwa nie weszli ci, którym wcześniej zwiastowano
dobrą nowinę, znowu ustala jakiś dzień - Dzisiaj,
mówiąc przez Dawida po tak długim czasie, jak jest oznajmione: Dzisiaj, jeśli Jego głos usłyszycie, nie zatwardzajcie
waszych serc. Gdyż jeśli Jezus syn Nuna
zapewniłby im odpoczynek, nie mówiłby potem odnośnie innego dnia. Zatem
wejście w odpoczywanie jest pozostawione dla ludu Boga. Bowiem ten, co wszedł
do Jego odpoczynku, sam także odpoczął od swoich czynów, jak Bóg od swoich. Zatem postarajmy się wejść
do owego odpoczynku, aby ktoś nie chybił takim samym przykładem nieposłuszeństwa
(Hebrajczyków 4,3-11). Na
zakończenie szabatu Żydzi obchodzą kolację, zwaną „odprawienie królowej”. Uczeń
Pana nie musi jej obchodzić, bowiem szabat ogarnął go na wieczność.
A
teraz z „innej beczki”. Zwiedzając Muzeum Żydowskie na krakowskim Kazimierzu,
dostrzegłem znamienny szczegół. Na dnie wielu mis i pucharów ze srebra wykuto
dwie, małe rybki. Taki drobiazg. Nie wiem jak to tłumaczą Żydzi, ale ja
zobaczyłem w tym ścisły związek między Starym, a Nowym Testamentem. Te „dwie
rybki” pozostają symbolem chrystianizmu - 2000 lat czasów najnowszych, czasu
łaski. Tymi „dwiema rybkami” Jezus Chrystus obdzielił wszystkich spragnionych
przed udaniem się na granicę Magadanu (co znaczy: Wysokiej Wieży; Mateusz 15,39).
I
to na razie tyle. Jeśli ktoś ma inne, własne spostrzeżenia, to śmiało, niechże
się z nami podzieli.
12.12.2006
Pobożność winna bezwarunkowo
odrzucić naturalne pojęcie moralności,
ponieważ dłużej nie
byłaby czystą pobożnością.
(Raw Kook; 1865-1935)
|
G |
łosząc sprawiedliwość z Wiary (piszę Wiara z dużej litery, aby ten dar od Boga, odróżnić
od wiary ludzkiej), często widzę zatroskane oblicza. Zgoda - mówią, jesteśmy
braćmi w Panu, ale... chyba poszliście za daleko! Nie
podważa się cytatów z Pisma, gdyż tego uczynić nie sposób; jednak wkrada się...
jakiś pstry niepokój. Nikt nie kwapi się do "przekroczenia
Jordanu"; nikt tęskni się za odpocznieniem w Bogu. W zborach Pańskich List
do Hebrajczyków jest najrzadziej omawianą częścią Pisma. A próby mówienia
wprost, że uczeń Pana nie grzeszy, prowadzą wręcz do awantur. Choć przecież
napisano inaczej: Dzieci, niech was nikt nie zwodzi;
kto czyni sprawiedliwość - jak on jest sprawiedliwy; kto powoduje grzech - jest
z tego oszczerczego, gdyż ten oszczerczy od początku grzeszy. A Syn Boga po to
został objawiony, aby zniszczyć uczynki tego oszczerczego. Każdy, kto jest
urodzony z Boga - nie powoduje grzechu, gdyż Jego zarodek w nim mieszka; więc
nie może grzeszyć, bo jest narodzony z Boga (1 Jana 3,7-9; NBG).
Więc
zbawienie jest tylko z Wiary i uczynki są niepotrzebne?! Boże Drogi! Dziwne są
Twoje dzieła, a ścieżki zdumiewające. Ależ potrzebne, potrzebne, bez wątpienia,
ale... uczynki z Wiary. Nie są one wynikiem nakazów
(jak to było w Prawie Mojżesza), ale płyną z działania Ducha. Więc mówicie, że
tylko Wiara? Tylko, tylko! Jak wytłumaczyć, że nie "tylko" - ale, że aż... aż z Wiary! Z pewności niewidzialnego. Z ufności
względem Słowa oraz wierności Bogu. Sprawiedliwy z
wiary (po hebrajsku - emunah) żyć będzie - napisano przez Habakuka. Ma się rozumieć
w przekładzie. Bo emunah to nie jest
tylko wiara, pojmowana jako "wiara w coś", lecz także: Stałość,
wytrwałość, upór, wierność oraz lojalność. Greckim odpowiednikiem emunach jest pisteuo. Chcąc to słowo przetłumaczyć na język polski, znów trzeba
użyć kilka, niekiedy różnych wyrazów; gdyż pisteuo
to przede wszystkim „wiara w coś”, lecz także: Ufność, przekonanie,
powierzenie komuś czegoś; a w znaczeniu pistis,
nadto: poręka, dowód, świadectwo. Ano, właśnie! Kiedy tak popatrzymy na sprawę,
zwykłe, deklaratywne "wierzę w Boga", to nie jest emunah, ni pisteuo. Zatem nie może mieć mocy
zbawczej.
A czemu Wiara z Boga, ma ową wielką moc? Pisteuo odwraca porządek jaki zrodził
się po odstępstwie (grzech Adama znamionował brak pisteuo). Wiara to powrót; ufność względem Słowa, powierzenie swej
drogi Jezusowi oraz pewność w wypełnienie obietnic. Wiara to także stałość,
lojalność względem Boga, wytrwałość oraz świadectwo Wiary. Wreszcie Wiara to
wyraz sprawiedliwości. Ano, właśnie! Wiara to rzecz przepotężna! Wiara o której
piszę, jest zaprzeczeniem odstępstwa.
W Nowym Przymierzu z Izraelem nie toczymy boju uczynków, nie
walczymy o własną sprawiedliwość (na podstawie Prawa Mojżesza), ale, jak mówi
Pismo... toczymy bój Wiary. Kiedy mówicie bezbożnemu:
Moja Wiara gwarantuje mi życie wieczne, bo tak powiedział Bóg - to będzie już uczynek
z Wiary i zapewne zacznie się bój. Walcz piękny (lecz także:
dobry, stosowny, pomyślny, szczęśliwy, szlachetny, doskonały) bój wiary, uchwyć się życia wiecznego, do którego zostałeś
powołany i złożyłeś szlachetne wyznanie przed wieloma świadkami (1 Do
Tymoteusza 6, 12; NBG).
Sytuację o której piszę omówiono w Liście do Galacjan. Warto
się nad tym pochylić, gdyż problem galicjanizmu znamionuje stan wielu braci i
nauczanie w zborach. Galicjanie, wbrew sądom wielu, nie byli nielogiczni.
Wiedzieli, że Prawo Mojżesza (w tym Dekalog) został nadany tylko Izraelowi, a
chcieli się do niego odwoływać. Zatem by to było możliwe, zaczęli się
obrzezywać. Istotnie,
Chrystus wyzwolił nas dla wolności. Stójcie i nie bądźcie znowu poddani jarzmu
niewoli. Oto ja, Paweł, mówię wam, że jeżeli się dacie obrzezywać, Chrystus wam
nic nie pomoże. A świadczę każdemu człowiekowi, co daje się obrzezywać, że
winny jest wypełnić całe Prawo Mojżesza. Zostaliście odłączeni od Chrystusa,
wy, którzy uznajecie się za sprawiedliwych w Prawie Mojżesza; wypadliście z
łaski. Bowiem my, Duchem, z wiary, oczekujemy nadziei sprawiedliwości. Gdyż w
Chrystusie Jezusie ani obrzezanie nie ma nic znaczenia, ani nieobrzezanie - ale
wiara działająca pośród miłości (do Galicjan 5,1-6; NBG). Kiedy powiadam braciom, że nie jesteśmy pod Dekalogiem - bo
nie jesteśmy pod Prawem Mojżesza, ani nie jesteśmy Żydami według ciała -
odpowiedź jest zawsze jedna: Dekalog to przykazania Boga, i to należy spełniać!
A czy obrzezka – pytam, nie była przykazaniem Boga? Czemu więc, w liście Pawła
padają tak ostre słowa? Czemu człowiek, który się obrzezuje - czyli wypełnia
nakaz Boga, odłącza się od Chrystusa? A dlatego, że wkracza w inne Prawo; Prawo
Boga – to oczywiste, lecz różne od Prawa Wiary. Praw Starego i Nowego Przymierza
nie wolno ze sobą mieszać! Nie wolno odwoływać się do Jezusa, a przy tym wchodzić
w Dekalog. Bowiem lekceważymy Słowo, Wiarę Pana i Jego wielką ofiarę, przez
które przyszło zbawienie. Bowiem do dzieła Boga dodajemy „własne trzy grosze”.
My jesteśmy Żydzi z natury, a nie ci, którzy błądzą z pogan. A
wiedząc, że człowiek nie jest uznawany za sprawiedliwego z uczynków Prawa
Mojżesza, ale przez wiarę Jezusa Chrystusa, i myśmy w Jezusa Chrystusa
uwierzyli, abyśmy zostali uznani za sprawiedliwych z wiary Chrystusa, a nie z
uczynków Prawa. Bowiem z uczynków Prawa Mojżesza nie zostanie uznane za
sprawiedliwe żadne ciało wewnętrzne (List do Galicjan 2,15-16; NBG).
18.12.2006
Symbole biblijne pozwalają Pismo
czytać i oglądać.
(Simon Philips De Nuries)
|
W |
ejdźcie przez ciasną
bramę; bowiem
przestronna jest brama i szeroka droga, która prowadzi na zatracenie, i wielu
jest tych, którzy przez nią wchodzą; a ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, i niewielu jest
takich, którzy ją znajdują (Mateusz 7,13; NBG).
Jak więc, w zasadzie jest z tą bramą? I po czym poznać, że to wąska droga? Bóg
Biblii, jak sam powiedział, jest Bogiem sprawiedliwym i prawym. Czy według praw
ustalonych przez ludzi? Nie! To Bóg jest prawodawcą człowieka. I właśnie,
poprzez Pismo, obwieścił ludziom te Prawa. Biblia to księga dwóch praw – Prawa
Mojżesza i Prawa Wiary. Zaś o człowieku napisano, że musi być sprawiedliwym
(prawym) przed Bogiem, aby wejść do Królestwa Niebios. Czyż
nie wiecie, że niesprawiedliwi nie odziedziczą Królestwa Boga? Nie prowadźcie
na manowce; ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani zmysłowi,
ani mężołożnicy, ani oszuści, ani chciwcy, ani pijacy, ani rzucający obelgi,
ani rabusie nie odziedziczą Królestwa Boga (1 Koryntian 6,9-10; NBG).
Przestronna jest brama i szeroka droga, która prowadzi na
zatracenie, i wielu jest tych, którzy przez nią wchodzą. (1 Koryntian 6, 9;
NBG). Co to za ludzie? Niewątpliwie -
ani nie sprawiedliwi, ani nie prawi. Najczęściej nie znający
Praw Boga i „lepiący sobie” swoich bogów na swoje podobieństwo, ze swoich, czy
demonicznych wyobrażeń. Oto droga, którą wytycza świat.
Czy
jesteś sprawiedliwym człowiekiem? To jest kluczowa sprawa i pytanie, na które
jedynie garstka ludzi daje twierdzącą odpowiedź: Tak. Jak Noe, Abraham, Sara,
Rahab i wielu, wielu innych, jestem sprawiedliwym człowiekiem w oparciu o Prawo
Boga.
A
teraz zdefiniujmy: Sprawiedliwą prawnie (inaczej - prawą) będzie tylko taka osoba,
która w każdej chwili swojego życia pozostaje w zgodności z Prawem Boga; tym
zapisanym w Piśmie. I nie może być żadnych poprawek, uproszczeń, dodatków, czy
przeinaczeń. Aż do końca obecnego porządku rzeczy, nie przeminie jota ni
kreska, ze wszystkich ustaleń Boga. Także nie przewidziano ulg. Rozczarują się
"poprawiacze" Biblii. Tak, niestety. Warunki są bardzo ostre. I tak
łatwo popaść w obłudę…
Aby
dokładnie zrozumieć o co chodzi, posłużę się ludzkim przykładem. Weźmy jakiekolwiek
polskie prawo, na przykład Kodeks Drogowy. By człowiek nie został ukarany, musi
w każdej chwili prowadzenia pojazdu pozostawać w zgodności z tym Kodeksem. Nie
z jego wybranym fragmentem – lecz z całym. Nie może też zmienić tego prawa,
traktować go wybiórczo, wskazówkowo, bądź w ogóle zlekceważyć oraz ustalić
własne. Nie może przekroczyć jego przepisów, choć przecież mógłby się bronić,
że jeździ bez wypadków. Każde prawo jest zamkniętą całością, tak Kodeks
Drogowy, jak i…Biblia. Zarówno Prawo Mojżesza, jak i Wiary są spójną, jedną
całością.
Ale
ludzie „majstrują” przy tym Prawie i dodają swe paragrafy. Ano, właśnie! Wtedy
nieszczęście gotowe. Co wydaje się "dobre" człowiekowi, nie zawsze
jest dobre według Boga. Posłużę się przykładem o
transporcie Skrzyni Świadectwa. A gdy dotarli do klepiska
Nachora, Uzza wyciągnął swoją rękę ku Skrzyni Bożej i chciał ją podtrzymać,
gdyż woły się potknęły. I rozpalił się gniew Pana na Uzzę i zabił go tam Bóg za
to, że wyciągnął swoją rękę ku Skrzyni, i umarł tam, przy Skrzyni Bożej (2
Samuela 6, 6 - 7; BW). Jakże to?...- można się
zdziwić. Przecież byki wyraźnie się potknęły, a na wozie zachwiała się Skrzynia
Świadectwa! Uzza chciał zrobić "dobrze"! Czemu więc, został zabity?
Po
pierwsze trzeba przypomnieć, że dotykanie Skrzyni Świadectwa jest w Prawie Mojżesza
zabronione. Przykazanie było wyraźne, a Uzza chciał je przekroczć. Ale miał powód!
- powiecie - Skrzynia mogła upaść na ziemię! Czy aby?
Czy Skrzynia mogła się stoczyć bez przyzwolenia Boga? Wyznając Pana Wszechrzeczy;
Wszechmocnego, Wszystkowidzącego i Sprawiedliwego - powinniśmy być
konsekwentni. Nic nie może się zdarzyć bez Jego przyzwolenia. Czyn Uzzy nie
znamionował Wiary, ani Ufności Bogu. A wszystko, co nie pochodzi z Wiary, jest
w Nowym Przymierzu grzechem (Rzymian 14,23; NBG).
Tak wygląda przestronna brama oraz szeroka droga, wiodąca na zatracenie.
A
co z tą wąską ścieżkę? – może ktoś chytrze zapytać.
Jak ja znaleźć? Ano, poprosić, poprosić… Pukać, kołatać i prosić! Ze skruchą
syna marnotrawnego w sercu, prosić Boga o łaskę Wiary w wielkim i świętym
Imieniu Jezus, w którym przyszło zbawienie człowieka. Przyszło i czeka za
darmo!
20.12.
2006
Opowieści
biblijne są tylko zewnętrzną szatą Tory i biada temu, kto sądzi, że one
stanowią samą Torę (Link!).
(z księgi Zohar)
Bo
ci, co żyją według cielesnej natury - myślą o tych sprawach, które są cielesnej
natury; zaś ci, co żyją według Ducha - o tych Ducha.
(Rzymian 8,5)
|
O |
d jednego z
naszych kochanych braci w Panu
otrzymaliśmy list, który postanowiłem wydrukować. Z jakiego, mianowicie,
powodu? A dlatego, że opinie, które są w nim zawarte, pokrywają się z
zarzutami, jakie stawia się nam, głoszącym sprawiedliwość z Wiary oraz
Śląskiemu Towarzystwu Biblijnemu. Pół biedy, gdy stawiają je bracia słabo
rozeznani w temacie. Gorzej, gdy podobne zarzuty, słyszy się z ust współczesnych
"uczonych w Piśmie" oraz autorów książek, siłą rzeczy znających
głębiej sprawy. Posłuchajmy...
"Ze
smutkiem usłyszałem, że Wasze Stowarzyszenie propaguje naukę o tym, że
chrześcijanie nie popełniają już grzechu. Nie byłbym tym wzruszony, gdyby nie
fakt, że was znam. Ponieważ od czasu do czasu otrzymuję od R. wasze tłumaczenie
Biblii, a dokładniej różne wersety, zdecydowałem się do was napisać, po dość
niezrozumiałym dla mnie tłumaczeniu Rzymian 6,20.
Celem
chrześcijaństwa jest prezentowanie Chrystusa, dążenie do osobistego poznania
Go, wzrost wiary w Niego w codziennym życiu oraz okazywanie Mu miłości, przez
posłuszeństwo (Jana 14,15; 15,14-15). Chrześcijaństwo to osobiste poznawanie
Chrystusa jako Boga, Pana i Przyjaciela.
Bibliografia
Waszych publikacji jest dość skromna, dlatego trudno oczekiwać, że treść będzie
dobra (szczególnie "Poza Murami Babilonu"). Nauka jaka jest przez Was
szerzona to nic innego jak zmodyfikowana herezja antynomian (wyjaśnienie red.: z gr.: anty - przeciw, nomos - prawo.
Pogląd uważający, że objawienie Chrystusa zastąpiło objawienie Mojżesza, toteż
zgodnie z Ewangelią, chrześcijan nie obowiązuje żadne prawo moralne, ale Prawo
Wiary), z którą zajadle rozprawia się apostoł Paweł właśnie w Liście do
Rzymian.
Pamiętam
Was jako szczerych i gorliwych dla Pana ludzi, ale w tym miejscu szczerze się
mylicie (Rzymian 10,2).
Charles
Russell - założyciel późniejszych świadków Jehowy, wskutek strachu przed
piekłem stworzył podwaliny nauki o anihilacji (wyjaśnienie
red.: znikania (?), używając własnego
tłumaczenia Biblii. W wywiadzie oświadczył, że nie zna ani jednej, greckiej
litery. Nie powielajcie błędu Russela. Nie znacie ani greki, ani hebrajskiego.
Nie podoba Wam się Tysiąclatka. Weźcie inne
tłumaczenie. Żadne z tłumaczeń nie jest doskonałe. Dlatego nie róbcie tego
samego błędu co polscy rzymsko-katolicy i nie tłumaczcie z innego tłumaczenia
(Wersja Tysiąclecia jest tłumaczeniem francuskojęzycznej Biblii
Jerozolimskiej). Z wersji KJV jasno wynika, że istnieje nauka o usprawiedliwieniu
na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa (Rzymian 5,1) oraz nauka o uświęceniu,
która jest pracą Ducha Św. (1 Tesaloniczan 4,7-8; Tytusa 2,12; Hebrajczyków
12,14, Rzymian 8,8-9 i 2 Tesaloniczan 2,13). Apostoł Paweł wiele razy nauczał,
że musimy ściągać z siebie starego człowieka i przyoblekać nowego (Efezjan
4,22-24). Ten proces trwa całe życie. Nikt nie jest wolny od grzechu po
narodzeniu na nowo. Ilekroć zgrzeszymy, potrzebujemy obmywać się we krwi
Baranka, przez wyznanie grzechów (1 Jana 1,9; Hebrajczyków 9,26-31). Apostoł
Paweł dobrze o tym wiedział, dlatego opisuje walkę jaka się toczy w nim samym
(Rzymian 7,14- 25). Walkę pomiędzy starą, a nową naturą. Stara natura to nasze
ja, egoizm, które prowadzi nas do wielu grzechów: dumy, pychy, zazdrości....
Dlatego stary człowiek - nasze ja, musi umierać (Kolosan 3,3-9), a my mamy
przyoblekać się w nowego człowieka na obraz Chrystusa (Kolosan 3,10-17). Jezus
nie zniósł przykazań, ale je wypełnił. Grzechem nie jest już tylko fizyczne
cudzołóstwo, niemoralność, ale to wg. Ew. Mateusza 5,8. To daje nam gruntowne
poznanie sedna grzechu. To nie tylko działania, ale i grzeszne myśli (Ew.
Mateusza 5,22). Czy kiedy ktoś się staje wierzącym już nie grzeszy? Doskonali
będziemy w Niebie, ale mamy dążyć do doskonałości (2 Kor 13,9-11; Ew. Mateusz
5,48).
Nie
wystarczy mówić "Panie" i nauczać w Jego imieniu, ale mamy być Jemu
posłuszni, posłuszni Jego woli. To jest warunek bycia prawdziwym
chrześcijaninem (Ew. Mateusza 7,21-23). Nieposłuszeństwo, podobnie jak
niewiara, jest grzechem. Czy zawsze jestem posłuszny Bogu? Ewangelia Jezusa
Chrystusa wyraźnie naucza, że popełniamy grzech po tym, jak staliśmy się
dziećmi Bożymi (1 Kor 5,1-6 i 2 Kor 2, 5-7). Ustanowienie Wieczerzy przypomina
nam o odkupieńczej śmierci Chrystusa. Badamy samych siebie, czy możemy godnie
ją spożyć; jeśli jest w naszym życiu grzech - wyznajemy go (1 Kor 11,28-29). Do
piekła nie idą tylko ci, którzy nie znają osobiście Boga, ale także ci, którzy
nie są posłuszni ewangelii Chrystusa (2 Tesaloniczan 1,8). Posłuszeństwo Panu
jest dowodem naszej miłości do Niego (Ew. Jana 14,15). Poddajemy się woli Boga
(2 Kor 10,5-6).
Nie
utwierdzam nikogo, ani siebie, że nie popełniam grzechu. Jezus tak nie czynił,
lecz głosił o upamiętaniu; podobnie apostołowie (Ew. Marka 6,12). Apostoł Paweł
tak nie czynił i nie przymykał oka na grzech niemoralności, ale mówił - usuńcie
tego, który zgrzeszył, do czasu aż się upamięta.
Jeśli ktoś
zwiastuje, że dziecko Boże nie popełnia grzechu to głosi inną Ewangelię
(Galacjan 1,6-10). Nie wracamy do starych grzechów sprzed nawrócenia (1 Kor
6,9-11).
Jeśli ktoś
trwa rozmyślnie w grzechu i to nieważne jak sobie go nazwie, nie jest ani usprawiedliwiony
ani uświęcony według 1 Kor. 6,11. Dzieło nawrócenia oraz narodzenia na nowo
jest pracą Ducha Św. (Ew. Jana 3,5) i ta praca Ducha Św. jest kontynuowana
przez proces uświęcenia w życiu wierzącego. Dlatego uświęcenie i
usprawiedliwienie są ze sobą powiązane i nie mogą być oddzielone (Rzymian
6,19-22. (Greckie "hagiasmon" - znaczy: poświęcony. Podobne formy
występują zarówno w w.19 i 22 , nie święty -
"hagios" . W wersecie 22 występuje w tłumaczeniu Brytyjskim słowo
"pożytek" tłumaczone przez Was jako "zysk w świętym",
..." - greckie słowo "karpon" znaczy "owoc w
poświęceniu". Owocem wierzących jest ich święte życie: w życiu osobistym,
małżeńskim, rodzinnym, zawodowym.
Jeśli ktoś
folguje sobie ciału i pożądliwości ciała (1 Jana 2,15-17) to warto zadać sobie
pytanie czy jest naprawdę chrześcijaninem? Słowo greckie "karpon" -
owoc, występuje w Ew. Mateusza 7,15-20 w odniesieniu do rozróżnienia pomiędzy
fałszywym a prawdziwym nauczycielem, wierzącym.
Modlę się o
Was mając nadzieję, że Pan użyje Waszej gorliwości we właściwy sposób zgodny z
Jego wolą. D."
A
oto odpowiedź na ten list:
Drogi
D!
Otrzymaliśmy twoją, obszerną wypowiedź, za którą
dziękujemy. Pokrywa się ona z nauczaniem słyszanym z większości kazalnic. Co
nie znaczy, że będzie słuszna. Nie zamierzam tu toczyć
jakiejkolwiek polemiki, gdyż doświadczenie dowodzi, że nie przynosi ona zmiany
poglądów, a jedynie spory, kłótnie oraz wzajemną wrogość... a
przecież nie o to chodzi.
Piszesz, że ze smutkiem usłyszałeś, że Śląskie
Towarzystwo Biblijne propaguje naukę o tym, że chrześcijanie nie grzeszą. Ze
smutkiem?.. Hm! A czemu nie z radością? Zresztą to nie ŚTB propaguje tą naukę,
lecz Biblia. Krytykując więc nas, nieświadomie uprawiasz krytykę Słowa Boga. Albowiem napisano: Kto z Boga się narodził grzechu nie popełnia, gdyż posiew
Boga jest w nim i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził (1 Jana 3,9; BW)
/ Każdy, kto jest urodzony z Boga,
nie powoduje grzechu, gdyż Jego zarodek w nim mieszka; więc nie może grzeszyć,
ponieważ jest narodzony z Boga (NBG)
Słyszałem z kazalnic nauczanie, że jakiś fragment Biblii
stracił znaczenie, przeminął, jest nieważny, itp. Ty nie wchodź na tą drogę.
Bowiem Pismo nie może być naruszone. ŚTB nie propaguje nauki, że chrześcijanin nie
grzeszy, tylko za Biblią powiada (choć jest to
sprzeczne z nauczaniem kościołów!), że nowonarodzenie
się z Boga jest procesem - od niemowlęctwa, poprzez dzieciństwo, aż do
dojrzałości w Chrystusie. Człowiek, który otrzymał od Boga pierścień Wiary i
tym samym został oddzielony od świata, podobnie jak Izraelici według ciała –
„idzie przez pustynię”, zrzuca z siebie starego człowieka i przyobleka się w
nowego (wówczas stara natura walczy z nową). W tym okresie oczywiście grzeszy (lecz co jest dla niego grzechem, skoro nie podlega
Prawu Mojżesza?), ale krew Jezusa obmywa go z
wszystkich win, ponieważ został objęty sprawiedliwością z Boga. Niemniej w
pewnym momencie, z łaski Pana, "przechodzi przez Jordan" i staje się
nowym człowiekiem, czy dokładniej - rodzi się z Boga (staje się dojrzałym
chrześcijaninem - teraz już żołnierzem Chrystusa). Ten człowiek już nie
grzeszy, gdyż Prawda go wyzwoliła z grzechu.
Powtarzając to, co napisałem w książce, chcę cię przede
wszystkim zachęcić, abyś mniej słuchał doktrynalnego nauczania, czy czytał
książki częściowo oparte na Biblii, ale poddał się prowadzeniu Ducha Świętego w
wersetach przemilczanych, bądź pomijanych.
Jeśli zechcesz jeszcze raz do nas napisać, to ci
proponuję, abyś nam wysłał wykład (kazanie) oparte na następujących wersetach:
1 - Mówił
więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w
niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim (!), prawdziwie uczniami moimi będziecie. I poznacie prawdę (!), a prawda (!) was wyswobodzi. Odpowiedzieli mu:
Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy u nikogo w niewoli. Jakże
możesz mówić: Wyswobodzeni będziecie? Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę
powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie
pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc Syn was
wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie (Jan 8,31-36; BW). O co tu
chodzi? Czy Jezus mówi o czymś, co ma nastąpić po śmierci?
2 - Wiedząc, iż człowiek nie
bywa usprawiedliwiony (czytaj: u-sprawiedliwiony, czyli uznany za
sprawiedliwego; tak jak u-moczony, czyli mokry) z
uczynków zakonu (Prawa Mojżesza, czyli prawa uczynkowego), ale przez wiarę w Jezusa Chrystusa ( literki
"w" nie ma w manuskryptach, co możesz sprawdzić w 2 liniowym,
katolickim wydaniu NT; więc poprawnie - wiarę Jezusa Chrystusa), i myśmy w Jezusa Chrystusa uwierzyli, abyśmy byli
usprawiedliwieni z wiary Chrystusowej, a nie z uczynków zakonu, przeto że nie
będzie usprawiedliwione z uczynków zakonu żadne ciało (Galicjan 2,16; BG)..
W tłumaczeniu NBG: A wiedząc, że człowiek nie jest uznawany za sprawiedliwego z
uczynków Prawa Mojżesza, ale przez wiarę Jezusa Chrystusa, i myśmy w Jezusa
Chrystusa uwierzyli, abyśmy zostali uznani za sprawiedliwych z wiary Chrystusa,
a nie z uczynków Prawa; albowiem z uczynków Prawa Mojżesza nie zostanie uznane za sprawiedliwe żadne ciało
wewnętrzne.
4 - Kto bowiem wszedł do
odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich. Starajmy
się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia (!), aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa
(Hebrajczyków 4,10-11; BW). O co tu chodzi? Kto to są ci, wchodzący do
odpocznienia? I na czym to odpocznienie polega?
5 - Mamy więc słowo prorockie
jeszcze bardziej potwierdzone, a wy dobrze czynicie, trzymając się go niby
pochodni, świecącej w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie
jutrzenka w waszych sercach (2 Piotra 1,19; BW). A co tu powiedziano? Co
jest ową Jutrzenką - bądź poprawniej: Niosącym Światło (NBG)
- mającą wzejść w naszych sercach?
I wreszcie, by uciąć zarzuty; tak twoje, jak i innych
współbraci:
6 - Każdy, kto w nim mieszka,
nie grzeszy; każdy, kto grzeszy, nie widział go ani go nie poznał. (O
kim tu mowa?) Dzieci, niech was nikt nie zwodzi; kto
postępuje sprawiedliwie, sprawiedliwy jest, jak On jest sprawiedliwy. Kto
popełnia grzech, jest z diabła (poprawnie - z tego niesłusznie oskarżającego, oszczerczego (NBG). I
to by się zgadzało... Ludzie
sądzą innych po sobie, no i dość często uważają, że oto wiedzą już wszystko), gdyż diabeł od początku grzeszy. A Syn Boży na to się
objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie. Kto z Boga się narodził, grzechu nie
popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził
(1 Jana 3,6-9; BW). Ma się rozumieć - w pełni;
czyli „przeszedł przez Jordan” i wszedł do odpocznienia Pańskiego).
7 - Wiemy, ze żaden z tych, którzy się z Boga
narodzili, nie grzeszy (!), ale że Ten, który z Boga został zrodzony,
strzeże go i zły nie może go tknąć (1 Jan 5,18; BW).
Jeśli więc, pragniesz uczyć oraz być dobrym nauczycielem
- rozważ i te wersety oraz proś Boga, by ci oznajmił Prawdę. Inaczej będziesz
podobny do tych, co udają, że tych wersetów nie ma; albo nawet próbują z nimi
walczyć.
Pozdrawiam serdecznie w Imieniu Jezusa Chrystusa, i
twoją żonę, o której stale pamiętam, oraz całą waszą społeczność. Władysław.
PS. I jeszcze dodatkowa uwaga, odnośnie Nowej Biblii
Gdańskiej. NBG tłumaczymy z manuskryptów pod nazwą Textus Receptus (co jest
wyraźnie powiedziane w przedmowie). Istotnie, bardzo słabo znamy grekę, a
jednak podjęliśmy się tłumaczenia. Gdybyś jednak więcej wiedział o tym
procesie, też byś nie rzucał oskarżeń.
W wydaniach w języku angielskim, a teraz już również w
polskim, każde słowo NT jest oznaczone greckim kodem gramatycznym. Istnieją
także dobre słowniki polsko-greckie. Każdy więc człowiek, który zajmuje się
pisaniem, powie ci, że mając takie pomoce, tłumaczenia może dokonać zdolne
dziecko, nawet ze szkoły podstawowej. Jeśli tylko będzie miało ochotę, siłę i
co ważne w przypadku Biblii, będzie prowadzone przez Ducha Świętego. Potrzebna
jest tylko znajomość gramatyki (greckiej i polskiej), i oczywiście języka
polskiego. Znajomość greki, przy tych pomocach, jest zbędna. Więcej - NT nie
jest napisany językiem Homera (greką klasyczną), lecz tzw. "greką -
koine", czyli greką ludu. Wątpię, czy ktoś z Polaków dokładnie zna tą
gwarę. Gdyby polegać na znajomości języka, pewnie trzeba by było być Grekiem.
Na szczęście my polegamy na Kimś innym. A posiany na
dobrej ziemi, to ten, kto słowa słucha i rozumie (!); ten wydaje owoc: jeden stokrotny, drugi
sześćdziesięciokrotny, a inny trzydziestokrotny (Mateusz 13,23; BW).
28.12.2006
Istnieje coś,
co się sytuuje wyżej nowoczesności (Link!)
– tym czymś jest wieczność.
(Salomon
Schechter 1847-1915)
|
K |
iedy inni siadali do wigilijnej kolacji,
ja poszedłem na spacer z pieskiem. Centrum Katowic jak wymarłe; ni ludzi, ni
samochodów, ni tramwajów. Tylko stukot moich czarnych półbutów i szuranie
małych pazurków. Zaś w głowie kwaśno - słodka refleksja o człowieku oddzielonym
od świata.
Informuję znajomych,
że nie obchodzę żadnych świąt – mimo tego uparcie przysyłają mi kartki. Jakby
się obawiali, że chcę się schować, bądź umknąć – a oni do tego nie dopuszczą.
Jedna wręcz zadzwoniła, by się pożalić nad mym losem.
-Więc teraz nie
świętujesz – powiada, a jakie święta obchodzisz?
-Żadnych.
-Ale jesteś wierzącym
człowiekiem?
-Oczywiście. Nie
obchodzę świąt nie dlatego, że jestem niewierzącym, lecz właśnie dlatego, że
wierzę.
-A imieniny,
urodziny?
-Także nie.
-Zatem smutne jest
twoje życie!
-Tego bym nie
powiedział!..
Nie obchodzę świąt
„Bożego Narodzenia” z 3 powodów:
Po pierwsze, w
Betlejem nie narodził się Bóg, lecz Jezus – Człowiek, który od zawsze był
Bogiem. Przyjście na świat Zbawiciela dało początek Ewangelii. A ten Zbawiciel,
zgodnie z Prawem, musiał być prawdziwym człowiekiem. Ta prawda jest fundamentalną.
To nie Bóg – Bogu, lecz Człowiek – Bogu złożył ofiarę na krzyżu. Bowiem ofiarą
doskonałą mogła być tylko śmierć człowieka bez winy, na którego złożono grzech
(w myśl zasady sprawiedliwości Boga – niewinne życie za grzeszne).
Po drugie, trzeba się
zastanowić, czy obchodzenie takich świąt jest zgodne z wolą Boga, któremu
chcemy służyć? Pan ustalił w Starym Przymierzu następujące święta: Święto
Szałasów (Namiotów), Pesach, Szawuot i Rosz ha-Szana/Jom Kippur; natomiast w
Nowym Przymierzu nie mówi o żadnym święcie. Terminy świąt kościelnych po prostu
„wyssano z palca”. Tak naprawdę nie wiemy kiedy Jezus narodził się w Betlejem.
Natomiast dokładnie wiemy kiedy umarł (14 Nissan według żydowskiego kalendarza
księżycowego) i kiedy został wskrzeszony - lecz poszczególne kościoły obchodzą
swe święta kiedy indziej; jakby chodziło o innego Jezusa, a nie Jezusa
Ewangelii, którego zwiastowali apostołowie.
I po trzecie – wypada
się dowiedzieć, co na ten temat mówi Pismo Święte? Oto 3 tłumaczenia odpowiedniego
wersetu: Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy
według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej
nie znamy Go w ten sposób (2 Koryntian 5:16; BT). Dlatego już odtąd nikogo nie
znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie
znamy (2 Koryntian 5,16; BW). Wobec tego - my, od dzisiaj, już nie znamy nikogo według cielesnej
natury; a jeśli nawet poznaliśmy Chrystusa według cielesnej natury, wszakże już
teraz nie znamy (2 Koryntian 5,16; NBG). To, co się dokonało – minęło. Potem wszystko stało się nowe.
Podczas śpiewów o dzieciątku Jezus, z reguły nie przychodzi nam na myśl Jezus -
Pan Niebios i ziemi, który siedzi teraz na tronie chwały i niebawem wróci na
sąd. Bowiem Słowo przyjęło na krótki czas ciało nędzy, aby dokonać odkupienia;
a następnie zostało wskrzeszone w innym ciele (duchowym) - ciele wiecznym,
ciele zwycięskim, ciele pogromcy śmierci i Króla całego stworzenia. To o tym
ciele myślmy i o nie zabiegajmy.
Nie obchodzę imienin, bowiem nie mam patrona z ludzi. Różni nas
pojęcie o świętości. Święty – to oddzielony i czysty; tak w hebrajskim, jak
również w grece. Więc to ja jestem tak naprawdę świętym w biblijnym rozumieniu.
Oddzielonym od zepsutego świata i wszczepionym do drzewa Israela; a czystym
poprzez Słowo i krew Jezusa, którego przyjąłem, wyznałem, w którym pokładam
ufność oraz całe swoje nadzieje.
Nie obchodzę urodzin jak inni protestanci. Nie wywyższam cielesnej
natury. Bowiem ciało i krew nie dziedziczą Królestwa Boga; zatem my, uczniowie
Pana, zrzucamy to co cielesne. Nie ważny jest „stary” człowiek – lecz nowy! Nie
znamy „starych” ludzi – lecz nowych. Nie znamy tych według ciała – lecz znamy
tych według Ducha. Powtórnie zrodzonych z Boga.
Nie obchodzę Nowego Roku, bowiem nie utożsamiam się ze światem.
Nowy Rok ustanowiony przez Boga nazywa się Rosz ha-Szana (Głowa Roku) i przypada
w miesiącu wrześniu. Nie jest hulanką i swawolą, lecz zadumą nad przemijaniem i
okresem pokuty przed Bogiem. A my, uczniowie Pana, czekamy na jego wypełnienie
(święta Israela według ciała – wypełniają się z czasem w Israelu według Ducha):
-7 dniowe Święto Szałasów wypełnia się przez okres 7000 lat w
których mieszkamy „w szałasach”, aż do czasu nadejścia Królestwa Boga.
-Starotestamentowe święto Paschy, corocznie obchodzone przez 7 dni
od zabicia baranka w dniu 14 Nissan – wypełniło się 14 Nissan wraz ze śmiercią
Jezusa - Zbawiciela
-1 dniowe święto Szawuot (Plonów oraz nadania Prawa Mojżesza) –
wypełniło się 50 dni po śmierci Pana w dzień zesłania Ducha Świętego
(Pięćdziesiątnicę; Plonów oraz nadania Prawa Wiary).
- Pozostało do wypełnienia Rosz ha-Szana – czas trąby,
pochwycenia; rozpoczęcia Nowego Roku w dziejach świata, czyli 1000 - letniego
władztwa Jezusa Chrystusa; wielkiego ucisku i pojednania z domem Jakóba.
Każde z świąt Starego Przymierza ma swój coroczny czas dla Israela
według ciała – zaś dla nas, Israela według Ducha, w myśl Nowego Przymierza z
Bogiem, mają one charakter wieczny.
Nie obchodzę też innych świąt, bowiem ich nie znajdziecie w
Biblii. To święta ustanowione przez ludzi, które mnie, chodzącego za Panem i w
Panu - nie dotyczą i nie obchodzą.
Czy więc smutne jest moje życie?..
Tego bym nie powiedział. Wprost przeciwnie, raczej wielce, ale to
wielce radosne! Chodząc w Panu Jezusie Chrystusie każdy dzień uważam za święto.
Bo jakże się nie cieszyć, skoro moja relacja z Bogiem została unormowana.
Zostały mi wybaczone moje grzechy i wszedłem do odpocznienia Pańskiego
(wiecznego szabatu, który jest Jednym Dniem). Nie idę na żaden sąd! Nie walczę
o zbawienie! Na 100% mam życie wieczne i nikt mnie nie oddzieli od Pana! Bo jestem przekonany, że ani
śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani władze, ani potęgi, ani rzeczy
teraźniejsze, ani mające nastąpić, ani wyniesienie, ani głębia, ani jakieś inne
stworzenie nie będzie mogło nas odłączyć od miłości Boga w Jezusie Chrystusie,
naszym Panu (Rzymian 8,38-39).
To jest moja radość i święto.
8.01.2007
Fanatyzm występuje wówczas, gdy
podwajamy wysiłki, a zapominamy o celu.
(George Santayana)
|
A |
no, właśnie! A co jest celem drogi Pańskiej? Oto
pytanie na dzisiaj. Obserwując nauczanie w kościołach, widzę, że wysiłki są
podwajane w zupełnie innym kierunku – dochodzenia do świętości na drodze
własnych uczynków. Ramę stanowi 10 przykazań (okrojone, bo bez szabatu!), a dalej plenią się kręte drogi wytyczone przez kościelnych
przywódców. Tego nie rób, tego nie wolno, to jest surowo zabronione; nie pij
(nawet wesela bez trunków), nie pal, pamiętaj o dziesięcinie… bo niczym
biblijny Ijob musisz „być sprawiedliwszym od Boga”. Doszło nawet do paradoksu!
W wielu zborach do tzw. Pamiątki (Paschy Nowego Testamentu) podaje się sok
zamiast wina! A o Liście do Hebrajczyków się nie mówi i nie chce się o nim słuchać.
Zatem
można się zatrwożyć nieposłuszeństwem wtedy, kiedy jest zaniedbana obietnica
wejścia do Jego odpoczynku; gdy komuś z was się wydaje, że jest słabszym (Hebrajczyków
4,1; NBG).
Bowiem
ten, co wszedł do Jego odpoczynku, sam także odpoczął od swoich czynów (!), jak Bóg od swoich. Zatem postarajmy się
wejść do owego odpoczynku, aby ktoś nie chybił takim samym przykładem nieposłuszeństwa
(Hebrajczyków 4,10-11;NBG).
Tak, celem drogi
Pańskiej jest ukształtowanie nowego, wewnętrznego człowieka, który odejdzie z
drogi grzechu (kierowania się rozeznaniem dobrego i złego, i związanym z tym Prawem Mojżesza (Link!), po czym na drodze Wiary/Zaufania, że w Jezusie dokonało się
Dzieło Pańskie, będzie czerpał swą moc z Drzewa Życia. Ten nasz wewnętrzny
człowiek jest stale zmieniany i umacniany przez Boga na podobieństwo Chrystusa.
Tak. Celem drogi Pańskiej jest wywyższenie Boga. Celem drogi Pańskiej jest
Miłość. Celem jest odpocznienie w Bogu.
Lecz żeby do niego
dojść, uczeń Pana, niczym Israelita według ciała, musi „przejść przez duchową
pustynię”.
Ale Bóg nie nabrał upodobania w większej ich części, gdyż zostali
położeni trupem na pustkowiu. A te sprawy są naszymi wzorami (także: odbiciami, znakami!), byśmy nie byli tymi,
co pragną zgubnych rzeczy, tak jak oni pragnęli (1 Koryntian 10,5-6; NBG).
Tak też trupem zostanie położony stary człowiek z jego sposobem
myślenia, a do odpocznienia wejdzie nowy, ten narodzony z Boga i owładnięty
Wiarą.
Na stronie 64 „Poza murami Babilonu” zamieściłem stosowne
zestawienie, porównując drogę Izraelitów według ciała z drogą uczniów Pana
Jezusa Chrystusa. Bowiem droga z Egiptu - do Kanaanu jest odbiciem drogi ze
świata - do odpocznienia w Bogu. To, co fizycznie przeżyli Izraelici według
ciała – my przeżywamy duchowo. Wypala się stary człowiek, wraz z jego sposobem
myślenia, płaczem, niepewnością, miotaniem przez fale zwiedzenia, „duchowym
łachmaniarstwem” – a buduje się nowy człowiek, w pełni oddany Panu i
przyodziany płaszczem sprawiedliwości z Boga. Tylko taki (już w pełni narodzony
na nowo) może przejść przez „duchowy Jarden” (Jordan), po czym wejść do „ziemi
odpocznienia” i stać się żołnierzem Chrystusa (toczyć prawdziwe boje Wiary i
głosić kompletną Ewangelię).
Zatem
postarajmy się wejść do owego odpoczynku, aby ktoś nie chybił takim samym przykładem nieposłuszeństwa…
A dlaczego to takie ważne? Ważne było, lecz
szczególnie jest w tej godzinie. W opowieści o 10 pannach przedstawiono czas
pochwycenia. I wiadomo, że nie będzie dla wszystkich zachwycający. Kto nie
będzie uwolniony od grzechu, czysty, nie doświadczy bezpośredniego przemienienia. Oto oblubieniec idzie, wyjdźcie na Jego spotkanie. Wtedy wstały wszystkie owe dziewice oraz ustawiły
swoje lampy. A ociężałe powiedziały mądrym: Użyczcie nam z waszej oliwy, bo
nasze lampy gasną. Więc te mądre odpowiedziały, mówiąc: Aby przypadkiem nam i
wam nie zabrakło; raczej idźcie wbrew sprzedającym oraz nabądźcie sobie. A gdy
one odeszły nabyć, przyszedł oblubieniec; a gotowe weszły z nim na wesele, i
drzwi zostały zamknięte. Lecz potem przychodzą i owe drugie dziewice, mówiąc:
Panie, panie, otwórz nam. A on odpowiadając, rzekł: Zaprawdę, mówię wam, nie
znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny, w której Syn
Człowieka nadchodzi (Mateusz 25, 6-13; NBG). Oliwa jest symbolem Ducha. Ociężałe panny, choć należą do zgromadzenia
wybranych, miały jej małą część, bo Bóg jeszcze nie zamieszkał w ich sercach. W
Objawieniu przedstawiono to równie dosadnie.
A aniołowi zgromadzenia wybranych Laodyceńczyków
napisz: To mówi Amen, świadek wierny i prawdomówny, władza władzy ustanowionej
przez Boga. Znam twoje czyny, że nie jesteś ani chłodny, ani gorący; obyś był
chłodny lub gorący. A ponieważ jesteś letni - a więc ani gorący, ani chłodny -
zamierzam cię zwymiotować z moich ust. Gdyż mówisz: Jestem bogaty, wzbogaciłem
się i nie mam potrzeby niczego. A nie wiesz, że jesteś nieszczęśliwy,
wzbudzający litość, ubogi, ślepy i nagi. Radzę ci, byś się wzbogacił; nabądź u
mnie złotą ozdobę, która jest wypalona pośród ognia. I białe szaty, byś się
odział, i by nie została ukazana
hańba twojej nagości. Nadto by twoje oczy namaszczone były maścią poprawiającą
wzrok, abyś widział. Ja, ilukolwiek pokocham, tych poprawiam i uczę. Ubiegaj się więc, gorliwie oraz skrusz się. Oto
stoję u drzwi i pukam; jeśli ktoś usłyszy mój głos i otworzy drzwi, wejdę do
niego oraz będę z nim spożywał posiłek, a on ze mną (Objawienie 3,14-20; NBG).
Zwymiotować? Co to za „niestosowne” porównanie? Czy dziwne? Wcale
nie. Organizm (Ciało Pana Jezusa Chrystusa) zwraca to, czego nie „może
strawić”, co do ciała na razie nie pasuje oraz jeszcze do niego nie należy.
Wciąż „kroczy przez pustynię”, odwołując się do własnej sprawiedliwości, i
oczywiście grzeszy. Zaś skoro grzeszy, jest nieprawe (niesprawiedliwe), choć
objęte sprawiedliwością z Boga, której na razie nie przyjmuje. A ponieważ do
pochwycenia dzieli nas już niewiele czasu, Słowo Boga brzmi coraz mocniej: Zatem postarajmy się wejść do owego odpoczynku, aby ktoś nie chybił
takim samym przykładem nieposłuszeństwa…
18.1.2007
Nie patrz na ludzi – patrz na Pana Jezusa Chrystusa
|
C |
ielesność i duchowość – utrapienie i
radość wszystkich uczniów Pana Jezusa. Dwie postawy mające wpływ na życie –
ziemskie i to bez końca. Chwała więc Panu także za to, że kiedy patrzymy
wstecz, co cielesne stale maleje – a co duchowe wzrasta. Pismo szczegółowo
podaje mankamenty cielesnej natury Zaś uczynki ciała wewnętrznego są oczywiste,
jakimikolwiek są: Cudzołóstwo, prostytucja, zepsucie, zuchwałość, bałwochwalstwo,
czary, nieprzyjaźnie, spór, zawiść, gniewy, intrygi, bunty, sekty, złośliwości,
morderstwa, pijaństwa, hulanki i tym podobne, o których wam zapowiadam, jak
przedtem powiedziałem, że ci, którzy czynią takie rzeczy, nie odziedziczą
Królestwa Boga. I podkreśla
przymioty Ducha Zaś owocem Ducha jest
miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobrotliwość, ufność,
łagodność, panowanie nad sobą… (Galacjan 5,19-22). Ale nie o tym chcę napisać. Bowiem wraz z przemianą człowieka,
zmienia się także wgląd w Pismo. Na początku powierzchowny i płytki, a z czasem
coraz bardziej duchowy. Zaś człowiek zmysłowy
nie przyjmuje tych Ducha Boga, bo są mu głupotą i nie może zrozumieć, że są
badane duchowo. Ale duchowy bada wszystko, zaś sam nie jest osądzany z powodu
niczego (1 Koryntian 2,14-15; NBG). Pismo,
mówiąc o nauczaniu, pewne rzeczy nazywa mlekiem, a inne pokarmem stałym.
Istnieje też grupa braci obdarzona darem nauczania, która umie powiązać z sobą
bardzo odległe wersety, rozróżnia porównania, tłumaczy metafory, mniejsze i
większe parabole, i wreszcie ma wgląd, z łaski Pana, w duchowość każdego wersetu.
Błahe dla świata zdarzenia, stają się symbolem wielkich rzeczy w przestrzeni
pozamaterialnej; nabierają swoistych znaczeń widzianych oczami duszy, słyszanych
wewnętrznym uchem, wiadomych przez pouczenie Ducha. Tak jest w Nowym i w Starym
Testamencie.
W książce „Poza murami Babilonu” podałem szereg takich przykładów,
a teraz chcę się podzielić innymi. O tym, że uczeń Pana nie jest pod Prawem
Mojżesza wspominałem już wiele razy. Pismo mówi o tym dosłownie i w przenośni.
Przyjrzyjmy się wielkiej metaforze zawartej w opowieści o poborcach podatku za
życie.
A kiedy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra ci,
którzy pobierali dwudrachmowy okup (patrz: II
Mojżesza 30,11-16) i powiedzieli: Czy wasz nauczyciel nie składa dwudrachmowego
okupu? A on mówi: Tak, składa. A kiedy wchodził do domu, Jezus go ubiegł,
mówiąc: Jak ci się zdaje, Szymonie? Od kogo królowie ziemi biorą podatek lub
czynsz? Od swoich synów, czy od obcych? Mówi mu Piotr: Od obcych. A Jezus mu
powiedział: Tak więc synowie są wolni. Jednak abyśmy ich nie zgorszyli, idź nad
morze, zarzuć wędkę, i tę rybę, która pierwsza wypłynie, weź, otwórz jej
pyszczek, a znajdziesz stater; który weźmiesz, i dasz im za mnie oraz za ciebie
(Mateusz 17,24-27; NBG).
Rozważmy co tutaj pisze. Do Piotra – Żyda, który żył pod Prawem i
znajdował się „gdzieś pośrodku” pomiędzy Prawem Mojżesza i Prawem Wiary,
podchodzą poborcy dwudrachmowego podatku za życie i pytają go o Jezusa. Czy
wasz nauczyciel płaci? Piotr, niepewny jeszcze wszystkiego, potwierdza ich
pytanie. I tu się pojawia problem, charakterystyczny dla tych z uczni Pana
Jezusa Chrystusa, którzy są jeszcze „na pustyni”. Oni też mówią tak jak Piotr -
Jezus płaci należny podatek. Tym samym wpychają Pana - niewątpliwie Żyda według
Ducha - w zależność od Prawa Mojżesza Tymczasem, co mówi Pismo? To wiedząc, że Prawo Mojżesza nie jest
ustanowione dla sprawiedliwego - ale dla niegodziwych, nieposłusznych,
bezbożnych, grzesznych, świętokradczych i nieczystych, ojcobójców i
matkobójców, morderców, nierządników, homoseksualistów, porywających i
sprzedających w niewolę ludzi, kłamców, krzywoprzysięzców, i dla każdego
innego, jeśli jest przeciwny zdrowej nauce (1 Tymoteusza 1,9-10; NBG). Jezus – Bóg nadał Prawo, zaś Jezus - Człowiek
przyszedł na świat w narodzie, który żył pod Prawem Mojżesza, lecz sam pod tym
Prawem nie był. Co do tego nie powinno być wątpliwości! A
dlaczego? Bowiem Prawo nadano grzesznikom, a Jezus był człowiekiem bez winy.
Więc podobnie jak my, chrystianie, ci, którym odpuszczono grzechy –
wierzył/ufał i był prowadzony przez Ducha. Rzecz potwierdza się w opowieści.
Piotr rozmawiał z poborcami podatku, którzy stali „na zewnątrz”
(Link!). W sensie dosłownym i w przenośni. Gdyż do rozmowy doszło poza
budynkiem (duchowo w Prawie Mojżesza), czyli poza przestrzenią, którą
zakreślała obecność Pana (duchowo - Prawem Wiary). Natomiast gdy Piotr wszedł
„do środka” (duchowo znalazł się razem z Panem), Jezus ubiega go pytaniem: Od
kogo królowie ziemi biorą podatek? Od swoich synów, czy od obcych? I kończy
znamienitą konkluzją: Tak więc synowie są wolni. Wniosek stąd oczywisty. To my,
uczniowie Pana, jego Ciało jesteśmy tymi królewskimi synami, którzy są wolni od
podatku Starego Przymierza, a myśląc szerzej – od każdego innego nakazu.
Uczyniło to Boże przysposobienie do synostwa, które się dokonało poprzez
naszego Pana.
W tym momencie wielu z was powie, że unieważniam Słowo Boga
zawarte w Starym Przymierzu. Nic podobnego - stawiam je bardzo wysoko! Uczeń
Pana wywyższył Słowo Boga przyjmując Jezusa – Zbawiciela. Bowiem w nim Prawo
Mojżesza wydało na grzesznika swój ostateczny wyrok – śmierć! Przyjmując ofiarę
Jezusa - opiewamy triumf Miłości i razem z nim umieramy. A kto umarł – nad tym
Prawo Mojżesza nie panuje.
A co Jezus mówi na końcu? Jednak abyśmy ich nie zgorszyli, idź nad morze, zarzuć wędkę, i tę
rybę, która pierwsza wypłynie, weź, otwórz jej pyszczek, a znajdziesz stater (równowartości dwóch dwudrachm); który weźmiesz, i dasz im za mnie oraz za
ciebie. Ano
właśnie! By nie zgorszyć tych, którzy są pod Prawem Mojżesza, idź nad wodę
(Woda jest duchowym symbolem Słowa Boga), zarzuć wędkę („pukaj, kołacz, proś”)
i weź rybę, która pierwsza wypłynie (ryba jest symbolem chrystiaństwa), a w jej
pyszczku (wnętrzu, w istocie chrystiaństwa) znajdziesz i równowartość „podatku
za życie” (którym jest śmierć Jezusa). Chwała niech będzie Panu!
Nastawmy nasze „ucho wewnętrzne”! Czytajmy od nowa Pismo i badajmy
je pod duchowym kątem. Nie dajmy się oszukiwać!
Jeśli zatem, umarliście z Chrystusem z dala od
żywiołów tego świata, dlaczego - podobnie jak żyjący w świecie - poddajecie się
jakiemuś nakazowi (także: decyzji, zasadzie,
dogmatowi): Nie miej
do czynienia, nie doświadcz, ani nie dotknij. To wszystko, co istnieje według
przykazań i nauk ludzi, w użyciu jest na zgubę. Zaiste, te zasady, które mają
podstawę uczoności (także: wiedzy, nauki; życiowej mądrości, zdrowego rozsądku) w dobrowolnie obranym kulcie, pokorze i
bezlitosnym traktowaniu ciała - nie mają żadnej wartości, oprócz nasycenia
cielesnej natury (Kolosa 2,20-23; NBG).
25.1.2007
Pragnienie Boga w
judaizmie, to pragnienie przygotowania Mu miejsca w prawdziwej wspólnocie.
Judaistyczne rozumienie Israela uczy, że owa prawdziwa wspólnota wytryśnie
wśród tego narodu. Jego mesjanistyczne oczekiwania – to oczekiwanie pełnej,
prawdziwej wspólnoty.
(Martin Buber 1878-1965)
|
C |
zytałem wiele opracowań
dotyczących datowania Ksiąg Nowego Testamentu. Specjaliści wybiegali aż do II w. n.e. dowodząc, że niektóre Księgi
zostały spisane dopiero w tym okresie. Spoglądałem na to z przekąsem, wierząc,
że wszystko musiało się dokonać bardzo szybko. Argumentu ostatecznego
dostarczył mi brat Jan z Pabianic, który bez żadnych badań, analiz, no i bez
zawiłości stwierdził, że cały Nowy Testament musiał być gotowy przed rokiem 70
n.e. (czyli napisano go w okresie od wniebowstąpienia
Pana Jezusa – do roku 70 – go). A dlaczego? Ponieważ w roku 70 – tym Rzymianie
zburzyli Świątynię Jerozolimską. Więc gdyby jakaś Księga została spisana po tej
dacie, niewątpliwie by wspomniano o tym fakcie.
c.d
– rozdział 2